PIERWSZA LIGA: Oni zimą zmienią klub? Zobaczcie na kogo trwa transferowe polowanie

Autor wpisu: 20 grudnia 2017 14:48

Za chwilę rozpocznie się transferowe szaleństwo, które nie ominie również pierwszej ligi. Zresztą polowanie na tych najcenniejszych już trwa. Na zapleczu nie brakuje piłkarzy, których chętnie widziałyby u siebie kluby ekstraklasy, ale też dojdzie zapewne do roszad wewnątrz pierwszej ligi. Ta dziesiątka to będą łakome kąski tej zimy. Nie znaczy to, że wszyscy w tym oknie zmienią klub, ale o większość z nich już toczy się gra.

1. Tomaš Petrašek (Raków Częstochowa)

Jednego z najlepszych i najskuteczniejszych obrońców pierwszej ligi chętnie widziałoby u siebie kilku trenerów prowadzących kluby w ekstraklasie. I trudno się im dziwić, bo Czech tej jesieni wyjątkowo imponował. Chłop jak dąb w obronie był nie do przejścia, pod bramką rywali zamieniał się w trudną do powstrzymania broń. Do Częstochowy kilka zapytań o Petraška wpłynęło.
Pojawiały się już w trakcie rundy. Mam nadzieję jednak, że Tomek z nami zostanie, bo wiosną na pewno nam się przyda. Pamiętajcie, że jesienią miał drobne problemy ze zdrowiem – przecież zagrał tylko w 11 meczach od początku. Gdyby mógł grać we wszystkich, to pewnie do tych swoich pięciu bramek jeszcze ze dwie, trzy by dorzucił – mówi nam trener Marek Papszun.
Jeśli Raków chce budować zespół na miarę walki o awans – a wiemy, że chce – z takimi piłkarzami rozstawać się nie powinien. Ale podobno są oferty, których odrzucić nie sposób… Zobaczymy, jak będzie w przypadku Czecha.

2. Mateusz Radecki (Wigry Suwałki)

Piłkarz Wigier znalazł się na celowniku lidera pierwszej ligi. Chojniczanka szuka zawodników, którzy potrafią – jak to się ładnie mówi – robić różnicę.
– Chcemy pozyskać piłkarzy, którzy dodadzą naszej grze z przodu więcej jakości. Takich, którzy nie boją się wejść w drybling, jakimś niekonwencjonalnym zagraniem oszukać rywali. Potrzebować będziemy wiosną kogoś, kto pomoże nam rozbijać mur, jaki przeciwnicy stawiają we własnym polu karnym – mówił nam niedawno dyrektor sportowy klubu z Chojnic Maciej Chrzanowski.
Nam udało się ustalić, że jednym z kandydatów jest właśnie Radecki. Jesienią był dla Wigier nie do zastąpienia – 18 meczów, wszystkie w wyjściowej jedenastce. To od niego i Damiana Gąski w głównej mierze zależała siła drugiej linii w zespole Artura Skowronka. Latem z Wigier odeszło kilkunastu piłkarzy, pytanie, czy stać ten zespół na pozbycie się kolejnego, tak ważnego? W Suwałkach przekonują, że jeśli by do tego doszło, to oni i tak sobie tam poradzą Tak jak poradzili sobie po letniej rewolucji.

3. Grzegorz Bonin (Górnik Łęczna)

Weterana, ale jednocześnie najwartościowszego piłkarza Górnika Łęczna bardzo chętnie pozyskałoby Zagłębie Sosnowiec. Trener Dariusz Dudek mówi, że wiosną jego zespół czeka prawdziwa wojna o ekstraklasę i do tej wojny trzeba się po pierwsze, bardzo dobrze przygotować, a po drugie, mieć wykonawców, którzy w najważniejszym momencie nie pękną, tylko podołają zadaniu. O boiskowej wartości Bonina przekonywać nie trzeba. A o tym, dlaczego akurat ten piłkarz znalazł się na celowniku Zagłębia, niedawno uświadomił nas były szkoleniowiec tego klubu Artur Derbin, który pierwszą ligę na bieżąco analizuje i doskonale zna.
– Gdybyście przeanalizowali indywidualne statystyki piłkarzy po tej rundzie, zauważylibyście, że jest piłkarzem, który w całej pierwszej lidze najczęściej wchodzi w drybling i najczęściej dośrodkowuje w pole karne – mówił nam Derbin.
Tak więc w Sosnowcu uznano, że jego dośrodkowania byłyby jak znalazł dla duetu Lewicki – Sanogo. Pytanie tylko, czy Bonin da się Zagłębiu skusić. Po ostatnim meczu jesieni zapytany o propozycję z Sosnowca, odparł krótko: – Na razie nigdzie się z Łęcznej nie ruszam.

4. Artur Siemaszko (Stomil Olsztyn)

Latem wrócił do Olsztyna, już na zasadzie wypożyczenia, z Zagłębia Lubin, gdzie nie mógł się w poprzednim sezonie przebić do pierwszej drużyny. No, ale on ma dopiero 20 lat, więc można powiedzieć, że na to, by błyszczeć w ekstraklasie, ma jeszcze czas. Wrócił więc do Olsztyna i czapką nakrył dwóch innych weteranów – napastników, jakich miał Stomil, czyli Zachorskiego i Abbotta. To Siemaszko był atakującym numer jeden od początku do końca rundy. Pięć goli to co prawda bilans, który nie powala, szczególnie jeśli trzy z tych pięciu padły z rzutów karnych, niemniej kto widział grę Stomilu, ten nie mógł nie dostrzec, że ten chłopak ma przed sobą dużo większą przyszłość niż pierwsza liga.
Po zakończeniu rundy jesiennej Siemaszko dla portalu stomil.olsztyn.pl wyznał: „Nie wiem, czy zostanę w Olsztynie. Z jednej strony chciałbym, ale nie za wszelką cenę. Patrzę przede wszystkim na swój rozwój, marzenia, które spełnię w niedalekiej przyszłości i dlatego muszę usiąść i na spokojnie porozmawiać z prezesami. Mam nadzieję, że dojdziemy do porozumienia”. Jeśli w Stomilu nadal wszystko stałoby na głowie, jak ostatnio, to szkoda chłopaka na to, by się tam męczył. Z pewnością jeśli nie w Lubinie, to gdzie indziej znajdzie sobie wiosną klub, w którym spokojnie będzie mógł się rozwijać.

5. Jakub Łabojko (Raków Częstochowa)

Kolejny, po Petrašku, transferowy kąsek z Rakowa. Łabojko to perełka, która trafiła się trenerowi Papszunowi rok temu. Miał 19 lat i przyszedł do Częstochowy z Ruchu Radzionków. Przez ostatnie 12 miesięcy niesamowicie się rozwinął, pokazując, że ma nieprzeciętne umiejętności. Świetna runda za nim, co zaowocowało miejscem w kadrze U-21 i meczami z rówieśnikami z Włoch, Holandii czy Portugalii. W zespole Dariusza Gęsiora niemal za każdym razem gra w wyjściowej jedenastce, podobnie jak w drużynie Papszuna. Zresztą trener Rakowa bardzo mu ufa, skoro w meczu z Miedzią w Legnicy z konieczności wystawił go na stoperze, a przecież Łabojko to nominalny pomocnik. I chłopak pokazał, że również w obronie daje radę.
– Pojawiły się zapytania z klubów ekstraklasy o Kubę, ale nie jest to dla mnie jakieś wielkie zaskoczenie. Inna sprawa, że nie sądzę by ani on, ani żaden inny z tych kluczowych piłkarzy odszedł w tym okienku. Mamy stosowne umowy, mamy swoje cele, więc na pewno jeszcze nie czas, by się ich pozbywać. Zobaczymy latem. Będziemy wiedzieć, jak ten sezon się dla nas skończył, co udało się nam osiągnąć, co ci chłopcy zrobili wiosną i wtedy będziemy się ewentualnie zastanawiać – twierdzi Papszun.

6. Łukasz Sierpina (Podbeskidzie Bielsko-Biała)

Górale ogłosili niedawno listę piłkarzy, których wiosną nie będą już potrzebować. Znalazło się tam kilku doświadczonych zawodników, m.in. Tomasz Podgórski i Mariusz Magiera, których odejście wielką stratą dla Podbeskidzia – przynajmniej według trenera Adama Noconia – by nie było. Co innego, gdyby odszedł Łukasz Sierpina. To zdecydowanie jeden z najbardziej wyróżniających się jesienią graczy Górali, którego kusi powrót do ekstraklasy. I niewykluczone, że wróci tam już zimą. Poważne zainteresowana Sierpiną jest Bruk-Bet Termalica.
Ciekawe, jak się sprawa rozwinie, bo piłkarz ma do końca sezonu ważny kontrakt w Bielsku, więc jeśli już teraz miałby dołączyć do zespołu Macieja Bartoszka, trzeba byłoby za niego zapłacić. A mówimy o kimś, kto jest już po trzydziestce. Nie zmienia to faktu, że Sierpina umiejętności wciąż ma na poziomie ekstraklasowym.

7. Damian Gąska (Wigry Suwałki)

Mam kilka wstępnych ofert. Z dwóch klubów ekstraklasy. Pierwsza liga nie wchodzi w grę. Jeśli miałbym zmieniać klub, to tylko na ekstraklasowy. Nie chcę mówić, z jakich zespołów te zapytania, bo na tym etapie na to jeszcze za wcześnie. Jeden jest w czołówce, drugi w dolnej części. I nie ma co ukrywać, że ciągnie człowieka do ekstraklasy, chciałbym spróbować się ligę wyżej. Czuję, że dałbym radę, że nie odstawałbym tam od nikogo. Jak będzie? Czas pokaże. Z drugiej strony wiadomo, że chciałbym też pomóc Wigrom – mówił nam kilka dni temu Damian Gąska.
To piłkarz, który po odejściu Damiana Kądziora ciągnie grę Wigier i idzie mu w tym całkiem dobrze. Zresztą wiele osób w Suwałkach przekonuje, że Gąska za chwilę pójdzie śladami starszego kolegi i trafi do ekstraklasy, a potem kto wie, może nawet i reprezentacji. Papiery na to na pewno ma…

8. Dawid Błanik (GKS Tychy)

Jedna z niewielu jasnych stron GKS Tychy w rundzie jesiennej. Jeśli był tam ktoś, kto nie zawiódł, to tym kimś na pewno był Dawid Błanik. 20-letni skrzydłowy spokojnie odnalazł się w towarzystwie tych, którzy mieli robić za pierwszoligowe gwiazdy. 19 meczów, 4 gole – mało kto spodziewał się, że to on jesienią będzie w tej drużynie nie do zastąpienia. Błanik ma w Tychach kontrakt ważny do końca czerwca, ale już podobno pojawili się chętni z klubów ekstraklasy na jego usługi i bacznie przyglądają się temu chłopakowi.
Czy zimą ktoś zdoła skusić i piłkarza, i GKS? Zobaczymy. W Tychach raczej niechętnie pozbyliby się Błanika, bo nie dość że jest jednym z najmocniejszych punktów w zespole, to przecież cały czas „robi” za młodzieżowca.

9. Grzegorz Tomasiewicz (Pogoń Siedlce)

Może i są chętni, by go pozyskać, ale nie ma opcji, by zimą od nas odszedł. Wciąż ma ważny kontrakt, rozmawiałem z nim dwa dni temu i zadeklarował, że zostaje – mówi nam nowy-stary trener Pogoni Dariusz Banasik. Odejście Tomasiewicza byłoby faktycznie dużą stratą dla jego zespołu, bo to chłopak, którego nie tak łatwo byłoby zastąpić. Niedawno rozmawialiśmy o najlepszych jesienią piłkarzach na zapleczu ekstraklasy z Arturem Derbinem i ten bez wahania wymienił w tym gronie 21-letniego piłkarza Pogoni: – Najlepsza dziesiątka w minionej rundzie w pierwszej lidze. Ten chłopak to takie żywe srebro, wszędzie go pełno. Uwielbiam zawodników o takiej charakterystyce. Zachowując oczywiście odpowiednie proporcje, przypomina mi Griezmanna.
Kiedyś Tomasiewicz marzył o szansie w Legii (Miałem duże oczekiwania związane z Legią Warszawa. Byłem jednym z najlepszych, zarówno w drużynach juniorskich, jak i w rezerwach, a w zamian dostawałem tylko sporadyczne szanse treningu z pierwszą drużyną. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że dużo słabsi zawodnicy ode mnie dostawali możliwość debiutu w pierwszym zespole, co wywoływało u mnie duży żal i zniechęcenie – mówił jakiś czas temu w jednym z wywiadów). Tam się nie udało (przynajmniej na razie), ale są inne kluby, również te z ekstraklasy, gdzie chętnie dano by mu szansę. I coś nam mówi, że długo w pierwszej lidze już nie pogra. Jeśli zimą, tak jak mówi Banasik, Tomasiewicz będzie nie do wyjęcia, to jeśli nie spuści z tonu, latem raczej już tak.

10. Aleksander Kowalski (Odra Opole)

To piłkarz, który jesienią w zespole Odry zrobił chyba największy postęp, czego nie ukrywa nawet trener Mirosław Smyła. – Nie tak dawno w ogóle nie był brany pod uwagę do grania, dziś jest filarem tej drużyny. Jest rozwój, bo jest rywalizacja – mówił nam niedawno szkoleniowiec beniaminka.
Dla 19-latka ten sezon zaczął się od wylądowania na ławce, co musiało być bolesnym zderzeniem z rzeczywistością, bo w drugiej lidze Kowalski miał pewne miejsce w wyjściowym składzie. No, ale latem do klubu przyszedł nowy szkoleniowiec i dwóch dużo bardziej doświadczonych stoperów, czyli Vaclav Cverna i Martin Baran. Grali oni (plus kapitan Mateusz Bodzioch), a Kowalski dostał sygnał, że pierwszej ligi to on się musi nauczyć. Ale nie stroił fochów, tylko się uczył. Poszło mu nadzwyczaj szybko. W czterech ostatnich meczach jesieni, z Kowalskim na stoperze, Odra straciła tylko jedną bramkę. Nic dziwnego, że jego nazwisko znalazło się w kilku notesach.

Inne artykuły o: I Liga

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli