Pierwszoligowcy wrócili do gry – od mocnego akcentu zaczęły Zagłębie, Chojniczanka, Odra i Miedź

Autor wpisu: 14 stycznia 2018 11:47

Zaczęły się zimowe przygotowania pierwszoligowców, zaczęło się zimowe granie. Całkiem udanie w pierwszych sparingach zaprezentował się lider z Chojnic, wicelider z Opola rozstrzelał rywala, ale jedynym zespołem, który pokonał wyżej notowanego rywala, było Zagłębie Sosnowiec.

Drużyna Dariusza Dudka zmierzyła się z Bruk-Betem Termaliką i rzutem na taśmę, czyli dzięki bramce zdobytej w ostatniej akcji przez Michała Kiecę, pokonała ekstraklasowca 2:1. Wynik oczywiście był tutaj sprawą – jak to mówią trenerzy – drugorzędną, ale przecież lepiej wygrać, niż przegrać, prawda? Natomiast dużo ważniejsze z perspektywy rundy wiosennej było to, jak w barwach Zagłębia zaprezentują się nowi piłkarze – wypożyczony z Lecha Tymoteusz Puchacz oraz testowany pomocnik z Anglii Callum Rzonca (trafił do Sosnowca na testy z North Ferriby United – zespołu występującego w szóstej klasie rozgrywkowej).
Obaj zagrali w pierwszej połowie, dodatkowo Rzonca pojawił się na boisku również na ostatnie 20 minut drugiej. I były to całkiem przyzwoite występy. Puchacz był nawet bliski strzelenia gola, ale minimalnie chybił. Jeśli chodzi natomiast o Anglika, to po tym meczu miała zapaść decyzja w kwestii tego, czy Zagłębie jest zainteresowane pozyskaniem go. Rzonca odesłany nie został, ale to jeszcze nie oznacza, że ostatecznie przekonał do siebie Dudka. Trener Zagłębia stwierdził, że chce przyjrzeć się temu piłkarzowi jeszcze przez następny tydzień i w następnym sparingu (z Cracovią 17 stycznia).

Zagłębie w meczu z Bruk-Betem Termaliką: (I połowa) Perdijić – Sulewski, Jędrych, Najemski, Puchacz, Sanogo, Cristovao, Banasiak, Wrzesiński, Milewski, Rzonca. (II połowa) Kudła – Nuno Malheiro, Makowski, Cichocki, Udovičić, Kieca, Nowak, Gądek (70 Rzonca), Mularczyk, Nawotka, Lewicki.

***
Wysoko poprzeczkę na dzień dobry zawiesiły sobie również zespoły Chojniczanki i Miedzi, które także zmierzyły się z zespołami z ekstraklasy. Lider zagrał z Pogonią, która przechodzi zimową rekonstrukcję – w Szczecinie próbują ze wszelkich sił uratować ten sezon i wiosną w ekstraklasie będzie to z pewnością inna drużyna niż ta, którą prowadził Maciej Skorża.
Ale lidera pierwszej ligi Portowcom nie udało się pokonać, choć – szczególnie w pierwszej połowie – mocno przeważali. Zresztą efektem tego była bramka Adama Frączczaka, który dobił strzał Adama Buksy. W tym czasie najbliżej gola dla Chojniczanki był Jacek Podgórski, ale piłka po jego strzale minimalnie przeleciała nad poprzeczką. Pierwszoligowcy wyrównali po przerwie za sprawą Tomasza Boczka.
Ponad miesiąc przerwy, więc można się było obawiać tego, w jakiej formie są piłkarze, ale jestem bardzo zadowolony po tym, co zobaczyłem. Pełne zaangażowanie, schematy, nad którymi pracowaliśmy latem i jesienią, wciąż dobrze funkcjonowały, tak więc ten mecz mogę ocenić tylko na plus. Dobrze, że zaczęliśmy przygotowania od sparingu z zespołem ekstraklasy, bo to od razu pokazuje nam miejsce, w którym jesteśmy. Oczywiście mogliśmy zmierzyć się z kimś z trzeciej ligi, strzelić mu pięć, czy sześć goli i popaść w samozadowolenie. Ale nie o to chodzi – opowiada nam trener Krzysztof Brede.
No i obyło się (prawie) bez strat w ludziach. Prawie, bo drobnego urazu palca nabawił się bramkarz Grzegorz Wnuk. Natomiast w kadrze meczowej zabrakło jeszcze miejsca dla wypożyczonego z Jagiellonii Macieja Górskiego. – Dostał ode mnie czas na załatwienie wszystkich formalności. Od poniedziałku ruszamy z cyklem dwóch treningów dziennie i chciałem, by do tego czasu Maciek te formalności miał już za sobą. Będzie miał jeszcze okazję zagrać w niejednym sparingu i zgrać się z chłopakami – dodaje Brede.

Tu skrót z tego spotkania:

Chojniczanka w meczu z Pogonią Szczecin: (I połowa) Janukiewicz – Lisowski, Boczek, Kieruzel, Pietruszka – Podgórski, Wołąkiewicz, Zawistowski, Rybski, Ryczkowski – Mikołajczak. (II połowa) Wnuk – Fila, Markowski, Boczek (90. Schulz), Dampc – Bąk, Paprzycki, Grzelak, Danielewicz, Biskup – Drozdowicz.

***
Miedź natomiast musiała uznać wyższość Arki. Przegrana 1:2 ujmy jednak nie przynosi, szczególnie że piłkarze pierwszoligowca pokazali się w tym spotkaniu z całkiem dobrej strony. Zaczęło się co prawda od straty bramki już w 2. minucie (Patryk Kun), ale potem zespół Dominika Nowaka przejął inicjatywę i przeważał. Bliski wyrównania był Tomislav Božić, bramkę rywali w swoim stylu bombardował Petteri Forsell, który kilka dni temu wrócił do Miedzi, do siatki trafił Rafał Augustyniak, ale sędzia dopatrzył się spalonego. Wyrównanie przyszło w 28. minucie po kolejnym strzale Božicia. Kilkanaście minut później w dogodnej sytuacji minimalnie chybił Jakub Vojtuš.
W drugiej połowie (mimo aż dziewięciu zmian) Miedź również atakowała częściej i groźniej, jednak to rywale zdobyli zwycięską bramkę – po dośrodkowaniu z rzutu rożnego głową do siatki trafił Helstrup.
Pierwsze koty za płoty. To był z naszej strony otwarty mecz. Przegraliśmy, bo przytrafiły się błędy, nad którymi musimy pracować. Natomiast bardzo się cieszę z zaangażowania piłkarzy i z liczby akcji, jakie sobie stworzyliśmy – mówi nam trener Dominik Nowak.
– Jak drużyna przyjęła Forsella? – pytamy.
– Z klasą. Wiadomo, jaka tu była sytuacja latem z Petterim. Dlatego muszę powiedzieć, że to wszystko odbyło się z klasą. A Petteri ma świadomość, że niczego nie dostanie za darmo, o miejsce w wyjściowym składzie musi walczyć jak każdy inny zawodnik. I walczy od pierwszego dnia. Z Arką zagrał na takim samym poziomie zaangażowania jak pozostali piłkarze. No i zaprezentował te atuty, z których doskonale go pamiętamy.

Miedź w meczu z Arką Gdynia: (I połowa) Sapela – Zieliński, Osyra, Božić, Bartulović – Augustyniak, Garguła, Forsell – Łobodziński, Mystkowski, Vojtuš. (II połowa) Kapsa (60 Smołuch) – Zieliński (62 Pojasek), de Amo Perez, Stasiak, Adu – Purzycki, Santana, Mystkowski (62 Gardzielewicz) – Zatwarnicki, Marquitos, Piasecki.

***
Ostre strzelanie urządziła sobie Odra, wygrywając ze Ślęzą Wrocław 6:2. Na wynik z trzecioligowcem powinno się chyba jednak spojrzeć nieco przez palce, niemniej trener Mirosław Smyła nie ukrywa zadowolenia. – Minusem są też dwie stracone bramki, na co nie mieliśmy prawa sobie pozwolić, a jednak sobie pozwoliliśmy. Ta niefrasobliwość z jednej strony złości, ale z drugiej strony założenia taktyczne w tej początkowej fazie okresu przygotowawczego zrealizowaliśmy. Było zaangażowanie, wybieganie, a liczba zdobytych goli świadczy o tym, że dobrze czuliśmy się w ofensywie. Dobrze to wyglądało, zwłaszcza że Ślęza zaprezentowała się naprawdę całkiem nieźle. To był wartościowy sparing – ocenia szkoleniowiec wicelidera.
No tak, w lipcu z innym trzecioligowcem (Świtem Nowym Dwór w Pucharze Polski) Odra przegrała 0:5, więc progres jest. W barwach Odry pierwszy mecz rozegrał Mateusz Czyżycki – 20-letni chłopak pozyskany z Siarki Tarnobrzeg, po którego zimą ustawiła się kolejka chętnych, włącznie z klubami z ekstraklasy. Ci, którzy widzieli go w akcji, twierdzą, że wiosną będzie objawieniem pierwszej ligi. – Pozytywny występ. Ale jak każdy, musi rywalizować. On sam to widzi i zdaje sobie z tego sprawę. Cieszę się, bo to chłopak, któremu uśmiech nie schodzi z twarzy, ma odpowiednie podejście do treningów. Nie jest takim młodym zawodnikiem, który nie wie, czego chce. Trenuje, ciężko pracuje. Szybko powinien wkupić się w łaski szatni – opowiada Smyła.
Prezes Karol Wójcik podkreśla, że priorytetem na to okna transferowe jest sprowadzenie konkurenta dla Szymona Skrzypczaka do ataku. W meczu ze Ślęzą zagrał testowany Słowak – strzelił dwa gole i wywalczył rzut karny. – Pojedzie z nami w środę do Lubina (na mecz z Zagłębiem – red.). Pokazał jakość, to ciekawa postać, ale nie chwalmy dnia przed zachodem słońca. Zobaczymy, czy sprzeda też swoje umiejętności na tle rywala z ekstraklasy – tłumaczy szkoleniowiec.
A co z Daisuke Matsui? – Ma w Japonii sprawy do załatwienia, operację syna. Chce być blisko rodziny. Nie trenuje z nami, na dziś nie ma go w Polsce – dodaje Smyła.

Odra w meczu ze Ślęzą Wrocław: (I połowa) Kuchta – Trznadel, Kowalski, Cverna, Winiarczyk, Gancarczyk, Habusta, Wepa, Nowak, Wodecki, Maćczak. (II połowa) Weinzettel – Brusiło, Baran, Bodzioch, Marzec, Czyżycki, Peroński, Niziołek, Żagiel, Skrzypczak, zawodnik testowany.

***
Z innych pierwszoligowców, którzy zagrali w ten weekend, Drutex-Bytovia przegrała z trzecioligowym GKS Przodkowo 1:3 (gol Michała Szewczyka), Puszcza Niepołomice przegrała z Cracovią 0:2, a Stomil Olsztyn wygrał 3:0 z czwartoligową Polonią Bydgoszcz (gole Tomasza Zahorskiego, Artura Siemaszki i Bartosza Mroczka).

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli