Na pierwszy ogień Radzewicz – w Tychach zaczyna się kolejna rewolucja

Autor wpisu: 15 grudnia 2017 15:09

Latem w Tychach doszło już do jednej rewolucji – i to takiej, po której wielu kibiców okrzyknęło GKS królami polowania. No, ale kilka nazwisk trafiło się tam naprawdę mocnych, szczególnie jak na pierwszoligowe standardy. Tyle że cała para poszła w gwizdek. Miał być zespół, który będzie się bił o awans, a skończyło się na wymianie trenera w trakcie rundy i miejscem tuż nad strefą spadkową na koniec roku. Czyli co? Zimą kolejna rewolucja?

A już na pewno porządne wietrzenie szatni. Tym bardziej że nowy trener Ryszard Tarasiewicz i nowy człowiek odpowiedzialny w Tychach za transfery, czyli Krzysztof Bizacki mają trochę inne spojrzenie na to, jak powinna wyglądać kadra pierwszego zespołu. Na pierwszy ogień poszedł Marcin Radzewicz. Klub ogłosił rozstanie z jednym z najbardziej doświadczonych piłkarzy biegających po pierwszoligowych boiskach (Radzewicz ma już 37 lat), który w Tychach spędził trzy i pół roku – zaznał więc gorycz spadku do drugiej ligi, ale też smak awansu do pierwszej. Jesienią Radzewicz wystąpił w 15 meczach, ale tylko w jednym od początku do końca. Wiosną Tarasiewiczowi nie będzie potrzebny.

– Dużo zmian planujecie zimą? – pytamy trenera GKS. – To pytanie, na które bardzo trudno mi odpowiedzieć. Nie dlatego, że nie chcę, ale dlatego, że jeszcze do końca nie wiemy. Okres przygotowawczy jest bardzo długi, więc dziś za szybko na jakiekolwiek deklaracje – dyplomatycznie zauważa „Taraś”.
Ale już prezes klubu Grzegorz Bednarski jest bardziej konkretny. – Cały czas analizujemy sytuację w drużynie, odbyliśmy wiele rozmów z zawodnikami. Pożegnanie z Marcinem to pierwsza z decyzji, w zgodzie podaliśmy sobie rękę i podziękowaliśmy za ten cały okres. W najbliższych dniach z pewnością zapadną kolejne decyzje – przyznaje.

Cóż, patrząc na kadrę GKS i miejsce zespołu w tabeli, można stwierdzić, że faktycznie coś się mocno nie zgadza. Tym bardziej że piłkarze, którzy trafili tam latem, nie grają za czapkę gruszek tylko bardzo konkretne – jak na pierwszoligowe standardy – pieniądze. Fidziukiewicz, Matusiak, Ćwielong, Abramowicz, Biernat, Zapolnik, Łuszkiewicz – na tym poziomie to nazwiska robiące wrażenie. Ale jesienią to wrażenie robili tylko na papierze.
Zobaczymy, którą drogą, jeśli chodzi o transfery, pójdą w Tychach zimą. Ale trudno przypuszczać, by drugi raz tak bardzo mieli się tam pomylić.

Inne artykuły o: GKS Tychy | I Liga

  • GerardBukowski

    Nic już nie pomoże zjazd totalny

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli