PIERWSZA LIGA: Najciekawsze zimowe transfery z zagranicy, czyli szukamy gwiazd

Autor wpisu: 26 lutego 2018 10:22

Całkiem spory ruch w interesie tej zimy na zapleczu ekstraklasy, nie mogło więc przy okazji zabraknąć nowych twarzy z zagranicy. Kim tym razem chce urzec nas pierwsza liga, jeśli chodzi o obcokrajowców? Mamy nadzieję, że zawodnikami, którzy nie okażą się żadnym szrotem tylko solidnym wzmocnieniem. Oto nasze TOP 10 nowych zagranicznych piłkarzy na zapleczu ekstraklasy przed startem rundy wiosennej. Uznajmy, że to TOP kandydatów na gwiazdy:

1. Artiom Rachmanow (Raków Częstochowa)

Chłop jak dąb, który warunkami fizycznymi prawie do znudzenia przypomina Tomaša Petraška. A że Czech (i najlepszy jesienią obrońca w pierwszej lidze) wciąż boryka się z kontuzją, to nic dziwnego, że w Częstochowie postanowili ściągnąć taką jego prawie kopię. Czy 27-letni Białorusin wystrzeli w pierwszej lidze tak samo udanie, jak jesienią zrobił to Petrašek? Na to w Częstochowie liczą, bo przecież po tych wszystkich zimowych zakupach (co ciekawe, z siedmiu pozyskanych w tym oknie piłkarzy, kupili tylko jednego obcokrajowca) nikt tam nie wyobraża sobie, by Raków nie walczył do końca o awans. Ale po Rachmanowie spodziewamy się bardzo dużo również z tego względu, że rzadko się zdarza, by do naszej pierwszej ligi trafiał zawodnik z ukraińskiej ekstraklasy. Co prawda w Czornomorcu Odessa jakiejś wielkiej furory nie zrobił, ale przecież ma również za sobą występy w ekstraklasie białoruskiej i estońskiej. Nie wygląda więc na przypadkowego piłkarza.
I jeszcze jeden argument przemawiający za Białorusinem – trener Marek Papszun powiedział nam niedawno wprost: – Jeszcze pół roku pozyskanie takiego piłkarza byłoby dla nas nierealne. A teraz mamy go na wyciągnięcie ręki.

2. Dalibor Volaš (GKS Katowice)

Tego słoweńskiego napastnika przymierzano na Bukową jeszcze, gdy trenerem był tam Piotr Mandrysz. Kiedy zastąpił go Jacek Paszulewicz, temat transferu nie upadł.
A Volaš imponuje. Na razie co prawda tylko CV, które – nawet jeśli mówimy o zawodniku 30-letnim – jest przebogate (NK Bonifika, FC Koper, NK Maribor, NK Nafta 1903, mołdawski Szeriff Tyraspol, rosyjska Mordowia Sarańsk, węgierski Debreczyna, malezyjski Pahang, albański Partizan Tirana, słoweńskie NK Celje, holenderska Sparta Rotterdam). Występował więc m.in. w ekstraklasach słoweńskiej, mołdawskiej, węgierskiej i holenderskiej (z której trafił do Katowic – jesienią dostał szansę w czterech meczach Sparty, ale w listopadzie rozwiązał umowę). To również wielokrotny mistrz i zdobywca krajowego pucharu Słowenii.
Patrząc na jego liczby, spodziewać się można, że pociągnie atak GieKSy i trochę goli wiosną dla niej strzeli. Co prawda nie wszędzie bywał regularny, jeśli chodzi o zdobywanie bramek, najlepiej wiodło się mu w ojczyźnie – w NK Maribor zdobył 61 bramek w 151 meczach – niemniej chyba nie po to sprowadzono go na Bukową, by siedział na ławce. Tym bardziej że mają tam już w kadrze Kędziorę (najskuteczniejszy jesienią w barwach GKS – 7 goli), Goncerza i Prokicia.

3. Tomaš Mikinič (Odra Opole)

25-letni Słowak, trochę po przejściach, ale umiejętności ma podobno nie tylko na naszą pierwszą ligę, ale spokojnie na ekstraklasę. – Pojawiła się okazja pozyskania zawodnika z dobrym CV, z kilkoma meczami rozegranymi w Lidze Europy, za w miarę rozsądne pieniądze, dlatego ją wykorzystaliśmy – nie ukrywa prezes Odry Karol Wójcik.
A trener Mirosław Smyła dodaje: – Pasuje do nas mentalnie. Swoje przeżył, w ostatnim czasie zmagał się w swoich klubach z perypetiami natury organizacyjnej. Teraz chce ustabilizować swoje życie. Ma coś do udowodnienia. Zawsze wierzę w ludzi, którzy są czegoś głodni, chcą iść va banque. Zadziorny, szybki, dynamiczny, odpowiednio przygotowany technicznie. To naprawdę nietuzinkowy zawodnik.
Mikinič to skrzydłowy, który grać w piłkę uczył się w Spartaku Trnava. Smyłę urzekł już w pierwszym zimowym sparingu (ze Ślęzą Wrocław), w którym zdobył dwie bramki i wypracował karnego. Poza występami w rodzimej ekstraklasie, grał też krótko w czeskim Slovanie Varnsdorf. W Opolu są przekonani, że będzie to transferowy strzał w dziesiątkę.

4. Martin Dobrotka (Stal Mielec)

Obrońca z górnej półki – taki ma być ten piłkarz wiosną w barwach Stali. Słowak to doświadczony, 32-letni defensor, który ma za sobą grę w rodzimej i czeskiej ekstraklasie (występował m.in. w Slovanie Bratysława, MFK Skalica, Slavii Praga i Baniku Sokolov.). W tym sezonie był podstawowym obrońcą FC ViOn Zlate Moravce, w barwach którego rozegrał 14 spotkań. Można więc powiedzieć, że do Mielca trafia nie byle kto.
Musi do nas dojść solidny, doświadczony stoper, który będzie gwarantował wysoki poziom. Nie mogę na wiosnę zostać na tej pozycji tylko z Kierczem i Grodzickim – tłumaczył nam trener Zbigniew Smółka. I Dobrotka rywalizację, pole manewru i wysoki poziom, jeśli chodzi o środek obrony, ma zagwarantować. – Martin powiedział mi ostatnio, że bardzo ciężko się mu tutaj trenuje. A ja się bardzo cieszę, że wreszcie w Polsce bardzo ciężko się trenuje – dodał ze śmiechem Smółka. Dobrotka zmagał się co prawda ostatnio z drobnym urazem, ale nie powinien mu on przeszkodzić w tym, by wiosną pomóc Stali. – Liczę, że będzie realnym wzmocnieniem – nie ukrywa szkoleniowiec.

5. Matej Podlogar (Olimpia Grudziądz)

177 spotkań i 36 bramek w słoweńskiej ekstraklasie – to wystarczająca rekomendacja, by uznać, że Olimpia ma wreszcie napastnika, który będzie dla niej strzelał gole? Oby. Jesienią było pod tym względem gorzej niż źle (kompletnie nie sprawdził się typowany na następcę Karola Angielskiego Fin Ville Salmikivi), więc nic dziwnego, że zakupy w Grudziądzu zdominowali piłkarze formacji ofensywnych. Podlogar to 26-letni Słoweniec, który ma za sobą epizod w reprezentacji i podobno w tym temacie nie powiedział jeszcze ostatniego słowa (w styczniu ubiegłego roku zagrał w towarzyskim meczu Słowenii z Arabią Saudyjską, znajdował się również w kadrze na spotkanie przeciwko Finlandii).
Jesienią występował w NK Triglav (słoweńska ekstraklasa), gdzie od końca września wystąpił w ośmiu spotkaniach ligowych oraz dwóch w Pucharze Słowenii. Przez krótki czas był również w greckim klubie PAS Lamia.
Przygodę z seniorską piłką rozpoczął w 2010 roku, kiedy to zadebiutował w NK Interblock. Później trafił do Rudar Velenje, a następnie do NK Domzale oraz NK Celje. W ubiegłym sezonie w barwach tej ostatniej drużyny zagrał w 31 spotkaniach, strzelił w nich pięć goli i zanotował dwie asysty. Teraz będzie miał za zadanie uratować pierwszoligowy byt dla Olimpii. Wygląda na takiego, który powinien sobie poradzić.

6. Jurij Wereszczak (Górnik Łęczna)

Problemy ze zdobywaniem bramek jesienią mieli też w Łęcznej, więc i w Górniku pojawił się nowy napastnik z zagranicy. To 23-letni Ukrainiec.
W sparingach pokazałem dobrą skuteczność, więc jeśli przełożę ją na ligę, to będę zadowolony. W swojej przygodzie z piłką grałem zarówno na prawym, jak i lewym skrzydle, a nawet na pozycji rozgrywającego. Jednak najlepiej czuje się jako napastnik i patrząc po dotychczasowych sparingach, w Górniku będę grał właśnie na tej pozycji. Koledzy w szatni mówili mi, że najlepiej, jakbym zdobył 15 bramek, bo w nadchodzącej rundzie właśnie tyle spotkań mamy do rozegrania. Niech więc tak będzie – przyznał na dzień dobry Jurij Wereszczak.
Byłby to wynik faktycznie godny uznania… Tak czy inaczej łatwo nie będzie, tym bardziej że minione pół roku chłopak miał z głowy. – Ostatni oficjalny mecz zagrałem na początku lipca w eliminacjach Ligi Europy, jeszcze w barwach litewskiego Atlantasu Kłajpeda. Później trenowałem z Karpatami Lwów, których jestem wychowankiem. Klub jednak nie mógł mnie zgłosić do rozgrywek, bo w wyniku kłopotów finansowych nie może rejestrować nowych piłkarzy. Trenowałem z nimi i byłem zapewniany co chwilę, że zostanę zatwierdzony do ligi w następnym tygodniu. Czekałem tak przez pół roku i w końcu nic się nie wydarzyło – opowiadał w lokalnych lubelskich mediach.
A my dodamy, że prócz występów w juniorach Karpat Lwów i wspomnianym przez niego Atlantasie Kłajpeda, grał jeszcze w estońskim Santosie Tartu i litewskim Utenisie Utena. A rok temu testowano go w Kluczborku, gdzie jednak nie znalazł uznania…

7. Josip Šoljić (Stal Mielec)

To wartościowy środkowy pomocnik. Szukałem na tę pozycję kogoś takiego. Kogoś, kto ma już doświadczenie i kto będzie gwarantował wysoki poziom. Liczę, że z Josipem tak właśnie będzie – mówił nam niedawno Zbigniew Smółka.
Šoljić to 30-letni defensywny pomocnik z Chorwacji, który jesienią zanotował 16 występów w rumuńskiej ekstraklasie w barwach ACS Poli Timiszoara, a za sobą ma również występy w Chorwacji, Szwajcarii, Czechach i Mołdawii. Jak na naszą pierwszą ligę, kolejny zawodnik z imponującym CV. Ale podobno także z… podejrzaną przeszłością.
Niedawno „Przegląd Sportowy” pochylił się nad sylwetką Chorwata, opisując, że był podejrzewany o sprzedawanie meczów i kontakty z Mario Cvrtakiem – jednym z głównych bohaterów wielkiego europejskiego skandalu związanego z ustawianiem wyników spotkań. Z tego powodu musiał m.in. opuścić Rumunię. Nie wszyscy jednak mają złe zdanie o piłkarzu. – Może jestem naiwny, ale wierzę w jego uczciwość. Należał do najlepszych zawodników Poli. Klub miał wtedy problemy finansowe i trzeba było znaleźć kozła ofiarnego. Znaleziono jego – „PS” cytuje jednego z rumuńskich dziennikarzy.
Jak było, trudno dociec. W Mielcu postanowili zaufać Šoljiciowi i liczą na to, że za to zaufanie Chorwat odpłaci się na boisku swoją grą…

8. Callum Rzonca (Zagłębie Sosnowiec)

Trochę to trwało, zanim ten 21-letni Anglik z polskimi korzeniami przekonał do siebie sztab szkoleniowy Zagłębia. Kilka dni treningów i występy w dwóch sparingach (z ekstraklasowymi Bruk-Betem i Cracovią) ostatecznie potwierdziły, że w naszej pierwszej lidze powinien sobie poradzić.
W Sosnowcu nikogo więc nie zraziło, że to chłopak, który ostatnio występował w klubie z angielskiej szóstej klasy rozgrywkowej. Z drugiej strony, przecież dokładnie z tego samego poziomu wyłowiony został chociażby Vamara Sanogo, któremu wystarczyło pół roku w naszej pierwszej lidze, by kupiła go Legia. I o którym dziś nikt nie powie, że nie warto było go pozyskać.
Największym atutem Rzoncy jest ponoć wszechstronność – w ofensywie może grać niemal na każdej pozycji. Środek pola, lewy bok, prawy – nie ma to dla niego podobno żadnego znaczenia. Tak czy inaczej trener Dariusz Dudek przyznaje, że już widzi dla niego miejsce w drużynie, a Rzonca dostał koszulkę z dychą na plecach, co sugeruje, że ma zadatki na niezłej klasy rozgrywającego. Zresztą on sam przyznaje, że najlepiej czuje się na środku drugiej linii. Osoby, które stoją za sprowadzeniem piłkarza do Sosnowca na testy, od początku przekonywały, że chłopak ma umiejętności, by na zapleczu ekstraklasy być jedną z jaśniejszych postaci.
Drugi atut Rzoncy to taki, że ma 21 lat i polskie korzenie – jego dziadek Tadeusz Rzońca pochodził z Rzeszowa. Callum nie powinien więc mieć problemów z wyrobieniem sobie polskiego paszportu i w lidze mógłby jeszcze pełnić rolę młodzieżowca.

9. Guga Palawandiszwili (Podbeskidzie Bielsko-Biała)

Nazwisko takie, że komentatorzy mogą sobie łamać język, jednak to może być bardzo ciekawa, choć jeszcze niedoceniana opcja w drugiej linii Podbeskidzia. Chłopak ma 24 lata, jest defensywnym pomocnikiem z niemałym już doświadczeniem w ojczystej ekstraklasie. Dwa tytuły mistrza Gruzji (w barwach Dili Gori oraz Torpedo Kutaisi), krajowy puchar (z Torpedo), a w ubiegłym sezonie wywalczył nawet wicemistrzostwo Mołdawii (z Dacią Kiszyniów). Teraz postanowił spróbować swoich sił w Polsce.
Palawandiszwili swego czasu znajdował się również w orbicie zainteresowań selekcjonera gruzińskiej reprezentacji, zresztą ma już w CV jeden występ w narodowych barwach, w eliminacjach EURO 2016, czyli tych, w których biało-czerwoni rywalizowali w jednej grupie z Gruzinami. Ale nowy piłkarz Górali nie grał z Polakami, ale z Gibraltarem – w wygranym 4:0 meczu wszedł na boisko na trzydzieści kilka minut drugiej połowy.

10. Robert Candrea (Olimpia Grudziądz)

Dla tego 23-letniego pomocnika z Rumunii transfer do Grudziądza jest pierwszym transferem nie tylko zagranicznym, ale w ogóle pierwszym w karierze. Dotychczas całym piłkarskim światem Candrei był klub o nazwie ASA Targu Mures (dziś rumuńska II liga). Candrea był tam kapitanem i postacią nie do zastąpienia – w rundzie jesiennej wystąpił w 18 spotkaniach, strzelając cztery gole. Jak na defensywnie usposobionego pomocnika – całkiem nieźle.
Ale ma też Candrea za sobą występy w rumuńskiej ekstraklasie. W poprzednim sezonie jego drużyna grała na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Wówczas nowy piłkarz Olimpii zanotował w sumie 26 meczów, w większości w podstawowym składzie. Zdobył jedną bramkę.

Inne artykuły o: I Liga

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli