MROCZKOWSKI o JANCZYKU: Aniołem Stróżem Dawida nie będę. Znał zasady, ale nie potrafił ich uszanować

Autor wpisu: 10 stycznia 2017 12:48

O rozstaniu z Dawidem Janczykiem, nieskuteczności Macieja Korzyma, przymiarkach transferowych, zimowych przygotowaniach i planach na rundę wiosenną rozmawiamy z trenerem Sandecji Radosławem Mroczkowskim.

FUTBOLFEJS.PL: Zaczynacie przygotowania bez Dawida Janczyka, z którym nie przedłużyliście umowy. Latem wydawało się, że udało się go panu przywrócić do piłkarskiego świata żywych. Mówił mi pan wtedy: „To było duże wyzwanie i mam wielką satysfakcję, że się udało”.
RADOSŁAW MROCZKOWSKI: Niestety, wygląda na to, że satysfakcja była jednak przedwczesna. Nie mogę być z tego, rzecz jasna, zadowolony, ale Aniołem Stróżem Dawida nie będę. On dobrze znał zasady i dobrze wiedział, że w każdej grupie, w każdym zespole są reguły, których trzeba przestrzegać.

Zaczęły dawać o sobie znać stare grzechy?
Powiem tak: jak ktoś nie potrafi uszanować zasad, jakie obowiązują w drużynie, to znaczy, że nie szanuje tej drużyny, nie szanuje klubu, w którym pracuje i lekką ręką to wszystko odrzuca. Na coś takiego nie może być zgody i w żadnym wypadku nie zamierzam czegoś takiego tolerować. Niezależnie od tego, czy chodzi akurat o Dawida, czy o kogoś innego. Absolutnie takich kryteriów nie przyjmuję. To taka najbardziej obrazowa odpowiedź dotycząca tej sytuacji.

Bierzecie Wdowiaka z Cracovii?
Jest temat, ale konkretnie będę mógł powiedzieć dopiero wtedy, gdy będzie on na sto procent domknięty, a jeszcze tak nie jest. W ciągu tego tygodnia kilka spraw tego typu powinno się wyjaśnić. Chciałbym, żeby po niedzieli kadra była zamknięta powiedzmy w 90 procentach. Dobrze, jakbyśmy się już wtedy skupili na pracy, a nie na poszukiwaniu jakichś nazwisk.

Dużo zmian w kadrze planujecie?
Chcę wyrównać tę kadrę pod względem jakościowym. Mam pomysł, tyle że oczywiście jeszcze nie wiem, na ile uda się go zrealizować. Tak czy inaczej bardziej chodzi o jakość niż o ilość, choć jesienią ta nasza kadra i tak była dość wąska, przez co czasem mieliśmy problem. Zgłosiliśmy sporą grupę młodzieżowców i wychowanków i bardzo na nich liczymy. Może jeszcze nie teraz, może w dalszej perspektywie, ale wierzę, że w niedalekiej przyszłości przyniesie to fajny efekt.

Nie zmienia to faktu, że pewnie przydałby się wam wreszcie bramkostrzelny napastnik. Nie jest to lekki obciach, że najlepszym strzelcem Sandecji po rundzie jesiennej jest obrońca (Kamil Słaby z 4 golami – przyp. red.)?
Zgadza się. Z tym akurat mieliśmy problem. Pewnie przyjdzie nam liczyć na to, że w drugiej rundzie nasi napastnicy zagrają tak, jak od początku tego od nich oczekiwaliśmy. Choć rywalizacja na tej pozycji jest bardzo mocno wskazana. Ale musi przyjść ktoś nie do uzupełnienia składu, tylko piłkarz, który od razu będzie gotowy rywalizować o miejsce w pierwszej jedenastce. Wtedy powinno to pójść do przodu.

Po odejściu Janczyka w ataku zostali wam tylko Korzym i młody Piszczek.
Na razie mamy tę dwójkę i każdy z nich miał ostatnio swoją historią. Maciek wracał do nas po dłuższym okresie niestabilnego – że się tak wyrażę – grania. Filip z kolei na początku rundy miał kontuzję, po której trochę dochodził do siebie. Nie zmienia to faktu, że jesienią ta ich dyspozycja się nam nie potwierdziła.

Ale z rundy jesiennej ogólnie jest pan zadowolony?
W większej mierze tak. Choć pozostał lekki niedosyt, bo uciekło nam kilka punktów, które uciec nie powinny. Mam tu na myśli mecze z Chrobrym (1:2), Katowicami (0:1) i Bytovią (0:2). Jeśli chodzi o grę, nie było najgorzej, ale w tych akurat spotkaniach wyniki powinny być lepsze.

Czyli spodziewał się pan, że ma zespół na walkę o czołowe lokaty? Kiedy rozmawialiśmy przed startem sezonu, mówił pan, że dopiero gdzieś tak od szóstej kolejki będzie można powiedzieć, o co ten zespół będzie grał.
Czy się spodziewałem? Powiem tak: wiedziałem, że mam zespół, który na poziomie pierwszej ligi ma swoją wartość, choć dobrze pan wie, że same nazwiska jeszcze niczego nie gwarantują. To wszystko musi być przede wszystkim poparte solidną pracą.

O co będziecie wiosną grali?
Temat rzeka. Wszyscy w kółko zadają mi to standardowe pytanie.

I co pan na nie odpowiada?
Że będziemy grać o jak najlepszy wynik. Na pewno zrobimy wszystko, by wycisnąć maksa z tego, na co stać ten zespół.

Mówi pan, że to standardowe pytanie, ale sam też udziela na nie równie standardowej odpowiedzi.
No bo tak jest (śmiech).

Padło hasło: walczymy o awans?
Żadnych deklaracji, przynajmniej ode mnie, nie będzie. Przed nami 17 spotkań, każde tak samo istotne, bo za każde można zdobyć tyle samo punktów. A na co się to przełoży, dopiero zobaczymy.

Mróz tam u was odpuszcza? Zaczynacie przygotowania, a tu od kilku dni strach na dwór wyjść.
Jak jest do minus 10, to jeszcze tragedii nie ma. Da się żyć i trenować. Gorzej, jak będzie spadać. Wtedy faktycznie trzeba będzie pomyśleć, co robić, bo przy takiej temperaturze można zrobić więcej złego niż dobrego. Na Turcję ani na Cypr nas nie stać.

Ale na Węgry was stać, a tam powinno być trochę cieplej.
Tam jedziemy na drugą część przygotowań. Nie wiem, czy pan zauważył, ale w większości pierwszoligowcy jadą na dwa zgrupowania, być może więc dobrze potrafią przewidywać pogodę. Z drugiej strony, nie ma co panikować. Jak przyjdzie nam w marcu grać w zimowej aurze, to nie będzie ona dla nas szokiem. W tamtym roku też byliśmy na miejscu i mogę powiedzieć, że jak się chce, to się da.

Lepiej więc robić swoje, niż narzekać, prawda?
Oczywiście. Jestem ostatni, który by narzekał. Jest to, co jest, i trzeba umieć to docenić.

Rozmawiał Krzysztof Budka

sklep vitasport.pl
forBET

Inne artykuły o: I Liga | Polecane | Sandecja Nowy Sącz

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli