NICE 1. LIGA – 28. KOLEJKA: Tarasiewicz nie bije piany, mistrzowie thrillerów na deskach, pęknięta Stal, Górnik wyleczony z marzeń, a Łopatko każe ściskać poślady

Autor wpisu: 30 kwietnia 2017 10:02

Kolejne niesamowicie emocjonujące spotkanie w Chojnicach, tym razem bez happy endu dla gospodarzy. W Nowym Sączu niektórzy już mrożą szampany, ale do celu droga jeszcze daleka. Oprócz Górnika, który już został wyleczony z marzeń, wciąż w grze o ekstraklasę osiem drużyn. I wszystkie idą niemal łeb w łeb.

Mistrzowie thrillerów tym razem na deskach. I to w meczu na szczycie, po którym mogli wrócić na fotela lidera. Chojniczanka najpierw na własne życzenie (czyli jak zwykle) skomplikowała sobie sprawę – w wyjątkowo nieporadny sposób tracąc gola już w 5. minucie, no a potem biła głową w mur. Były słupki, poprzeczki, świetne parady bramkarza Sandecji, nieuznana bramka na 1:1 (spalony) i gol, który dobił gospodarzy (2:0).
Tym razem nie udało się wyciągnąć z tego spotkania nawet remisu. Może zabrakło czasu, może szczęścia, a może po prostu koncentracji. Tak czy inaczej w Chojnicach długo tego meczu nie zapomną, szczególnie jeśli sezon zakończą poniżej miejsca drugiego.

***
Komentarze w Chojnicach są monotematyczne: coraz mniejsza wiara w „tamtejszym” narodzie, że jednak się uda. A wszystkiemu winien ponoć trener. Cóż, na nasz gust to nie Piotr Gruszka obija słupki i poprzeczki, marnuje świetne sytuacje i podaje piłkę nieobstawionemu rywalowi we własnym polu karnym. I jeśli ten zespół – bo przecież wciąż ma na to realne szanse – ma wywalczyć awans, no to potrzeba mu będzie w tych sześciu ostatnich kolejkach niesamowitego wsparcia właśnie ze strony swoich kibiców, a nie biadolenia, marudzenia i zwalniania szkoleniowca.
A tymczasem na pocieszenie:

***
Za to w Sandecji wszyscy w siódmym niebie. „Chwilo, trwaj. Nie przemijaj!” – zaklinają tam rzeczywistość jak mantrę:

To było piąte z rzędu zwycięstwo zespołu Radosława Mroczkowskiego, dzięki czemu Sandecja nie tylko wciąż jest liderem, ale jej przewaga nad peletonem lekko drgnęła. Mroczkowski wciąż oczywiście „walczy tylko o utrzymanie”, ale tym, którzy dotychczas nie wierzyli, że scenariusz: „Nowy Sącz ma ekstraklasę” może się ziścić, uzmysławiamy, że jednak może.

***
Z gry o awans na dobre wyleczony został Górnik. W Zabrzu najpierw zrobili czyszczenie szatni, a potem zostali wyczyszczeni z marzeń o powrocie do ekstraklasy. Zresztą wydaje się, że mają tam teraz inne problemy na głowie (dotyczące składania wniosku licencyjnego). Inna sprawa, że po tym, co ostatnio prezentuje zespół Marcina Brosza na boisku, można przypuszczać, że Górnik w tak samo marnym stylu będzie kończył sezon, jak go zaczynał (kto pamięta kilka pierwszych kolejek w wykonaniu zabrzan, ten wie, o co chodzi).

***
Z Górnikiem wygrał teraz Chrobry i zrobił to w bardzo dobrym stylu. O falstarcie rundy wiosennej w Głogowie pewnie już zapomnieli – najlepiej świadczy o tym 12 punktów wywalczonych w pięciu ostatnich meczach. Na spotkaniu ze spadkowiczem pojawiło się też znacznie więcej kibiców niż dotychczas. – Zwycięstwo chcę zadedykować wszystkim kibicom. Bardzo licznie dzisiaj przyszli, bardzo nam pomagali i myślę, że się nie zawiedli – przyznał po meczu trener Ireneusz Mamrot.

***
Niesamowitą passę notuje ostatnio Podbeskidzie. Górale, w przeciwieństwie do Górnika, wciąż mogą jeszcze realnie myśleć o walce o awans. Wygrany 2:1 mecz z Miedzią wyglądał mniej więcej tak jak na tym zdjęciu:

No, ale liczy się efekt końcowy, a ten jest taki, że niepokonane od ośmiu spotkań Podbeskidzie przykleiło się do ścisłej czołówki. I choć Jan Kocian mówi nam, że na tę chwilę rozmowa o awansie nie ma sensu, no to trudno nie domyślić się, że w Bielsku o tym awansie znów zaczęli wszyscy rozmawiać.
Niby nie ma co wracać do tego, co już się stało, bo wiadomo, że się nie odstanie, niemniej trudno pozbyć się wrażenia, że ten niewykorzystany karny przez Michała Janotę w doliczonym czasie meczu z Zagłębiem sprzed dwóch tygodni może mieć w końcowym układzie ogromne znaczenie. Nie tylko dla Podbeskidzia. Ale na razie to tak na marginesie.

***
Nie ma po co bić piany. Nie ma się co przejmować tą porażką, bo nie jest to przedostania kolejka. Znamy swoją i innych sytuację w tabeli. Kolejne spotkania gramy u siebie, dlatego wierzę, że do ostatniego meczu będziemy utrzymywali dobrą dyspozycję i wiarę w to, że każdego możemy pokonać – to Ryszard Tarasiewicz po porażce z Podbeskidziem.
Niby „nic się nie stało”, ale przy takim ścisku w tabeli każdy punkt w ostatecznym rozrachunku może być na wagę złota. Tak czy inaczej Miedź skończyła właśnie w tym sezonie rywalizację na wyjazdach. Ostatnich sześć meczów rozegra u siebie. Ale czy to aż taki atut „Miedzianki” w tym sezonie?
Spójrzmy: bilans u siebie – średnia 1,72 pkt (15 strzelonych goli w 11 meczach); bilans na wyjazdach – średnia 1,47 pkt (22 strzelone gole w 17 meczach).

***
Z przytupem na ławkę Znicza wrócił Andrzej Prawda.

W Pruszkowie niby wywiesili białą flagę, rozstając się z Dariuszem Kubickim, a tu niespodziewana wygrana ze Stalą i Znicz wciąż ma się o co bić. Prawda przyznał po spotkaniu, że rywala miał dokładnie rozpracowanego, co się oczywiście chwali, ale z tak grającą Stalą tego dnia – co przyznał nawet Zbigniew Smółka – wygrałby każdy, nawet w drugiej lidze. I to jest też… Prawda. Co nie umniejsza wcale tego, że Znicz zasłużył na zwycięstwo.

***
A co się stało ze Stalą? Ucięliśmy sobie po meczu w Pruszkowie rozmowę ze Smółką.
– To był najsłabszy mecz, odkąd przejął pan Stal. Zgodzi się pan?
– To był najsłabszy mecz tej drużyny w tym sezonie.
– To co się stało?
– Chciałbym znać odpowiedź na to pytanie. Za dużo było ostatnio chwalenia moich piłkarzy, robienia z nich zawodników ekstraklasy. Pewnie już uwierzyli, że cel został osiągnięty. A to jest liga, w której nie da się grać na pół gwizdka. Dzisiaj głowy zwieszone, brak koncentracji, totalne rozkojarzenie. Wyglądało to od początku dramatycznie…

WIĘCEJ TUTAJ

Smółka nie ma wątpliwości, że Stal – mimo iż okrzyknięto ją rewelacją rundy wiosennej – czeka piekielnie trudna końcówka i walka o utrzymanie. – Mamy teraz Podbeskidzie u siebie, a potem wyjazdy do Puław, Legnicy, Sosnowca i Tychów. Jeśli o wszystkim decydować będzie ostatni mecz z Pogonią, to nie wiem…

***
Wciąż nie może odnieść zwycięstwa Adrian Stawski. A to był już szósty mecz, odkąd został pierwszym szkoleniowcem Drutexu-Bytovii. Niby remis z kapitalnie prezentującą się ostatnio Olimpią to wynik nie do pogardzenia, jednak dla drużyny, która jest w tak trudnej sytuacji jak Bytovia, to kolejna szansa na wydostanie się ze strefy spadkowej, która przeszła obok nosa. Sytuacja drużyny z Bytowa, pod względem finansowym jednego z krezusów tej ligi, robi się dramatycznie trudna. Szczęście w nieszczęściu jest takie, że i Wisła, i Tychy w tej kolejce przegrały, więc dystans do nich mimo wszystko został skrócony.

***
Na miejsce premiowane awansem wróciło Zagłębie, które bez większych problemów pokonało 3:1 Wisłę. Bohaterem Martin Pribula. Słowak przypomniał sobie, że kiedyś był jednym z najskuteczniejszych piłkarzy Zagłębia. Gole z sobotniego spotkania to były jego pierwsze trafienia w tej rundzie. Pierwsze od października. A wiadomo, że bez skutecznego Pribuli o awans będzie bardzo trudno, choć niektórzy mówili, że Martin to ostatnio taki antytalizman, bo jak wychodził w pierwszym składzie, to Zagłębie nie mogło wygrać.

***
Ścisłej czołówki wciąż trzymają się Wigry. W Suwałkach rady nie dali tym razem piłkarze Kluczborka, ale to żadna niespodzianka. Natomiast warto zwrócić uwagę na diametralną różnicę w grze obronnej Wigier. Jesienią była to pięta achillesowa zespołu Dominika Nowaka – zespół potrafił tracić po trzy, a nawet cztery gole w meczu. Średnio tracił wówczas 1,52 bramki na spotkanie. Wiosną już nie tak łatwo Wigrom strzelić gola – średnia z tej rundy wynosi 0,55. I to jest na pewno klucz do tego, by cały czas liczyć się w walce o awans.

***
Po czterech porażkach z rzędu punkt wywalczyła Pogoń. Do tego na trudnym terenie, w Olsztynie, gdzie Stomil niechętnie punkty oddaje. – Bardzo ciężko jakiejkolwiek drużynie podnieść się po takich meczach, jakie my ostatnio graliśmy, dlatego uważam, że należy szanować ten remis. Tym bardziej że w ogólnym rachunku może on się bardzo liczyć – przyznał trener Marcin Broniszewski.
Dużo więcej do powiedzenia miał Adam Łopatko. Nie musimy dodawać, że trener, który „nienawidzi remisów” nie mógł być zadowolony z tego 1:1: – Powiedziałem chłopakom w szatni, że samymi remisami w tej lidze jeszcze nikt się nie utrzymał. Dlatego trzeba spiąć pupkę, przestać już narzekać i zwalać winę na wszystko wkoło. Na boisku trzeba być pazernym i iść po zwycięstwo, choćby nie wiadomo co

Na koniec gole z tego meczu:

Wyniki 28. kolejki:
Znicz Pruszków – Stal Mielec 1:0
Paluchowski 50′
Chrobry Głogów – Górnik Zabrze 2:0
Machaj 25′ (karny), Wojciechowski 27′
Podbeskidzie Bielsko-Biała – Miedź Legnica 2:1
Janota 17′, Lewicki 79′ – Stasiak 13′
Chojniczanka – Sandecja Nowy Sącz 1:2
Biernat 90′ – Piszczek 5′, Danek 79′
GKS Katowice – GKS Tychy 3:0
Prokić 15′, D. Abramowicz 56′, Foszmańczyk 90′
Zagłębie Sosnowiec – Wisła Puławy 3:1
Nowak 9′, Pribula 22′ i 62′ – Idzik 35′
Stomil Olsztyn – Pogoń Siedlce 1:1
Kun 76′ – Zjawiński 68′
Drutex-Bytovia – Olimpia Grudziądz 0:0
Wigry Suwałki – MKS Kluczbork 2:0
Kądzior 43, Zapolnik 59′

TUTAJ PEŁNA TABELA PIERWSZEJ LIGI

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli