Paweł ZAWISTOWSKI: Tym razem już żadnego napinania nie będzie. Drugi raz tego błędu nie popełnimy

Autor wpisu: 22 listopada 2017 08:44

Z Pawłem Zawistowskim, liderem i kapitanem Chojniczanki, rozmawiamy o tym, czy kac po nieudanym ataku na ekstraklasę w zeszłym sezonie już minął, co robić, by drugi raz takiej szansy nie zmarnować, jak bardzo zmieniła się w ciągu ostatnich miesięcy Chojniczanka i czym trener Krzysztof Brede „kupił” sobie szatnię.

FUTBOLFEJS.PL: Mówią, że nic dwa razy się nie zdarza, więc tak sobie myślę, że chyba teraz już nie zmarnujecie szansy na awans, że drugi raz zepsuć się tego nie da?
PAWEŁ ZAWISTOWSKI: Na razie nie ma u nas w ogóle tematu walki o awans.

Jak to nie ma? Przecież to już druga część sezonu.
Nie ma, bo po prosu wyciągnęliśmy wnioski z ubiegłego sezonu. Już raz po pierwszej rundzie mocno żeśmy się napięli i głośno mówiliśmy, że o ten awans będziemy się bili. Wiadomo, jak to się dla nas skończyło. Boleśnie. Teraz nie popełnimy już tego błędu.

To co was wtedy zgubiło? To, że tak się mocno napięliście?
Zgubiły nas remisy. Uśpiły, a potem zgubiły. Zrobiło się za spokojnie. Mimo że nie potrafiliśmy wygrać, tylko w kółko remisowaliśmy, cały czas byliśmy pierwsi, nikt nie mógł nas przegonić. Zamiast wypracować sobie odpowiednią przewagę, te straty punktów przyjmowaliśmy z dużym spokojem. Wydawało nam się, że i tak wszystko jest OK. A prawda jest taka, że zespół, który chce wywalczyć awans, nie może sobie pozwolić na osiem remisów z rzędu.

Rok temu pod koniec jesieni tego, że jesteście liderem, nikt nie traktował tak do końca serio. Patrzono na was trochę z przymrużeniem oka, jak na zjawisko, taki jednorazowy wyskok. Dziś Chojniczankę postrzega się już zupełnie inaczej – jako jedną z najmocniejszych drużyn w pierwszej lidze i faworyta do awansu. To wam pomaga, czy raczej przeszkadza?
Przeszkadza, kiedy trafi się rywal, który tylko i wyłącznie będzie chciał się z nami bronić. Kiedy traktują cię jak faworyta, z reguły ustawiają zasieki w obronie, a wtedy żadnej drużynie – ani w ekstraklasie, ani w pierwszej lidze nie jest łatwo. Mało kto radzi sobie u nas z atakiem pozycyjnym na tyle, by zupełnie się tym nie przejmować. Nie jesteśmy Barceloną. Oczywiście jakoś próbujemy sobie z tym radzić – staramy się wyrobić parę wariantów, by omijać te zaparkowane w polu karnym autobusy, ale często jest tak, że mecz to dla nas jedno wielkie bicie głową w mur. Natomiast na plus zmieniło się to, że na pewno jesteśmy zespołem świadomym swojej siły. Znamy swoją wartość, mamy zawodników ogranych, z których większość chciałaby wrócić do ekstraklasy. Wiadomo, że nie dysponujemy takim budżetem jak Tychy, czy Katowice. Tam od samego początku głośno i oficjalnie mówiono, że interesuje ich tylko awans. Krzyczeli „Ekstraklasa albo śmierć”, ale na razie się męczą. Dlatego my nie krzyczymy, żadnych deklaracji nie składamy, po prostu robimy swoje. A potem zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Dzisiejsza Chojniczanka jest mocniejsza od tej z zeszłego sezonu?
Trudno powiedzieć… Wydaje się, że chyba tak. Wtedy jak wypadało kilku zawodników, było nam trudniej. Dziś nie ma już z tym problemów. Wtedy mieliśmy dwóch bramkarzy, którzy bronili na zmianę, teraz broni jeden…

Ale za to jaki.
Bardzo dobry, to prawda. Ale mamy też przecież Grześka Wnuka, który na razie co prawda nie dostaje szansy, jednak myślę, że w razie czego spokojnie by sobie poradził, jeśli trzeba byłoby zastąpić Radka. Niby latem wietrzenie szatni było spore, ale na jakości ten zespół na pewno nie stracił. Trzon drużyny z poprzedniego sezonu pozostał. I to był chyba klucz do tego, by te zmiany nie wpłynęły negatywnie na jakoś. Chojniczanka nadal ma swój charakter, nadal jest zgraną drużyną. Najbardziej natomiast poprawiła się sytuacja wśród młodzieżowców. Wtedy mieliśmy tylko Jacka Podgórskiego i jak jego zabrakło, to robiła się dziura, którą nie za bardzo było kim zapełnić, bo drugiego tak wartościowego młodzieżowca jak Jacek nie było. Teraz jest Adam Ryczkowski, który strzela gole i potrafi wygrywać nam mecze. Ostatnio wszedł na prawą obronę Bartek Skowron i też nie zawodzi. Jest jeszcze Oskar Paprzycki. Pod tym względem na pewno jest dużo lepiej. Dobrze to poukładali trenerzy, dyrektor sportowy i zarząd.

Latem, gdy dowiedziałeś się, że przychodzi nowy trener i to taki, dla którego będzie to pierwsza samodzielna robota, od razu na takim szczeblu, to co sobie pomyślałeś?
Byłem zaskoczony. Nie znałem trenera Brede, nigdy nie miałem z nim styczności. Pracowałem co prawda kiedyś z trenerem Probierzem w Jagiellonii, wiedziałem, że przychodzi do nas szkoleniowiec, który wyszedł spod jego skrzydeł, więc mniej więcej domyślałem się, czego możemy się spodziewać, ale ogólnie była to jedna wielka zagadka. Zresztą chyba nikt z chłopaków nie wiedział, czy to wypali i jak ta nasza współpraca będzie wyglądać.

Szybko sobie was kupił?
Bardzo szybko. Nie było z tym problemów. Trener jest bardzo kontaktowy i strasznie lubi rozmawiać. Gaduła. Ze mną rozmawia praktycznie codziennie.

Pytam o tę reakcję, bo pół roku wcześniej też przychodził do was nikomu nieznany na tym szczeblu trener, czyli Piotr Gruszka, i tamten eksperyment nie skończył się sukcesem.
Ale Chojniczanka już od dłuższego czasu tak ma, że lubi dawać szansę nieznanym trenerom. Przecież trener Bartoszek też został odkurzony.

Ale on miał nieporównywalnie większe doświadczenie, bo wcześniej przecież prowadził jako pierwszy szkoleniowiec Bełchatów w ekstraklasie, Zawiszę w pierwszej lidze.
Prawda. Pod tym względem nie ma co porównywać. A jeśli chodzi o trenera Brede, to właściwie od początku wyglądał na szkoleniowca, który wie, czego chce. Wymaga od nas profesjonalizmu, mówi nam, jak mamy grać, a my staramy się to realizować. I tyle.

Słyszałem opinie, że macie na tyle doświadczony zespół, że niepotrzebny wam trener, który będzie mówił, jak macie grać, tylko taki, który nie będzie wam przeszkadzał.
Przesada. Mamy doświadczony zespół, ale ktoś te klocki musi przecież poskładać. Jak będą porozrzucane po boisku, to raczej nic dobrego z tego nie wyniknie.

Podobno latem musieliście pozrzucać trochę kilogramów, bo przez wiosnę zespół się zapuścił. Prawda?
Pomówienia. Większość zawodników od dłuższego czasu waży tyle samo. Nie wiem, skąd takie głosy.

Może stąd, że wiosną w kilku kluczowych momentach brakowało wam szybkości, dynamiki.
Są zawodnicy, którzy mają wrodzoną szybkość, i tacy, którzy tej szybkości nie mają. Ja na przykład nigdy nie byłem szybkościowcem i gdyby ktoś nagle zaczął ode mnie wymagać, bym biegał stówę w 10 sekund, to choćbym schudł do 40 kilogramów, to i tak w życiu w takim tempie nie pobiegnę. Na moje możliwości to nierealne. Jak ktoś musiał coś zrzucać, to najwyżej kilogram, nie więcej. Nie widziałem, by byli tu zawodnicy, którzy przytyli pięć, czy siedem kilo. Pod tym kątem na pewno nie było dramatu.

Wracacie jeszcze czasem w rozmowach między sobą do tego, czemu wiosną się nie udało, czy odcięliście to raz na zawsze grubą kreską na zasadzie – „nowy sezon, nowa drużyna, nowe otwarcie, o tamtym zapominamy”?
Nie da się od tego uciec. Tak samo jak nie da się o tym tak szybko zapomnieć. Wiadomo, że dziś jest już zupełnie inna rzeczywistość, nowe rozdanie, ale tamto doświadczenie wciąż gdzieś w nas siedzi i jak trzeba, to się odzywa. Ostatnio złapaliśmy serię trzech kolejnych remisów i od razu włączył się alarm, że trzeba to jak najszybciej przerwać i znów zacząć wygrywać, bo skończy się jak wiosną. No i była przypominająca rozmowa, że samymi remisami to my niczego nie zwojujemy. Trzeba się uczyć na błędach i wyciągać wnioski.

Czyli tym razem zima będzie bez napinania?
Zdecydowanie tak. Będziemy spokojnie przygotowywać się do rundy wiosennej, bez gadania i zastanawiania się, czy jesteśmy głównym kandydatem do awansu, czy nie jesteśmy. Wiem, że niektórzy będą spychać na nas presję i mówić, że Chojniczanka to faworyt numer jeden. Ale myślę, że nie będziemy się tym kompletnie przejmować. Twardo stąpamy po ziemi i żadnych deklaracji tym razem na pewno nie będziemy składać. Przed sezonem założyliśmy sobie cel, by na koniec być w pierwszej piątce, i tego się cały czas trzymamy.

Rozmawiał Krzysztof Budka

Inne artykuły o: Chojniczanka Chojnice | I Liga

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli