Niciński współczuje Olimpii, bo na Chrobrego na razie nie ma mocnych

Autor wpisu: 19 sierpnia 2017 21:42

Ciężko mówić, że zabrakło nam szczęścia. Na szczęście to trzeba zapracować. Dziś zapracował na nie Chrobry – mówił po meczu w Grudziądz trener Olimpii Jacek Paszulewicz. Chrobry wygrał 1:0 i wskoczył na fotel lidera. Na zespół z Głogowa w tej rundzie nikt jeszcze nie znalazł sposobu.

To na razie największa niespodzianka in plus tego sezonu. Przed jego startem można było co prawda uznać, że Chrobrego absolutnie nie wolno lekceważyć, że to mocna drużyna, w dodatku z trenerem, który niby jest nowy, ale przecież doskonale wie, z czym się tę ligę je i jak ją wygrywać. Przecież kilkanaście miesięcy temu świętował z Arką awans do ekstraklasy. No, ale żeby Chrobry rozdawał w tym sezonie karty… Tego mimo wszystko się nie spodziewaliśmy.

Zaskoczeni jesteśmy my, zaskoczony też Grzegorz Niciński, który zastąpił w Głogowie Ireneusza Mamrota. – Sezon dopiero się rozpoczął, na zachwyty jeszcze za wcześnie, bo przed nami mnóstwo spotkań. Fajnie by było, gdyby tak dobrze udało się nam funkcjonować do końca listopada. Jedno jest pewne, nas taki start na pewno cieszy, bo przede wszystkim mobilizuje zespół do jeszcze cięższej pracy. Piłkarze widzą, że to, co robimy, nie idzie na marne, że są wyniki – mówił nam kilka dni temu.

Choć to dopiero czwarta kolejka, widać już, że Chrobrego bardzo trudno będzie złamać. To kapitalnie poukładany zespół w defensywie. W czterech ligowych meczach stracił tylko jednego gola. To na pewno nie przypadek. Olimpii też nie dał się złamać, choć było łatwiej, bo gospodarze od godzinę grali w dziesiątkę. Ale mimo to mieli swoje szanse i robili, co tylko mogli, by pokonać Rafała Janickiego. Co zresztą uczciwie przyznał po spotkaniu Niciński: – Wywozimy stąd trzy punkty, ale współczuję Jackowi Paszulewiczowi, bo grał w dziesięciu i robił, co mógł. Gospodarze mieli swoje sytuacje, a dla nas ten mecz był trudny. Mimo gry w przewadze, graliśmy nerwowo i niezbyt cierpliwie. Wiedzieliśmy, że Olimpia będzie stanowcza i agresywna. Mimo wszystko jestem zadowolony.

Wygrać w Grudziądzu to sztuka, której – zakładamy – uda się niewielu. Tym bardziej trzeba docenić to, czego dokonał Chrobry. I pochwalić za grę do końca. Gol Mateusza Machaja padł niemal w ostatniej chwili.

Złości nie krył za to po spotkaniu Paszulewicz. I absolutnie nie dziwimy się, bo to druga z rzędu porażka Olimpii. A przecież zaczęło się od dwóch zwycięstw i apetyty były na więcej. – Tak sobie myślę, że być może kolejny mecz powinniśmy zacząć w dziesięciu, bo do 35 minuty mój zespół cechował minimalizm i czekanie na to, co zrobi rywal. Mimo odmiennych założeń. Ciężko mówić w takiej sytuacji, że zabrakło nam szczęścia. Na szczęście to trzeba zapracować. Dziś zapracował na nie Chrobry. Dlatego wywozi trzy punkty. Jest takie powiedzenie… sześćdziesiąt centymetrów. To odległość między plecami a tyłkiem. Po tych plecach zawodnicy są klepani i zapominają, że tylko sześćdziesiąt centymetrów dzieli ich od tego, aby dostać kopa w tyłek i przegrać mecz
Dosadnie i pewnie prawdziwie. Jak znamy trenera Olimpii, nie pozwoli, by jego zawodnicy zapomnieli teraz o tych sześćdziesięciu centymetrach…

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli