Kto z nas robi bałwana? Mecz Stomilu z Wigrami odwołany po raz drugi

Autor wpisu: 30 listopada 2017 18:57

Co tu dużo pisać, szkoda nam piłkarzy Stomilu, jeszcze bardziej tych z Wigier, którzy dwa razy fatygowali się tej jesieni do Olsztyna na ligowy mecz. Dwa razy niepotrzebnie. Po raz kolejny spotkanie tych drużyn zostało odwołane. – To, co tu się działo na dwie godziny przed zaplanowanym początkiem meczu, to był cyrk i skandal w jednym – komentuje trener Wigier Artur Skowronek.

W październiku piłkarze przegrali z deszczem, teraz ze śniegiem. Ale jakie to ma w sumie znaczenie? Żadne. W Olsztynie, jeśli chodzi o pierwszoligową piłkę, już od dłuższego czasu wszystko stoi na głowie i najgorsze, że nie ma nikogo, kto potrafiłby to postawić z powrotem na nogi. Cyrk z ponownym odwołaniem spotkania tych dwóch drużyn jest tylko smutnym podsumowaniem takiego stanu rzeczy.

– Dziś to już był cyrk, który trudno w ogóle pojąć. Boisko rzeczywiście nadawało się do lepienia bałwana, a nie grania w piłkę. Ale najbardziej przykre w tym wszystkim jest to, że to nie był taki atak zimy, z którym nie można było sobie poradzić. Wystarczyło przewidzieć to, co może się stać i odpowiednio zareagować. Przyjechaliśmy na stadion półtorej godziny przed meczem, a tu lampy pogaszone, zero ludzi do roboty – opowiada nam Skowronek.
– Czyli to tak, jakby nie chcieli grać i z góry założyli, że śnieg im w tym pomoże?
– Nie wiem, ale później to już chcieli grać, bo obawiali się walkowera. Różne rzeczy potrafię zrozumieć, ale jesteśmy w XXI wieku, a pierwsza liga to podobno profesjonalne rozgrywki zrzeszające profesjonalne kluby. Przecież nie stało się tu nic, na co nie można było zareagować. Wiadomo, że miało dziś w Olsztynie sypać, więc przygotowuje się sprzęt, przygotowuje się ludzi i odpowiednio wcześniej rusza się do roboty. A tu zaczęło się coś dziać dopiero jak wyszliśmy na rozgrzewkę.
– Jak zareagowali sędziowie?
– Podobnie jak ja. Byli zaskoczeni tym, że nic się na murawie nie dzieje. Skandalem jest logistyka tego wszystkiego, a właściwie jej brak. Długo nie działo się nic. Dopiero jak strach z walkowerem zajrzał w oczy, to zaczęli organizować jakichś dzieciaków do odśnieżania i przygotowywać pola karne i tak dalej. Wstyd. Piłkarzom Stomilu też było wstyd. Widać było po Janku Bucholcu i innych, że oni też chcieli grać i nie bardzo wiedzą, o co w tym wszystkim chodzi. No ale taka sytuacja, ten wizerunek Stomilu uderza również w nich. I to mocno.

Wiosną Wigry będą musiały jechać do Olsztyna po raz trzeci. Pytanie, kto zwróci klubowi z Suwałki koszty dwóch poprzednich wypraw. Wypraw, które okazały się niepotrzebne, ale nie z winy Wigier, tylko Stomilu…

A my z zaciekawieniem patrzymy na to wszystko, co od pewnego czasu dzieje się w tym Stomilu, i tak się głośno zastanawiamy nad tym, jak to jest, że ten klub jeszcze się nie przewrócił? Miasto ma klub w d… – co widać po stadionie i po tym, jak gospodarz obiektu podchodzi do swoich obowiązków, działacze z prezesem Mariuszem Borkowskim na czele szyją, jak umieją, ale na razie wychodzi z tego co najwyżej pierwszoligowa proteza. Latem długo kibicowaliśmy Stomilowi w walce o ligową licencję. Do tego stopnia, że Jarosław Ostrowski, wiceprzewodniczący Komisji ds. Licencji Klubów po którymś tam telefonie od nas z pytaniem, co z licencją dla olsztyńskiego klubu, półżartem (a nawet trochę złośliwie, ale tylko trochę…) zapytał, jaki mamy interes w tym, że tak za tym Stomilem „lobbujemy”. Otóż nie mieliśmy żadnego poza tym, że cały czas życzymy Stomilowi jak najlepiej.

I to akurat nie dlatego, że lubimy kilku olsztyńskich piłkarzy i trenerów Adama Łopatkę i Tomasza Asenskiego, ale dlatego, że uważamy, iż polska piłka potrzebuje silnego – przynajmniej na pierwszoligowym poziomie – Stomilu, klubu z dużego miasta, z fajnymi tradycjami, tak samo jak Olsztyn potrzebuje piłki na solidnym – przynajmniej pierwszoligowym – poziomie. Nie znaczy to jednak, że będziemy malować trawę na zielono i udawać, że wszystko jest cacy, skoro nie jest. W Stomilu wciąż wypadają trupy z szafy, a kibiców co rusz traktują tam jak – nie przymierzając – bałwanów.

I właśnie tych kibiców w tym wszystkim najbardziej żal. Kibiców, którzy co chwila pytają: „Czy doczekamy się kiedyś w naszym mieście (zwanym stolicą województwa) stadionu, na którym da się rozegrać spotkanie pomimo deszczu czy śniegu?”. Chcielibyśmy, by się doczekali, ale coś nam mówi, że jeśli nawet, to nieprędko…

Inne artykuły o: I Liga | Stomil Olsztyn | Wigry Suwałki

  • GerardBukowski

    Kompromitacja totalna. Organizacja na poziomie ligi okręgowej.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli