NICE 1. LIGA – 22. KOLEJKA: Brzęczek pomylił marynarki, Midas w Zabrzu, kołyska dla Niziołka, łzy w Chojnicach, a Smółka zwalnia Kafarskiego

Autor wpisu: 20 marca 2017 08:49

Normalnie należałoby napisać, że w tym sezonie chyba nikt nie chce awansować do ekstraklasy, skoro czołowe drużyny tracą punkty na potęgę. Ale w tym sezonie w tej lidze nic nie jest normalne, więc tak nie napiszemy. Napiszemy za to, że coraz bardziej podoba nam się ta „nienormalna” liga.

Zaczniemy od GieKSy, której wyjątkowo nie klei się na razie ta runda. Kibice już sobie przygotowali transparent z napisem „Murowany kandydat”, ale po dwóch remisach i porażce z Zagłębiem można powiedzieć, że trochę ich jednak poniosło. Optymizm optymizmem, ale z GKS-em najwyraźniej coś jest nie tak. Szczególnie biorąc pod uwagę to, że w ostatnich sześciu ligowych meczach wygrał tylko raz i stracił w nich aż 10 goli.
Wrażenie artystyczne od początku wiosny na wysokim poziomie, ale punktów z tego niewiele. Jerzy Brzęczek w sobotę skończył 46 lat, życzenia dostał „na piśmie”, bo z Sosnowca jego piłkarze nie przywieźli nawet punktu.

***
Niedawno – pół żartem, pół serio – apelowaliśmy do Brzęczka, by zmienił tę stylową marynarę, w której ostatnio występuje, bo być może to ona przynosi mu i jego piłkarzom pecha i zamiast zwycięstw są remisy.

No i Brzęczek marynarę zmienił.

Ale chyba nie na taką, jaką powinien. Tym razem co prawda remisu już nie było, ale… No właśnie. Szczęśliwsza już chyba była, trenerze, tamta…

***
Michał Fidziukiewicz znów strzela gole. Znów, czyli po prawie 300 dniach przerwy (dokładnie 292). Fidziukiewicz całą jesień się leczył, więc do składu mógł wrócić dopiero od rundy wiosennej. Wrócił i zdobył zwycięską bramkę w meczu na szczycie, czyli w spotkaniu z Katowicami – oto ona:

Nie zmienia to faktu, że Zagłębie wciąż jest ubogie z przodu. Występ Fidziukiewicza (w ubiegłym sezonie ten piłkarz zdobył 14 bramek) raz jeszcze pokazał, jak bardzo tej drużynie potrzeba solidnej i skutecznej dziewiątki. Sanogo w Sosnowcu już nie ma, tak samo Maticia, który nawet jak był, to i tak niewiele wnosił, Makengo na razie hitem transferowym jest tylko na papierze, bo do gry wciąż nie jest gotowy. Został więc Fidziukiewicz, no i Łuczak, który co prawda w zimowych sparingach niby na tej pozycji radził sobie całkiem, całkiem, ale jak przyszło do gry o punkty, to wychodziło blado. Mało jak na drużynę z poważnymi aspiracjami.

I jeszcze jedno w kwestii Zagłębia warto zauważyć: po laniu w Nowym Sączu trener Dariusz Banasik zrobił małą rewolucję – wymienił siedem ogniw, postawił kilka rzeczy na głowie i… poskutkowało. Doraźnie, ale poskutkowało. Zobaczymy, co będzie dalej.

***
A co tam u lidera? Jak to co? Bez zmian, czyli szaleństwa ciąg dalszy. Chojniczanka nadal imponuje – zarówno w wymyślaniu sposobów na komplikowanie sobie życia, jak i dzielną walką z problemami, który wynikły właśnie na skutek tego komplikowania. Tym razem w spotkaniu z Podbeskidziem w 19. minucie na chwilę pomroczność jasna dopadła kapitana Chojniczanki. Faul Pawła Zawistowskiego, za który wyleciał z boiska, był tyleż niespodziewany, co zwyczajnie głupi.
Co do sytuacji z czerwoną kartką, to nie wiem, czy nie była ona pokazana zbyt pochopnie, być może arbiter mógł dać żółtą, ale zostawiam to do oceny innym. Jeszcze raz gratuluję moim zawodnikom postawy mimo gry w osłabieniu – powiedział po meczu trener lidera Piotr Gruszka.
Jeśli chodzi o czerwoną kartkę, to zgadzamy się nie z trenerem, ale z arbitrem. Atak wyprostowaną nogą w okolice podbrzusza rywala – głupie i bardzo niebezpieczne. Pewnie, że nie było zamierzone, czasem w ferworze walki się zdarza, no i tym razem się zdarzyło, co nie zmienia faktu, że Zawistowski z boiska wyleciał zasłużenie.
Co do drugiej kwestii poruszonej przez Gruszkę – tu zgadzamy się z trenerem w pełni. Czapki z głów przed jego drużyną za to, jak radziła sobie w dziesiątką, jak walczyła o zwycięstwo, jak zepchnęła Podbeskidzie do obrony i co rusz je dociskała.
Po meczu rozmawiałem chwilę z dyrektorem sportowym Chojniczanki Maciejem Chrzanowski. – W szatni chłopaki ze złości mieli łzy w oczach. Byli wściekli, że znów nie udało się wygrać, ale ja ci mówię, że ta ekipa wywalczy awans. Już dziś to mówię, bo jestem tego pewien. Możesz to zapisać i zapamiętać – stwierdził.
No to zapisujemy i zapamiętujemy.

***
O dziwo, tym razem sędzia nie podyktował ani jednego karnego dla Miedzi, choć bramka, po której wygrała w Suwałkach, padła w dość kontrowersyjnych okolicznościach. – Mamy wątpliwości, czy zawodnik gości (Grzegorz Bartczak – przyp. red.) nie był na spalonym. Spokojnie to sobie przeanalizujemy, bo zdania w tej kwestii są podzielone – mówił po meczu trener Wigier Dominik Nowak.
Cóż, patrząc na tego gola, wątpliwości mamy i my:

Nie zmienia to faktu, że Miedź zagrała bardzo dobry mecz. No i patent Nowaka na tę drużynę jest już nieaktualny. – Z Miedzią jeszcze nie przegrałem: ani w Polkowicach, ani we Flocie, ani teraz prowadząc Wigry – mówił nam przed meczem szkoleniowiec Wigier. Kiedyś musi być ten pierwszy raz.

***
W Zabrzu dorobili się Midasa. To Łukasz Wolsztyński. Żaden tam czarodziej piłki, ale co chłopak kopnie, to zamienia się w złoto, czyli bramki. Cztery gole Górnika wiosną to cztery gole Wolsztyńskiego. Teraz padła od nich Sandecja, która przecież po zwycięstwach nad Pogonią (4:0) i Zagłębiem (5:0) miała być nie do zatrzymania. Ale poza domem zespół Radosława Mroczkowskiego traci połowę swoich atutów. Co nie zmienia faktu, że wciąż stać tę ekipę na skuteczną walkę o awans.

A to fotka wcale nie z Torunia, ale z Zabrza. Tęsknią za ekstraklasą w tym Zabrzu, oj tęsknią.

***
Pierwszy punkt wiosną (2:2 z Pogonią) zdobył Kluczbork. Ale czy to w sytuacji tej drużyny cokolwiek zmienia? Chyba już niewiele, choć cały czas wielkie słowa uznania za to, jak ten zespół walczy, nie poddaje się i próbuje jeszcze wyszarpać dla siebie kawałek życia, choć 12 punktów do bezpiecznej strefy wydaje się już czymś dla MKS-u nie do przeskoczenia.
Z rzeczy przyjemnych – była kołyska dla córki Rafała Niziołka:

Była też dotacja – 200 tys. zł z Urzędu Wojewódzkiego „dla klubów z Opolszczyzny, które w rozgrywkach ligowych reprezentują najwyższy poziom rozgrywkowy”. W Kluczborku się nie przelewa, więc z pewnością dotacją nie pogardzą.

***
Stomil rozstrzelał 5:1 Znicz i to jest w pewnym sensie niespodzianka. Akurat dlatego, że za Dariusza Kubickiego rzadko się zdarza, by ktoś tak potrafił zdominować zespół z Pruszkowa. Ale Stomil u siebie potrafi być piekielnie groźny. No i znów rozkręcił się Rafał Kujawa. Jesienią strzelił pięć goli, wiosną poprawił już ten dorobek o trzy trafienia i ściga najlepszych strzelców ligi.
A to uzasadniona radość piłkarzy Stomilu:

***
Z pracą w Drutexie-Bytovii pożegnał się Tomasz Kafarski. Było to do przewidzenia, zresztą więcej o tym co, jak i dlaczego z tym Kafarskim piszemy w innym tekście – TUTAJ. Niemniej w Bytowie potrzeba teraz strażaka, bo zespół bardzo niebezpiecznie osunął się w region zagrożony spadkiem.
A „na deser” Kafarski w Bytowie w liczbach:

A w Bytowie strażaka szybko znaleźli. No, ale daleko nie szukali – o nowym szkoleniowcu Drutexu-Bytovii TUTAJ

***
Znów trzeba pochwalić Stal. Ależ ten Smółka napakował w swoich piłkarzy woli walki, charakteru i waleczności. W Bytowie Stal od 38. minuty grała w dziesiątkę (czerwona kartka dla Kolewa, który zdążył jeszcze strzelić wcześniej gola), straciła dwa gole, po czym zdołała się jeszcze podnieść, zremisować i… wyrzucić z pracy Kafarskiego.
Nie pierwszy raz Smółka mógł po meczu wygłosić swoje słynne: „Dla moich piłkarzy wielki szacunek. Ogromny. Mam nadzieję, że taka walka, serce i zaangażowanie moich zawodników będą zawsze”.
Bo to nie pierwszy raz, kiedy beniaminek odwraca losy meczu i determinacją i siłą woli wyszarpuje punkty. Nie wyobrażamy sobie, by w przyszłym sezonie Stali mogło zabraknąć w pierwszej lidze.

***
Niesamowita historia miała miejsce w Głogowie. Chrobry do 87. minuty prowadził z Wisłą Puławy 1:0, by skończyć bez punktu. Bo Wisła ma oczywiście Patejuka. Dwa strzały w trzy minuty i skończyło się tak:

A z Chrobrym dzieje się coś niedobrego. Co prawda zespół zaczął wiosnę tak jak jesień (wówczas w trzech meczach też zdobył tylko punkt), ale wtedy trener Mamrot miał prawo narzekać, że znów lekko mu rozsprzedali zespół i wszystko musi układać od nowa. Teraz nie dość że nie było wyprzedaży, to jeszcze doszło do Chrobrego kilku naprawdę wartościowych piłkarzy, a zespół jakoś nie może odpalić.

***
Na koniec o Olimpii, która po wygranej rzutem na taśmę z Tychami do miejsca gwarantującego awans traci już tylko… cztery punkty. A jest ósma. Zresztą dziewiąta, Pogoń Siedlce, ma tyle samo punktów. To najlepiej świadczy o tym, jak niesamowity ścisk panuje w tym sezonie w pierwszej lidze. Wiele drużyn nie wie, o co tak naprawdę gra. No bo pytany przez nas Jacek Paszulewicz zarówno przed sezonem, jak i w zimowej przerwie, podkreślał, że Olimpia grać będzie o utrzymanie. A tu kto wie… Przecież Karol Angielski jeszcze trochę goli w tym sezonie pewnie strzeli. To bramka, która zapewniła Olimpii wygraną z Tychami:

***
Cytat kolejki:
Nie ukrywam, że sytuację skomplikowaliśmy sobie mocno – Ireneusz Mamrot po porażce z Wisłą Puławy. Co fakt, to fakt.

Wyniki 22. kolejki:
Górnik Zabrze – Sandecja Nowy Sącz 2:0
Wolsztyński 12′, 73′
Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 1:0
Fidziukiewicz 47′
Stomil Olsztyn – Znicz Pruszków 5:1
Kun 45′ i 67′, Kujawa 52′ i 65′, Wojowski 89′ – Czarnecki 87′ (sam.)
Chojniczanka – Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:1
Podgórski 45′ – Lewicki 51′
Chrobry Głogów – Wisła Puławy 1:2
Szczepaniak 73′ – Patejuk 87′ i 90′
Wigry Suwałki – Miedź Legnica 0:1
Bartczak 43′
Drutex-Bytovia – Stal Mielec 2:2
Ploj 60′, Bąk 68′ (karny) – Kolew 18, Radulj 76′ (karny)
Olimpia Grudziądz – GKS Tychy 1:0
Angielski 89′
MKS Kluczbork – Pogoń Siedlce 2:2
Niziołek 56′, Kowalczyk 88′ – Żytko 50′ (karny), Bancessi 73′

TUTAJ PEŁNA TABELA PIERWSZEJ LIGI

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli