MROCZKOWSKI, czyli ostatni Mohikanin walki o utrzymanie, zmienia plany. – To cel nadprogramowy. Ale fajny – mówi

Autor wpisu: 17 maja 2017 10:18

Na ustach Radosława Mroczkowskiego wreszcie pojawił się uśmiech. Wreszcie, bo to dość rzadki obrazek. Nie dlatego, że Mroczkowski to jakiś ponurak, ale po meczach Sandecji, nawet tych wygranych, z reguły się nie uśmiechał. Tym razem ciśnienie chyba już zeszło na dobre.

Bo nawet on – „ostatni Mohikanin walki o utrzymanie” w Nowym Sączu – przyznaje, że nadszedł ten moment, kiedy nie da się już nie powiedzieć tego wprost: – Cel, który teraz przed nami, jest nadprogramowy. Ale fajny. 

Jeszcze trzy mecze. Walczymy o to, by było jak najlepiej – rzucił Mroczkowski na zakończenie konferencji po meczu Sandecji ze Zniczem (5:2). Tak jakby wciąż przez gardło nie chciało mu przejść, że Sandecja właśnie finiszuje na 1. miejscu, co oznacza awans do ekstraklasy i że w zasadzie po tym, jak ułożyła się sytuacja w tabeli, tego awansu nie można już zaprzepaścić.
Czy wystarczy nam punktów? Nie wiem. Jeszcze trzy spotkania, zobaczymy, jak się sytuacja poukłada. Ja nie będę tego liczył, czy starczy, czy nie starczy. Myślę, że i tak zrobią to inni. Na razie nie będziemy sobie tym zaprzątać głowy – mówi.
Ale prawda jest taka, że w przypadku Sandecji za bardzo nie ma co liczyć. Jeśli dziś wieczorem Olimpia przegra z Chojniczanką, Zagłębie nie wygra w Suwałkach z Wigrami, a punkty zgubi też Miedź w meczu ze Stalą, będzie można obwieścić, że Nowy Sącz po raz pierwszy w historii ma piłkarską ekstraklasę. A jeśli te warunki nie zostaną spełnione, no to przecież zostały jeszcze trzy mecze, z których w zasadzie będzie wystarczyło wygrać jeden, choć to też nie musi okazać się konieczne – bo wszystko zależy od tego, jak poukładają się wyniki drużyn będących w grupie pościgowej. A jest tam aż osiem zespołów, więc zależności dużo. Niemniej w przypadku Sandecji sprawa jest już niemal oczywista.

Na razie problem jest z czym innym:
Przestrzegałem zawodników przed takim zagłaskaniem, ale to się nie da. Wiadomo, jaką wszyscy czujemy tu pozytywną adrenalinę. Zawodnikom też to się udziela i nie można przejść obok tego. Był w tym meczu ze Zniczem taki trochę dożynkowy klimat, pojawiły się nawet jakieś piętki i tego typu zagrania. Żeby zamknąć ten temat, powiem, że nie wyobrażałem sobie, byśmy nie powalczyli tu o komplet punktów. Wszyscy tego oczekują, jest napięcie, są bardzo wysokie oczekiwania, które trochę paraliżują nam grę. Ale myślę, że na tym etapie można nam to wybaczyć…

Z paraliżem strzelić rywalowi pięć goli, niezależnie od tego, że tym rywalem jest walczący o utrzymanie Znicz… Faktycznie, można wybaczyć… Jaka recepta na ten paraliż?
Rozmawiamy, ale tego nie da się uniknąć. Bo to też fajny moment dla chłopaków. Nikt tego wcześniej nie przerabiał, to dla nich nowa sytuacja. Oni też widzą w trakcie gry – pełne trybuny, fantastyczna atmosfera, wszyscy oczekują tego… momentu. Prawda jest taka, że nie wyobrażaliśmy sobie, że trzy kolejki przed końcem będziemy mieli taki dystans. Raczej wydawało się, że będzie to walka na styk, a w tej chwili stworzyliśmy sobie trochę komfortu. Ale też nie wolno na tym fotelu lidera zasnąć, bo to jeszcze nie jest koniec.

Jest więc radość na twarzy, ale jednocześnie jest… zdziwienie i lekkie zaniepokojenie. Bo z jednej strony sukces, na który chyba nikt w Nowym Sączu nie był tak do końca przygotowany i którego pewnie nikt nie zakładał. Z drugiej perspektywa związanych z tym sukcesem problemów – począwszy od spełnienia wszystkich wymogów licencyjnych, a skończywszy na budowie drużyny, która by w tej ekstraklasie nie przyniosła wstydu. Co by o Sandecji nie mówić, ten dzisiejszy zespół absolutnie tego nie gwarantuje.
Ważne jest to, że teraz w Sandecji pisze się nową historię. Pisze ją ten zespół i ci ludzie, którzy są przy tym zespole. Jeszcze sobie pewnie wiele na ten temat powiemy ciepłych słów, ale za tydzień, dwa trzeba ruszyć i myśleć o tym, co dalej. Ale to chyba sympatyczny problem dla tych, którzy tą Sandecją zarządzają. My zrobiliśmy jakiś etap, jest fajnie. Wiemy jednak, że sport nie lubi próżni, więc trzeba mieć plan na to, co dalej. Ale to zostawmy na dalszy etap…

Inne artykuły o: I Liga | Sandecja Nowy Sącz

  • znużony

    CZyzby jeszcze jeden klub zadłużył się u miasta? W Nowym Sączu mieszka wielu milionerów, moze u nich zaszczepią miłość do futbolu?

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli