Nie chcą o tym mówić, ale… Podbeskidzie włącza się w walkę o awans. Miedź „utopiona”

Autor wpisu: 28 kwietnia 2017 23:14

Podbeskidzie Bielsko-Biała kontynuuje swoją serię meczów bez porażki. Seria urosła właśnie do ośmiu, a bilans, jakim może się pochwalić drużyna Jana Kociana,  to pięć zwycięstw i trzy remisy. I choć szkoleniowiec przed spotkaniem z Miedzią Legnicą zapewniał nas, iż rozmowy o awansie nie mają sensu, to jednak piątkowa wygrana okazuje się na tyle cenna, iż pozwala jednak realnie myśleć nawet o tak ambitnym celu.

Trenerzy Podbeskidzia Bielsko-Biała oraz Miedzi Legnica widząc, jak mokrą pogodę zafundowała aura piątkowego wieczoru, wiedzieli, że wszystkie plany taktyczne nakreślane przez ostatnie dni wzięły praktycznie w łeb. Murawa wyglądała jak pole ryżowe, a obfity deszcz wciąż padający w trakcie spotkania dodatkowo utrudniał rywalizację. Nic dziwnego, że Ryszard Tarasiewicz mocno obawiał się o to, jak będzie wyglądało to spotkanie. – Wody jest tyle, że nie wsiąka już nawet w murawę. Z minuty na minutę będzie tylko gorzej. Widowisko na tym na pewno nie skorzysta – przestrzegał szkoleniowiec.

O tym, że rozgrywanie meczu w takich warunkach nie ma większego sensu nie tylko ze względu sportowego, przekonał się bardzo szybko Grzegorz Bartczak, który z powodu naciągnięcia mięśnia w dziesiątej minucie musiał zejść z boiska. Na szczęście była to jedyna „ofiara” niekorzystnej pogody. Zawodnicy musieli wkładać sporo sił w próby prowadzenia futbolówki, bowiem ta na wodzie zachowywała się jak… piłka lekarska. Wszyscy doskonale zdawali sobie sprawę, że w takich warunkach najważniejszą rolę będą odgrywały stałe fragmenty, a także strzały z dystansu. I tak też właśnie było. Nim minął kwadrans gry Michał Stasiak strzałem głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego pokonał Rafała Leszczyńskiego.

Bramka dla Miedzi mogła okazać się sporym zaskoczeniem, bowiem to ofensywnie nastawieni gospodarze dyktowali tempo gry w tych anormalnych warunkach. Ku uciesze miejscowej publiczności jednak dobra gra Podbeskidzia po kilku minutach dała odpowiedź na straconego gola. Michał Janota przytomnie zachował się w polu karnym po centrze Roberta Gumnego i nie dał żadnych szans na skuteczną interwencję Pawłowi Kapsie. Mimo, że warunki do gry były niespotykane, a pierwiastek nieprzewidywalności ogromny, obu drużynom należą się wielkie słowa uznania za to, iż potrafiły stworzyć emocjonujące widowisko od pierwszych minut.

Ale z gry zdecydowanie więcej mieli podopieczni Jana Kociana. Podbeskidzie zostawiało wiele zdrowia i serca na murawie. Dużą aktywnością od pierwszych minut wykazywali się wspomniany już Michał Janota, ale również Tomasz Podgórski, a zwłaszcza Łukasz Sierpina, który był nie do zatrzymania na lewym skrzydle. Show im wszystkim znów skradł jednak niesamowicie skuteczny ostatnio Szymon Lewicki. I to w zaledwie minutę po pojawieniu się na murawie.
Joker w talii Kociana, który dopiero co ratował punkty w takiej właśnie roli z Katowicami i Stomilem, przytomnie odnalazł się w polu karnym przy rzucie rożnym i mając ułamek sekundy odpowiednio ułożył głowę do tego, aby skierować piłkę do siatki. 2:1 dla Podbeskidzia. W ten sposób ekipa Kociana zbliżyła się do Miedzi o punkt. Ile będzie tracić do miejsc premiowanych awansem – okaże się po sobotnich spotkaniach.

sklep vitasport.pl
forBET

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli