Mirosław SMYŁA: Nie przyszedłem do Odry, by ją zburzyć, ale by zrobić silną markę!

Autor wpisu: 16 czerwca 2017 11:54

W Opolu doszło tego lata do najbardziej kontrowersyjnej trenerskiej zmiany na zapleczu ekstraklasy. Jana Furlepę, który wywalczył z drużyną dwa awanse (najpierw do drugiej, a teraz do pierwszej ligi), zastąpił Mirosław Smyła. Furlepa nadal chciał prowadzić zespół, ale zarząd klubu ma inny pomysł. A wszystko to w wyjątkowo burzliwych okolicznościach, bo kibice Odry wciąż nie mogą zrozumieć, o co tak naprawdę chodzi, i dają to głośno do zrozumienia. Porozmawialiśmy z nowym szkoleniowcem beniaminka, bo też jesteśmy ciekawi, o co w tym wszystkim chodzi.

FUTBOLFEJS.PL: Wygląda na to, że już na dzień dobry ma pan pod górkę. Zastąpił pan szkoleniowca, który ma ogromne poparcie wśród kibiców. Przejmuje się pan w ogóle tym?
MIROSŁAW SMYŁA: Nie ma ludzi, którzy się nie niczym przejmują – jeśli tak mówią, to kłamią. Oczywiście, że się przejmuję. Jestem człowiekiem a nie maszyną. Zresztą nie trzeba być wielkim filozofem, by widzieć i czuć sytuację, jaka ma miejsce teraz w Opolu. Natomiast aby była jasność – pierwsze pytanie, jakie zadałem zarządowi klubu, gdy przyjechałem tu na rozmowę – było takie: „Dlaczego postanowiliście zmienić szkoleniowca, który wywalczył z Odrą aż dwa awanse?”

I co odpowiedzieli?
Stwierdzili, że mają wizję dalszego funkcjonowania klubu, w której jest również miejsce dla trenera Furlepy – z tego, co mi wiadomo, ma dostać posadę osoby, która jest nade mną. Ale jednak ta wizja zakłada zmianę na stanowisku pierwszego trenera. Działacze Odry szukają rozwiązania na pójście jeszcze dalej. Nie mam tu na myśli od razu walki o awans, ale mówię o pomyśle na rozwój klubu. I to jest w pewnym sensie zaskakujące. Do tej pory mówiło się: „Masz wygrać i koniec”. Tutaj wynik chyba trochę przerósł może nie oczekiwania, ale pewne rozwiązania systemowe, jakimi rządził się dotychczas ten klub. Szukano trenera, który zaproponuje najlepsze warianty rozwoju sportowego. Rozmawiano naprawdę z wieloma szkoleniowcami. To nie było tak, że dostałem telefon i usłyszałem; „Przyjeżdżaj, będziesz od teraz trenerem Odry”. Dlatego propozycję przyjąłem i cieszę się, że zaakceptowano akurat mój pomysł. A co do trenera Furlepy, którego doskonale znam i bardzo cenię, głęboki ukłon przed nim za to, co zrobił, ale widocznie filozofia klubu idzie dalej. I myślę, że za to ludzi odpowiedzialnych za Odrę trzeba chwalić, a nie ganić.

Z trenerem Furlepą już pan o tej całej sytuacji rozmawiał?
Nie, jeszcze nie było okazji. Dzwoniłem do niego, ale nie było możliwości porozmawiać, bo jest na urlopie.

Tak czy inaczej z kibicami może nie być lekko. Przynajmniej na początku.
Wiem, że kibice patrzą na to wszystko bardzo prosto i w pewnym sensie mają rację. Dotychczasowy trener wynikami zdobył sobie ich zaufanie, a tu nagle pojawia się nowa twarz. Po co? Ale dajmy szansę zarządowi i temu pomysłowi, jaki ma na dalsze funkcjonowanie Odry. Nie ukrywam, że próbuję publicznie kibiców prosić, by zrozumieli sens tego wszystkiego. Przychodzi nowy trener nie po to, by już na pierwszym treningu wszystko tutaj zburzyć, ale po to, by Odrze pomóc, poszerzyć działalność klubu. I to jest chyba najlepsza i najbardziej logiczna odpowiedź na to całe zamieszanie związane z moją osobą.

O co Odra będzie grała w tym sezonie, jakie cele przed sobą i drużyną postawiliście?
Statystycznie beniaminkowie są głównymi kandydatami do spadku. I bardzo często się to potwierdza. Ale słowa o walce o utrzymanie w ogóle nie padły. Po to robi się takie ruchy, transfery też będą o tym świadczyć, by Odra stała się silną pierwszoligową marką.

Na razie Zbigniew Smółka zabrał wam trzech piłkarzy do Stali Mielec – dwóch Gancarczyków i Szymona Przystalskiego (czytaj o tym TUTAJ).
Takie jego prawo. Skoro ma możliwości, trudno mieć do niego pretensję. Natomiast trzon zespołu na pewno zostanie i do tego trzonu będziemy mądrze doklejać. Przez ostatnie dwa lata Odra nabrała mentalności zwycięzców i liczę na to, że ta mentalność w najbliższym sezonie się nie zmieni. Do tego – jak już mówiłem – dojdą piłkarze o konkretnych umiejętnościach, którzy będą dla tego zespołu poważnym wzmocnieniem. I to tacy, którzy będą tu pasować nie tylko sportowo, ale przede wszystkim mentalnie.

Na razie przyszedł Rafał Niziołek z Kluczborka.
Rafał pierwszą ligę zna doskonale, jest z tego regionu, dlatego uważam, że to bardzo dobry ruch. Ale na tym, jeśli chodzi o transfery, na pewno nie koniec.

Pan będzie podejmował decyzję o wzmocnieniach czy Jan Furlepa – o ile zostanie w klubie?
Wspólnie. Przewidujemy konsylium, a nie autorytaryzm.

Co pan chce w grze Odry zmieniać?
Dużo rzeczy funkcjonowało bardzo dobrze i nie ma powodu tego ruszać, natomiast chciałbym popracować nad atakiem pozycyjnym, który jest zmorą większości zespołów. W tej lidze ci, którzy ten element opanują i jednocześnie dysponują dobrymi, kreatywnymi piłkarzami w środku pola, mają łatwiej. Tutaj jest pole do popisu.

Wraca pan do pierwszej ligi po rocznej przerwie. Mocno się ta liga w tym czasie zmieniła?
Jest silniejsza i bardziej wyrównana. Przewiduję, że najbliższy sezon będzie wyglądał bardzo podobnie do tego, który właśnie się zakończył. Walka i na górze, i na dole toczyć się będzie do ostatniej kolejki, a tabela będzie bardzo spłaszczona. Dla kibica taki układ jest rewelacyjny, dla trenerów może mniej, ale nic na to nie poradzimy (śmiech).

Piłkarsko Odra jest mocniejsza od Rozwoju, który prowadził pan na zapleczu ekstraklasy?
Personalnie na pewno. Umiejętności indywidualne zawodników są większe. Trzeba pamiętać, że Rozwój przy wejściu z drugiej do pierwszej ligi trochę się rozsypał. I później ciężko to było posklejać. Widziałem to, przejmując zespół w trakcie rundy jesiennej. A mimo to udało się zimą popracować na tyle, że zespół się podniósł, wyszliśmy w pewnym momencie ze strefy spadkowej i pojawiła się realna szansa na utrzymanie.

I co się stało, że się nie udało?
Pech.

No tak – przyczyna wszystkich nieszczęść i porażek.
Ale tak było. Zawodnik 33-letni dostaje nagle ataku wyrostka robaczkowego, a to był mój podstawowy stoper, ląduje w szpitalu i wypada do końca sezonu. Następny – motor napędowy Tomek Szatan też wypada z powodów zdrowotnych. Adam Czerkas strzelał jak na zawołanie, aż tu nagle kontuzja, szpital, operacja. To był kluczowy moment. Liderzy tego zespołu się posypali, a na ławce nie było nikogo, kto mógłby ich zastąpić, zapewniając taką samą jakość. A nie było tylko i wyłącznie ze względów ekonomicznych. Mimo wszystko zabrakło do utrzymania niewiele.

Czyli coś tam w tej pierwszej lidze ma pan do udowodnienia?
Oczywiście. I wcale tego nie ukrywam. W Odrze są dużo większe możliwości niż w Rozwoju, dlatego wierzę, że tutaj uda się zbudować coś trwałego. Tym bardziej, że Odra to jest porządna firma. Tutaj kibice tęsknią za piłką na wysokim poziomie, wielu pewnie pamięta jeszcze czasy ekstraklasy. Myślę, że najwyższy czas, by znów klub zaistniał w poważnej piłce. Zasługuje na to, bo od lat działacze budują tu solidną jakość. Wszystko wygląda bardzo dobrze, ale ja chcę, by wyglądało jeszcze lepiej. Wyzwanie przede mną ogromne, zmotywowany jestem, przenoszę się do Opola na stałe, tam będę mieszkał, więc poświęcenie będzie pełne.

Rozmawiał Krzysztof Budka

Inne artykuły o: I Liga

  • odra

    pierdolenie pierdolenie i jeszcze raz pierdolenie !

    • fxq

      czemu? dajmy mu szansę, przecież nie jest od wczoraj trenerem.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli