Miedź Legnica rozbiła bank otwarcia. „Dla nas będą się liczyć tylko zwycięstwa”

Autor wpisu: 10 marca 2018 10:16

Miedź Legnica na drugi mecz wiosny pojechała do Sosnowca na mecz z Zagłębiem jak po swoje. I „swoje” zdobyła. 2:0 i znów trzy punkty z rywalem z czołówki. „W tej lidze liczyć się dla nas będą tylko zwycięstwa. Im więcej ich zdobędziemy, tym szybciej będziemy mogli odskoczyć od pozostałych” – rzucił nie owijając w bawełnę trener Dominik Nowak po meczu.

Pamiętacie Mirosława Smyłę sprzed tygodnia? Wtedy, gdy na rozpoczęcie roku Miedzianka przejechała się po wiceliderze (wtedy) Nice 1. Ligi jak niszczyciel czołgów z turbodoładowaniem? Trener Odry musiał się ugryźć w język, bo już, już zapędzał się, by to Miedzi życzyć awansu! Oczywiście w samych życzeniach nic złego, ale Smyła się w porę zreflektował, że przecież i on o ten awans walczy…
Teraz można powiedzieć, że Miedź 2018 rok zaczęła od kolekcjonowania trenerów, którzy jej ten awans wróżą. Po Smyle do kolekcji dodany został Dariusz Dudek. „Miedź to jeden z poważniejszych kandydatów do awansu” – przyznał po meczu, który jego drużyna przegrała 0:2.
Przegrała, choć przecież Zagłębie to także – podobnie jak Odra – jeden z tych zespołów, które przez cała zimę przygotowywały się, by trzymać się w ścisłej czołówce i jak najdłużej w walce o awans się liczyć. Ba, Zagłębie grało z Miedzią mając za sobą 10 meczów bez porażki.
Obaj trenerzy podkreślili, że w Sosnowcu mieliśmy „mecz walki”. Dudek komplementował Miedź, Dominik Nowak komplementował Zagłębie. Ale faktem jest, że znów to strzelby Miedzi wypaliły przesądzając o wyniku: Mateusz Piątkowski i Fabian Piasecki dołożyli kolejne wiosenne trafienia. Piaseckiemu dogrywał Petteri Forsell, podobnie jak z Odrą. Piątkowskiemu – Omar Santana. „Transfery, jakie zrobiła Miedź zimą robią różnicę” – przyznał Dariusz Dudek.
W jego zespole na pewno nie błysnął Callum Rzonca zdjęty już po 45 minutach, wiodącą postacią nie był i Bartłomiej Babiarz. W przerwie trener Zagłębia zrobił aż dwie zmiany, co rzadko się zdarza, na dodatek wprowadzeni – ani Martin Pribula, ani Vamaga Sanogo wielkiej różnicy nie zrobili.

Bez dwóch zdań – Miedzianka rozbiła bank wiosennego otwarcia ligi. Bilans 5:1 (wszystkie pięć goli duetu Piątkowski – Piasecki) w meczach z dwoma bezpośrednimi rywalami z czołówki robi wrażenie, a może jeszcze większe robi siła spokoju, z jaką Miedź te sześć punktów zarobiła.
„W tej lidze liczyć się dla nas będą tylko zwycięstwa. Im więcej ich zdobędziemy, tym szybciej będziemy mogli odskoczyć od pozostałych” – bardzo mocno i bardzo spokojnie rzucił po meczu w Sosnowcu Dominik Nowak. To ważne słowa, bo świadczą o tym, że trener Miedzi doskonale zdaje sobie sprawę z siły zespołu i nie zamierza niepotrzebnie korzystać z zasady „fałszywej skromności”. A poza tym to gubienie punktów w remisach popsuło Miedzi finisz jesieni (cztery remisy w ostatnich sześciu meczach 2017), no i finisz poprzedniego sezonu (Stomil, Wisła Puławy).
Teraz tylko konsekwentne wygrywanie może dać przewagę nad rywalami w tej bardzo skomplikowanej, jak wiemy, Nice 1. Lidze. Cóż, następna weryfikacja hasła Dominika Nowaka za tydzień – do Legnicy przyjeżdżają… Wigry Suwałki!

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli