Prokić pcha GieKSę w kierunku ekstraklasy. Gdyby nie on, w Katowicach byłaby bieda

Autor wpisu: 29 kwietnia 2017 19:08

Można powiedzieć, że Katowice zrobiły swoje. Szybko otrząsnęły się po tym szalonym spotkaniu w poprzedniej kolejce ze Stalą (3:3), teraz pokonały 3:0 Tychy i znów obrały kurs na ekstraklasę. Trudno jednak nie oprzeć się wrażeniu, że jest jeden piłkarz, który od początku wiosny pcha cały zespół Jerzego Brzęczka w tę stronę. I gdyby nie on, w Katowicach chyba byłaby już bieda.

To Andreja Prokić. Jesienią był jednym z większych transferowych rozczarowań nie tylko w GieKSie, ale w całej pierwszej lidze. Lider Stali Mielec, z którą w czerwcu awansował na zaplecze ekstraklasy, w lipcu szybko dał się skusić Katowicom, które obiecały mu walkę o awans, no i oczywiście dużo lepsze warunki niż w dotychczasowym klubie.
– Stal chciał go zatrzymać, ale jakim cudem? W Katowicach dostał na dzień dobry kilka tysięcy złotych za podpis na kontrakcie, do tego kilkanaście tysięcy netto co miesiąc plus bonusy. Stal mogła mu zaoferować co najwyżej jedną trzecią tego – opowiadała nam niedawno jedna z osób związanych z klubem z Mielca.

A więc Prokić trafił pod skrzydła Jerzego Brzęczka, ale jesień miał słabą. Bardzo słabą. Zero goli, zero asyst. GieKSa skończyła rok na miejscu premiowanym awansem, więc za bardzo nikt się zespołu nie czepiał, ale też o Serbie nikt nie mówił w kontekście pierwszoligowej gwiazdy, na którą latem był typowany.
Wszystko odmieniło się w tej rundzie. Prokić gra w GieKSie pierwsze skrzypce, nawet jeśli nie zawsze Brzęczek posyła go do boju w wyjściowej jedenastce. Bardzo ważny gol już na wiosenną inaugurację w spotkaniu z Chojniczanką, potem dwa w Pruszkowie. Ale i tak najważniejszym trafieniem było to sprzed tygodnia w spotkaniu z byłymi kolegami ze Stali, kiedy w bardzo trudnej sytuacji trafił na 2:2, dzięki czemu GKS wrócił do gry. Ostatnio chyba nawet Brzęczek uznał, że bez Andrei ani rusz, więc od dwóch spotkań Serb ma miejsce w jedenastce. I teraz, w meczu z Tychami w zasadzie już po kwadransie zapewnił swojej drużynie komfort przeprowadzając znakomitą akcję i otwierając wynik. Od tego momentu poszło już z górki.

A co by było, gdyby nie ten gol? Wynik 3:0 świadczy o tym, że Katowicom to zwycięstwo przyszło łatwo i przyjemnie. Nic bardziej mylnego. Tychy miały swoje okazje, również przy stanie 0:0, i gdyby miały takiego piłkarza jak Prokić, z pustymi rękoma z Bukowej na pewno by nie wracały. Ale wracają, bo ani Świerczok, ani Radzewicz, ani Gancarczyk nie mogli znaleźć sposobu na Sebastiana Nowaka. Piłkarze Jurija Szatałowa wciąż więc balansują na linie między strefą gwarantującą pozostanie a spadkową. I tak już pewnie zostanie do końca sezonu.
GieKSa natomiast nadal w ścisłej czołówce. Szanse na awans wciąż są więc duże, ale przydałoby się więcej piłkarzy w takiej formie i tak skutecznych jak Prokić. Bo on sam dopchać GieKSy do ekstraklasy może nie dać rady

Inne artykuły o: GKS Katowice | GKS Tychy | I Liga

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli