„Nie można jeść w fast foodach, chodzić na pizzę.” Standard? A niektórzy nadal zaskoczeni…

Autor wpisu: 29 września 2017 16:00

Pamiętacie ten wpis prezesa Zbigniewa Bońka o początku roku w akademiach? Że po co angielski, diety, białe kołnierzyki? „Naprawdę z tego mają wyjść piłkarze?” – dziwił się. No naprawdę. Jak czytam wypowiedzi niektórych (zdawać by się mogło profesjonalnych) piłkarzy, to ten nieszczęsny tweet ciągle staje mi przed oczami.

Dziś piłkarz na piwie i golonce daleko nie zajedzie. Na fast foodach i pizzie też nie. Za duża konkurencja, a o tym, kto będzie najlepszy, decydują nie tylko talent i ciężka praca, ale także takie „detale” jak właśnie dieta. Nasz najlepszy piłkarz jest tego żywym przykładem. I choć może dla wielu dieta Roberta Lewandowskiego jest prawdziwym ekstremum, może też nie trzeba „poświęcać się” aż tak bardzo jak on (choć jego żona zapewnia, że wszystko jest pyszne – ufamy na słowo), ale jedno zostało udowodnione naukowo – dieta ma niebagatelny wpływ na naszą kondycję i samopoczucie.

Trzymanie w ryzach swojej wagi, kontrolowanie poziomu tkanki tłuszczowej – takie rzeczy piłkarz, dodajmy już dla porządku – profesjonalny, powinien mieć zakodowane w głowie. Śmieciowe jedzenie? Zapomnijcie.
Tymczasem dla niektórych takie oczywistości są nadal wartym odnotowania zaskoczeniem.
– U Smółki na treningach każdy musi walczyć na 100 procent, nie ma świętych krów. Poza tym zwraca uwagę na to, co zawodnik robi poza treningiem, jak się prowadzi, co je. Nie można jeść w fast foodach, chodzić na pizzę – mówi w rozmowie z katowickim „Sportem” Robert Sulewski, który do niedawna grał właśnie u trenera Smółki w pierwszoligowej Stali Mielec, a teraz występuje w Zagłębiu Sosnowiec (obie drużyny spotkają się w najbliższej kolejce). – Trener Dudek w Zagłębiu także wprowadza profesjonalizm. Zawodnik musi dbać o tkankę tłuszczową, regenerację organizmu po treningach. Jak mówi, czasem jest ona ważniejsza niż sam trening!

Chciałoby się krzyknąć: Wow!
I to mówi zawodnik, który parę lat gra już w dorosłej piłce. Nikt mu za dzieciaka nie powiedział jak powinien dbać o siebie profesjonalny sportowiec?

A przy okazji tak nam Zbigniew Smółka tłumaczył jakiś czas temu „dietetyczną rewolucję” w Stali: – Każdy w zespole zszedł o około pięć stopni, jeśli chodzi o tkankę tłuszczową. Ten, który miał 15 ma teraz 10, a ten który miał 11 ma teraz 7. A wystarczyło, że wyrzucili śmieci ze swojego żywienia i zaczęli pilnować organizmów.

Inne artykuły o: I Liga

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli