„Nie ma nikogo, kto chciałby zapłacić”… Znaczy, że los Ruchu jest już przesądzony?

Autor wpisu: 21 lutego 2018 12:29

Nie wiemy, czy tylko się „wymsknęło”, czy jednak to ostateczne wołanie o ratunek, ale słowa rzecznika prasowego Ruchu wysłane w świat niosą jasny przekaz – dziś wszystko wskazuje na to, że Niebiescy nie odzyskają pięciu punktów zabranych im w styczniu przez Komisję Licencyjną. A jeśli rzeczywiście do tego dojdzie, to w zasadzie w marcu będzie można powiedzieć, że znamy już jednego spadkowicza z pierwszej ligi.

Komisja ukarała Ruch sześcioma ujemnymi punktami (a że sezon Niebiescy rozpoczęli z minus pięcioma, to łatwo policzyć, ile zaległości finansowe kosztują w tym sezonie zespół z Chorzowa), ale pięć z nich da się jeszcze uratować. Warunek jest jeden – trzeba do końca lutego spłacić zaległości, a jest tego ok. 2,8 mln zł. Co więcej, sam klub jest w trakcie restrukturyzacji, więc długi musi za niego spłacić inny podmiot.
W Chorzowie tuż po otrzymaniu pisemnego uzasadnienia decyzji Komisji Licencyjnej zapowiedzieli odwołanie, dodając, że liczą na to, iż zanim pierwsza liga wznowi rozgrywki, po tych sześciu ujemnych punktach nie będzie w tabeli śladu. – Przekonywaliśmy członków komisji i nadal uważamy, że zgodnie z prawem gospodarczym, prowadząc proces restrukturyzacji, nie mieliśmy możliwości spłaty tych zobowiązań w terminie. Uważamy, że ta okoliczność ma pierwszorzędne znaczenie dla sprawy – mówił prezes Janusz Paterman, łudząc się, że taka argumentacja – choć nie trafiła do członków Komisji Licencyjnej – trafi do tych z Komisji Odwoławczej. Nic z tego. Odwołanie Ruchu zostało odrzucone.
W takim wypadku wdrożono plan B i odwołano się do Trybunału Arbitrażowego przy PKOl, z taką samą retoryką, czyli argumentując, że kara minus sześciu punktów została nałożona na klub niesłusznie. Jaka będzie odpowiedź z trybunału, tego oczywiście nie wiemy. Widzimy natomiast, że sytuacja zaczyna się Niebieskim wymykać spod kontroli.

Jeszcze w styczniu Paterman (w rozmowie z katowickim „Sportem”) mówił: – Powiedziałem chłopakom, żeby nie patrzyli w to, co teraz można zobaczyć w tabeli. Wierzę, że poukładamy to wszystko, aczkolwiek czasu jest bardzo niewiele. Musimy do końca lutego zebrać ponad dwa miliony, a to niemało. Cały czas mam nadzieję, że obronimy te 6 punktów. Że zwycięży u wszystkich zdrowy rozsądek, że doceniona zostanie wola walki nas, ludzi, którzy robią co mogą, by ten klub wyprowadzić na prostą. Liczę, że wiosną starszyzna i młodzież na boisku pokaże, że stać ją, by grać z każdym jak równy z równym. Najważniejsze będą pierwsze mecze. Trzeba odpowiednio nastawić zespół psychicznie, przygotować go, w miarę spokojnie dograć ten sezon i myśleć o przyszłości.

Dziś przekaz jest już mniej optymistyczny. – Sytuacja jest bardzo trudna. W tej chwili nie ma nikogo, kto chciałby zapłacić za Ruch 2,8 mln złotych – mówi wprost rzecznik klubu Witold Jajszczok (cytowany przez portal www.niebiescy.pl). – Zarząd robi wszystko, aby znaleźć wyjście. Wiele okaże się w najbliższym czasie. W ostatnich miesiącach już kilka razy byliśmy w skrajnie trudnych sytuacjach, ale zawsze znajdowaliśmy rozwiązanie. Tym bardziej że doskonale wiemy, jakim zagrożeniem byłoby utrzymanie kary minus sześciu punktów. Zdajemy sobie sprawę, w jakiej sytuacji postawiłoby to drużynę.

Ruch, na skutek zaległości finansowych, stracił ponad połowę dorobku, jaki wywalczył jesienią na boisku. Z 20 ugranych punktów zostało tylko 9 i ostatnie miejsce w tabeli. Jeśli Niebieskim nie uda się wywiązać z lutowego terminu, w zasadzie skażą się na spadek jeszcze przed pierwszą tegoroczną kolejką (pierwsza liga wznawia rozgrywki 3 merca). Trudno bowiem przypuszczać, by przy tak wyrównanej stawce zespół odrobił wiosną tak dużą stratę. Liczymy jednak na to – podobnie jak kibice w Chorzowie – że mimo wszystko zarząd klubu znajdzie wyjście z sytuacji, a walka o utrzymanie rozstrzygnie się na boisku, a nie przy zielonym stoliku.

Inne artykuły o: I Liga | Ruch Chorzów

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli