Raków kończy rok na podium. PAPSZUN: Nikt nie dał nam tego za darmo!

Autor wpisu: 26 listopada 2017 17:23

Ta runda w wykonaniu Rakowa to była najlepsza odpowiedź drużyny na pytanie, czy klub w odpowiedni sposób promuje Częstochowę. Pytanie, które przecież od dłuższego czasu zadają władze miasta. Rewelacyjna postawa beniaminka, szczególnie od połowy września (od tego czasu zespół Marka Papszuna przegrał tylko jedno spotkanie), zapewniła mu 3. miejsce na koniec piłkarskiej jesieni. – Zapracowaliśmy na to. Nikt nie dał nam tego za darmo – zauważa Papszun. I trudno nie przyznać mu racji.

Ciekawe, jak na to wszystko zareagują ci wszyscy, którzy wciąż krzywym okiem patrzą na Raków. Mamy oczywiście na myśli ludzi zasiadających we władzach Częstochowy. Bo to 3. miejsce to dla nich taki siarczysty policzek. Policzek, na który sobie zasłużyli. Władze miasta długo robiły wszystko, by w przypadku Rakowa tej jesieni najwięcej mówiło się nie o znakomitej postawie zespołu Papszuna, ale o tym, że jest konflikt na linii klub – miasto i to taki, którego niczym węzeł gordyjski, nie da się rozwiązać.

Klub radzi sobie w tej sytuacji, jak może, choć miasto robi dużo, by rzucać mu kłody pod nogi. I chyba trochę na przekór, w myśl zasady – im gorzej, tym lepiej – zakończył rok o krok od miejsca gwarantującego awans. A tego w Częstochowie chyba nikt się nie spodziewał. Nawet Papszun, który latem mówił nam: – Zdaję sobie sprawę, że nie jesteśmy jakąś wielką marką, nie mamy jakiegoś wielkiego budżetu, więc głoszenie teraz, że będziemy bić się o awans, byłoby zupełnie niepoważne. Do tego muszą być podstawy. I przez najbliższe dwa lata chcemy te podstawy zbudować. Zwiększyć budżet, może pojawią się w tym czasie poważne plany przebudowy stadionu i tak dalej. Ale też żebyście mnie dobrze zrozumieli – nie znaczy to, że teraz skazujemy się na rozpaczliwą walkę o utrzymanie. W tym sezonie chcemy się w tej lidze spokojnie zadomowić, okrzesać się w tym towarzystwie i pomału zwiększać siłę zespołu, budować go tak, by w niedalekiej przyszłości był gotowy podjąć się walki o ekstraklasę.

Niewykluczone, że ta niedaleka przyszłość nadejdzie już w najbliższej rundzie. Bo przecież pod względem piłkarskim Raków w niczym nie ustępuje ani Chojniczance, ani Odrze, ani Miedzi, Stali, Zagłębiu czy GieKSie, czyli drużynom, które od marca mają zamiar rozpocząć wojnę o ekstraklasę. Papszun bardzo rozsądnie zbudował swoją ekipę i odpowiednio przygotował ją do rywalizacji na tym poziomie. W pewnym momencie zespół tak odpalił, że wydawało się, iż do końca jesieni będzie nie do zatrzymania. Przytrafiła się w tym czasie co prawda jedna porażka, ale poza tym Raków zasłużył na miano najbardziej ofensywnie grającej drużyny w pierwszej lidze. Zresztą nie bez pokrycia, bo jest najskuteczniejszym zespołem jesieni – 34 gole – tyle nie strzelił nikt (drugie pod tym względem Chojniczanka i Stal trafiły do siatki sześć razy mniej).

Tak zespół świętował ostatnią wygraną w tym roku, 3:1 z Puszczą:

Radość z szatni po meczu z Puszczą 3:1

Na gorąco z szatni… Kto wygrał mecz? // #TylkoRakow #3gole3punkty3miejsce

Publié par Raków Częstochowa sur dimanche 26 novembre 2017

To pokazuje, że w Częstochowie wszyscy są świadomi celu, do jakiego dążą. Papszunowi udało się zmontować ekipę, której byle co nie jest w stanie rozmontować. I paradoksalnie, „wojna” z miastem tylko tę ekipę jeszcze bardziej scementowała.

To był kapitalny rok dla Rakowa. Gratuluję wszystkim, którzy się do tego przyczynili. Przede wszystkim sztabowi, piłkarzom, działaczom, pracownikom klubu, no i kibicom, którzy dzisiaj pokazali oblicze, jakie zawsze pokazują, co bardzo nam pomogło w trudnym momencie, jaki mieliśmy w końcówce meczu. Raz jeszcze gratulacje dla wszystkich, którzy do tego sukcesu się przyczynili, bo chyba nikt się nie spodziewał, że po 19 kolejkach będziemy na 3. miejscu. Zapracowaliśmy na to. Nikt nie dał nam tego za darmo – przyznał po spotkaniu z Puszczą Papszun.

Co wiosną? Chciałoby się powiedzieć: „Jak to co? Atak na ekstraklasę!”. Ale z tą kulą u nogi, jaką jest ten nieustający konflikt z miastem, może być o to bardzo trudno. – To oczywiste. W tej chwili jest dużo emocji z obu stron, jest rozżalenie, rozczarowanie, czujemy się poszkodowani, ale wciąż pamiętam, że jakiś czas temu podjęliśmy próbę ocieplenia relacji klubu z miastem i niezależnie od tego, co się stało, nie chciałbym zbaczać z tej drogi. Mam nadzieję, że osoby zasiadające we władzach miasta trochę się zreflektują. Drzwi Rakowa dla przedstawicieli miasta wciąż są otwarte. Nadal chcemy, by miasto angażowało się w to, co tutaj robimy. Drużyna gra widowiskowo, strzela dużo goli, zajmuje czołowe miejsce w pierwszej lidze – więc ze sportowego punktu widzenia na pewno robimy bardzo dużo, by jak najwięcej mieszkańców Częstochowy uczestniczyło w życiu klubu. Szkoda, że nie wszyscy chcą to dostrzegać – mówił nam jakiś czas temu prezes klubu Janusz Żyła.

Oby wiosną faktycznie „ci z miasta” się zreflektowali. Bo Raków udowodnił, że ze sportowego punktu widzenia już teraz jest gotów rywalizować w tej lidze o najwyższe cele. I po raz kolejny pokazał, że zasługuje na to, by zacząć go wreszcie traktować jak najbardziej poważnie.

Inne artykuły o: I Liga | Raków Częstochowa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli