Ten pierwszy raz… Sandecja liderem. Z czym oni chcą do tej ekstraklasy?

Autor wpisu: 19 kwietnia 2017 21:24

W tym roku Sandecja u siebie jeńców nie bierze. To wciąż aktualne. Tym razem nie było tak efektownie jak wcześniej z Pogonią, Zagłębiem czy Kluczborkiem, kiedy strzelała po cztery albo nawet pięć goli, ale skromne 1:0 wystarczyło, by w Nowym Sączu słowo ekstraklasa zaczęto odmieniać przez wszystkie przypadki.

Po raz pierwszy w historii Sandecja została liderem pierwszej ligi. Nie jest żadnym fenomenem ani meteorem, ale kolejną drużyną, która wpisuje się w pierwszoligowy krajobraz w tym sezonie. A tworzą ten krajobraz zespoły, które rok temu walczyły o utrzymanie, a teraz mają apetyt na awans. Przecież to samo, o czym właśnie głośno zaczęto mówić w Nowym Sączu, od dawna powtarzają w Chojniczance, Wigrach, a ostatnio nawet w Olimpii Grudziądz. Zresztą chętnych wciąż dużo więcej, bo jeszcze trzeba dodać Zagłębie, GieKSę, Miedź i mimo wszystko obu spadkowiczów, czyli Górnika i Podbeskidzie, które wciąż jeszcze nie złożyły broni. Różnice punktowe są tak minimalne, że dziś – na osiem kolejek przed końcem mówienie o tym, kto do tej ekstraklasy awansuje, przypomina tylko i wyłącznie wróżenie z fusów.

Niemniej pozycja lidera działa na wyobraźnię, dlatego w Nowym Sączu już się nie krygują, tylko o ekstraklasie mówią głośno i wyraźnie. – Jeśli nadarzy się okazja, by znaleźć się w elicie, to jesteśmy za. Ale nie tylko zarząd klubu jest za, ale też prezydent Nowego Sącza Ryszard Nowak, który deklaruje pomoc, kibice i sponsorzy. Już teraz wiemy, że ewentualne spotkania ekstraklasy rozgrywalibyśmy na początku na stadionie w Niecieczy, Mielcu lub na obiekcie Cracovii – tłumaczy dyrektor klubu Paweł Cieślicki.
Tak więc plany już są. A piłkarsko? Czy Sandecję rzeczywiście stać na awans?
Radosław Mroczkowski wciąż wycofany. Ile razy go zapytać, czy Sandecję stać na awans, odpowiada, że nie wie, że runda wiosenna pokaże, na co ten zespół stać. – O co gramy? O jak najlepszy wynik. A co z tego wyjdzie, zobaczymy – asekuruje się szkoleniowiec Sandecji. Podobnie prezes klubu Andrzej Danek: – Idziemy krok po kroku. Wszystko jest możliwe, musimy być cierpliwi.

Piłkarze i kibice jednak wiedzą swoje. Trudno nie odnieść wrażenia, że oni najbardziej są napaleni na tę ekstraklasę. I słusznie, bo taka okazja w przypadku tego klubu prędko może się nie powtórzyć. Potężnym atutem Sandecji są mecze u siebie, w których piłkarze Mroczkowskiego są nie do ugryzienia. Udowodnili to nie tylko bijąc Pogoń, Zagłębie, czy Kluczbork, ale też dziś w zaległym meczu z jesieni pokonując rewelację tej rundy – mielecką Stal. Niby tylko 1:0 (po golu Grzegorza Barana, który wykorzystał zamieszanie w polu karnym po dośrodkowaniu z rzutu wolnego), niby w meczu, w którym pięknej gry było tyle, co kot napłakał, ale jakie to ma znaczenie? Są kolejne trzy punkty i przeświadczenie, że w tym sezonie tę Sandecję stać na wszystko. Szczególnie jeśli wygrana w weekend w Suwałkach oznacza przełamanie się na wyjazdach, bo mecze poza domem były dotychczas ewidentnie kulą u nogi. Tak czy inaczej warto zauważyć, że Sandecja (wraz z Olimpią) ma najwięcej wygranych spośród całej pierwszoligowej stawki.

W sobotę kolejny mecz u siebie – z Chrobrym. Jeśli też skończy się wygraną, a Zagłębie, Chojniczanka i Katowice jakimś trafem stracą punkty (cała trójka ma trudne wyjazdy), czego przecież wykluczyć się nie da, to Sandecja znajdzie się naprawdę w komfortowej sytuacji. Choć jeszcze nie w takiej, która pozwalałaby obstawiać jej awans w ciemno, bo do tego droga jeszcze daleka, to coś nam mówi, że apetyty w Nowym Sączu pójdą tak w górę, że zaczną przerastać klubowe możliwości. Ale co tam – taki sezon może się już nie trafić…

Inne artykuły o: I Liga | Sandecja Nowy Sącz | Stal Mielec

  • Naboq

    Sandecja była już liderem zaplecza ekstraklasy w sezonie 1986/87. Przez jedną kolejkę, ale zawsze…

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli