Miedź karci po szalonej końcówce, czyli nie ciągnąć lidera za wąsy!

Autor wpisu: 8 września 2017 23:24

Miedź Legnica nie oddała pozycji lidera. Choć Chrobry postraszył wygrywając w Niepołomicach 1:0. Postraszyła i Drutex-Bytovia, bo w 81. minucie objęła prowadzenie. No, ale wtedy Miedzianka włączyła turbodoładowanie. Dwie piękne akcje, dwa gole i mamy 2:1 dla Miedzi, czyli lidera. Ale przy okazji mamy też pudło roku…

Do 80. minuty w Legnicy 0:0. Choć to nie był słaby mecz, choć to nie był nudny mecz. Miedź i Drutex-Bytovia w tym sezonie pokazują dużo jakości i tę jakość pokazały też w Legnicy. W jakości trochę przeszkadzała niedokładność momentami rażąca z jednej i drugiej strony, ale oprócz tego były i okazje, i strzały, i ciekawe zagrania. Dobrze się to oglądało. Drutex-Bytovia przyjechała do Legnicy grać bezkompromisowo – o zwycięstwo. O zwycięstwo grała też Miedź, bo wiadomo – szlachectwo (czytaj: lider) zobowiązuje. Tym bardziej, że Chrobry wygrał w Niepołomicach i w wirtualnej tabeli na moment wyprzedził Miedziankę.

No dobra, ale jednak 0:0. W takim meczu, gdy zdobywa się gola w 81. minucie, można liczyć, że będzie to gol jedyny. I na to liczyli goście. Janusz Surdykowski bardzo sprytnie przytrzymał w polu karnym Tomislava Bożicia, który nie mógł pomóc Pawłowi Kapsie – ten obronił strzał Kamila Wacławczyka, ale dobitki już nie zdołał. Arbiter faulu nie zauważył, a w każdym razie nie gwizdnął. Goście prowadzą i… witają się z gąską.

Zupełnie niepotrzebnie i bardzo, bardzo krótko, bo gol rozjuszył gospodarzy. Wspomniane turbo odpalił przede wszystkim Adu Kwame. Pognał lewą stroną raz, pognał i drugi – piorunujące następne trzy minuty wystarczyły, by Miedź zamiast smaku porażki poczuła krew rywala i smak zwycięstwa. Bo dogrania Kwame wykorzystali Mladen Bartulović i Marquitos! To były pełnokrwiste akcje ze znakiem jakości „Q”, jakim to chwalono się w czasach, gdy Miedź sięgała po Puchar Polski. I tak to podrażnić tygrysa we własnym domu, co Drutex-Bytovia bardzo brutalnie przećwiczyła na własnych plecach.

Gospodarze przy okazji zadbali i o moment humorystyczny. W ostatniej akcji meczu Jakub Vojtuš zrobił coś, czego opisać się nie da, za to trzeba zobaczyć:

Na szczęście kiks Słowaka nie miał to wpływu na punkty i rozstrzygnięcia w meczu lidera. Ot, taka anegdotka, która w szatni Miedzianki pewnie wypominana będzie długimi miesiącami.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli