Punkty dla Tychów, cenna – choć bolesna – lekcja dla Stali

Autor wpisu: 5 sierpnia 2017 20:39

Tychy wygrywają kolejny mecz, z bardzo mocną Stalą, potwierdzając jednocześnie, że w tym sezonie chcą iść na całość. Na razie ten zespół musi się jeszcze dotrzeć, ale faktycznie w Tychach pomału budują sobie takiego pierwszoligowego giganta. I niekoniecznie na glinianych nogach.

Latem w Tychach do serca wzięli sobie problemy, jakie drużyna miała w poprzednim sezonie, i chcąc uniknąć podobnych kłopotów i rozpaczliwej walki o utrzymanie w obecnych rozgrywkach, nie żałowali grosza na transfery. A że poszli na bogato i sypnęli kasą, wyszło na to, że Tychy z pierwszoligowego kopciuszka w jednej chwili przerodziły się w ligowego mocarza. Takiego, którego stawia się w jednym gronie z najpoważniejszymi kandydatami do awansu.

Nazwiska, rzecz jasna, nie grają, ale jak przyjrzymy się nazwiskom, jakie pozyskał GKS, wyjdzie na to, że z mocarstwowych planów Tychów nikt się nie będzie śmiał. Jurij Szatałow powtarza, że ten jego zespół jest jak nowy model samochodu – jeszcze musi się dotrzeć (widać, że na razie punkty gromadzi dość szczęśliwie). Nie wiemy, czy faktycznie dotrze się tak szybko, by już w tym sezonie zrobić skuteczny skok na ekstraklasę, ale jeśli tak się stanie, wcale nie będziemy zdziwieni. Na razie zaczęli skromnie – od dwóch zwycięstw 2:1 i 1:0 – ale przecież wiadomo, że wszelkie początki są skromne (z wyjątkiem złych miłego początków).

Na razie trudno dostrzec, by Fidziukiewicz czy Zapolnik byli w stanie zastąpić Jakuba Świerczoka, ale to w zasadzie jedyny minus w nowej ekipie Tychów – zresztą Świerczok też nie od razu strzelał jak na zawołanie. W pozostałych formacjach zespół Szatałowa jest o wiele mocniejszy niż w poprzednim sezonie. Bogusławski i Abramowicz (plus Tanżyna i Mańka) wnieśli do obrony dużo jakości, o czym boleśnie przekonali się piłkarze Stali. W pierwszej połowie nie byli w stanie oddać celnego strzału na bramkę Dobrolińskiego (zresztą po drugiej stronie wcale nie było z tym lepiej), po przerwie też obrona gospodarzy na wiele im nie pozwoliła. Jakieś pojedyncze próby szybko były gaszone w zarodku.

Dużo pewności w środku pola daje Matusiak. To weteran pierwszej ligi, którego chyba zbyt lekką ręką pozbyto się w Zagłębiu Sosnowiec. Przynajmniej tak wygląda to na teraz (Zagłębie po dwóch meczach bez punktu). W Tychach szybko wywalczył sobie miejsce w wyjściowej jedenastce i robi to, z czego doskonale jest znany – przede wszystkim stanowi zaporę trudną do sforsowania. Gdy do tego dodamy Radzewicza i Ćwielonga, no to te nazwiska jednak „grać muszą”. Na razie zagrały na miarę dwóch zwycięstw.

To drugie, ze Stalą, przyszło niemal w ostatniej chwili, ale o to przecież chodzi, by wykorzystać każdy, nawet najmniejszy błąd rywali. Ten gościom z Mielca przytrafił się w zasadzie tylko jeden – w 88. minucie. – To liga, w której mecze często wygrywa się bądź przegrywa w ułamku sekundy. Jedna zła decyzja, jeden krótki moment decydują o wyniku – lubi powtarzać trener Stali Zbigniew Smółka. I doskonale wie, co mówi. Tydzień temu to jego piłkarze wykorzystali gapiostwo rywali, teraz sami za takie gapiostwo zostali skarceni.

Stal też jest nowa, a konkretnie po poważnym liftingu. I też musi się dotrzeć. Na razie prezentuje się bardzo przyzwoicie. Widać, że to zespół budowany z pomysłem, w którym piłkarze wiedzą, co mają grać i jak mają grać. Dlatego nic dziwnego, że porażka odniesiona w takich okolicznościach boli podwójnie. – Tym chłopakom trzeba dać czas. To nie będzie tak, że od razu wszystko zaczniemy wygrywać. Oni potrzebują wsparcia nawet po porażkach. Liczę, że kibice to zrozumieją i będą z drużyną na dobre i na złe. Tak jak do tej pory – nie ukrywa Smółka.

A na razie za jego piłkarzami pierwsza cenna, choć dość bolesna lekcja. Jeden moment i cały 90-minutowy wysiłek trafił szlag.

Inne artykuły o: GKS Tychy | I Liga | Stal Mielec

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli