Nowy zaciąg nie pomógł. Ruch odbił się od Górali jak od ściany

Autor wpisu: 23 sierpnia 2017 08:24

Ani Argentyńczyk Villafane, ani Brazylijczyk Mello, ani chwalony przez nas po poprzednim meczu ze Stomilem Posinković nie zrobili sztycha. Ruch przegrał  (0:1)czwarty już w tym sezonie ligowy mecz. Z Podbeskidziem, które wreszcie odbiło się od dna.

Górale wysokich not za styl z pewnością by za ten mecz nie dostali, to i tak mają się z czego cieszyć. Szczególnie, że kilka dni temu, w trenerskim debiucie Adama Noconia polegli w Chojnicach aż 0:4. Nie wiemy, co Nocoń przez ten czas zrobił z defensywą swojej nowej drużyny, ale tym razem wyglądała ona o niebo lepiej (było kilka zmian, w tym zmiana bramkarza – Rafała Leszczyńskiego zluzował Wojciech Fabisiak). Wtedy – jak sam przyznał – katastrofa. Teraz dobrze poukładana, szczelna, no i przede wszystkim skuteczna. Co koniec końców okazało się kluczem do zwycięstwa. Pierwszego w tym sezonie (po golu z karnego Ilijewa).

Nic dziwnego, że Nocoń wyglądał po spotkaniu dużo lepiej niż w Chojnicach. – Mecz wyrównany, ale dobrze przez nas zagrany. Taki mieliśmy plan, by zaprosić Ruch do gry. Wiedzieliśmy, że rywale dobrze operują piłką i czekają na szybki atak, dlatego nie mogliśmy się otworzyć. Zagraliśmy zdyscyplinowanie, dobrze w obronie. Poza tym w wielu fragmentach graliśmy też w piłkę. To mi się właśnie podobało. Uważam, że odnieśliśmy zasłużone zwycięstwo. Szkoda tylko, że nie wyprowadziliśmy jakiejś bramkowej kontry w drugiej połowie, bo Ruch się bardzo otwierał – przyznał po spotkaniu.

Ruch zawiódł i w Chorzowie wiedzą o tym doskonale. – Nie poznawałem swojego zespołu – mówił zdenerwowany Krzysztof Warzycha. I pewnie nie chodziło mu o to, że pojawiły się w nim nowe twarze. Które swoją drogą nic wielkiego do gry Niebieskich nie wniosły. Villafane (prawa obrona) w pierwszej połowie niemiłosiernie namordował się z Łukaszem Sierpiną. Piłkarz Podbeskidzia z większości tych pojedynków wychodził zwycięsko, więc kiedy w drugiej połowie zmienił skrzydło, Argentyńczykowi pewnie ulżyło. Jego występ nie był jakąś tragedią, ale też nic dobrego nie da się o nim napisać. Ciekawi jesteśmy, jak to będzie wyglądało dalej, bo na razie zaprezentował typowy przeciętny pierwszoligowy poziom.
Z kolei Mello – tak chwalony za genialną ponoć technikę – nie za bardzo miał czas te swoje umiejętności pokazać, bo pojawił się na boisku pięć minut przed końcem. I to w meczu, w którym Ruch musiał od 24. minuty gonić wynik, a w tym czasie kompletnie nie miał pomysłu na rozmontowanie obrony Podbeskidzia. Więc albo Warzycha nie ma do końca do Brazylijczyka przekonania, albo chłop jest zwyczajnie nie przygotowany do gry i walki przez pełne 90 minut pod kątem fizycznym. Obstawiamy to drugie.

No i dużo więcej spodziewaliśmy się po Posinkoviciu, który błysnął w meczu poprzedniej kolejki ze Stomilem. Tym razem przez zasieki Górali nie przedarł się ani razu, a sfrustrowany jego postawą Warzycha ściągnął go z boiska w połowie drugiej części spotkania.
Nijako przeszliśmy przez pierwszą połowę. W tym czasie Podbeskidzie zagrało mądrze, oddało nam pole i grało z kontry. Już wtedy mogło być po meczu, gdyby bielszczanie wykorzystali te sytuacje. Mieliśmy dzisiaj kilka słabszych punktów, nie chcę jednak wymieniać nazwisk. Powiem tylko, że nie poznawałem swojego zespołu. Były chęci odwrócenia tego wyniku, ale nie umieliśmy stwarzać okazji, jakie mieliśmy w poprzednich meczach – przyznał szkoleniowiec Niebieskich.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli