Miasto wciąż traktuje Raków jako zło konieczne

Autor wpisu: 27 grudnia 2017 19:54

To trochę jak niekończąca się historia. Raków znów może czuć się mocno rozczarowany tym, jak został potraktowany przez miasto. I nie ukrywa, że tak się czuje. W klubie liczono na to, że jak już opadną emocje po burzy, jaka miała miejsce kilka tygodni temu, stosunki między obiema stronami się unormują i miasto zacznie traktować klub jak godnego partnera, który w niedalekiej przyszłości może przywrócić Częstochowie piłkarską ekstraklasę. Niestety, do tego droga wciąż bardzo daleka.

Na razie Raków znów dostał od miasta obuchem. Tuż przed świętami radni Częstochowy uchwalili budżet na 2018 rok. Przewiduje on 1,8 mln zł brutto na promocję miasta poprzez piłkę nożną. W przypadku wygrania przez Raków przetargu na pełną kwotę, uzyska on maksymalnie średniorocznie (na lata 2017 i 2018) 850 tys. zł brutto. Kwota jest wynikiem pomniejszenia o 100 tys. zł kary nałożonej przez miasto na klub. A karę tę Raków musi zapłacić. Jeśli chce brać udział w kolejnym przetargu, a chce – nie może pozostawać w sporze prawnym z miastem.
Klub wydał na razie krótki komunikat w tej sprawie, pisząc m.in.: „Kwota 850 tys. zł jest niewspółmierna do potrzeb Klubu i poziomu rywalizacji. W związku z powyższym, w najbliższych dniach dojdzie do nadzwyczajnego zebrania zarządu Klubu. O wyniku rozmów poinformujemy w osobnym komunikacie”.

– Środki na początek nowego roku mamy zabezpieczone, więc żadnego dramatu nie ma. Natomiast na pewno nie ma co ukrywać, że mimo trudnych relacji z miastem, liczyliśmy na dużo więcej. W minionym roku dostaliśmy od miasta półtora miliona złotych, a zespół występował przecież wtedy w drugiej lidze. Mieliśmy więc prawo zakładać, że w wyższej klasie rozgrywkowej ta kwota będzie większa, a na pewno nie mniejsza. Tym bardziej że przecież drużyna w rundzie jesiennej spisywała się bardzo dobrze i stoi przed ogromną szansą na kolejny awans. Stąd nasze założenia, że miasto nadal będzie wspierało Raków. Dziś mamy posiedzenie zarządu klubu. Będziemy się na nim zastanawiać, co z tym wszystkim zrobić – mówi nam prezes klubu Janusz Żyła.
W Częstochowie wciąż nie milkną echa po burzy, jaka miała miejsce półtora miesiąca temu, kiedy władze miasta wycofały się z umowy z klubem, zgodnie z którą miały wypłacić na Raków 500 tys. zł w ramach promowania miasta poprzez sport. Dodatkowo nałożyły na klub karę w wysokości 100 tys. zł. Pretekstem było zachowanie kibiców podczas wyjazdowego meczu w Chorzowie z Ruchem. W klubie nikt nie chciał powiedzieć tego wprost, ale trudno było się nie domyślić, że tak to właśnie interpretują – jako szukanie przez miasto pretekstu do tego, by z umowy się wycofać. A jak wiadomo, kto szuka, ten znajdzie. Nawet dziurę w całym.

Tak czy inaczej, działacze Rakowa nie ukrywali, że drzwi klubu dla przedstawicieli miasta wciąż stoją otworem, czemu akurat trudno się dziwić. Po pierwsze, Raków zwyczajnie nie stać na to, by na miasto się obrażać. Po drugie, nikt nie chce w klubie tego robić. Wiadomo, że bez unormowania stosunków z władzami Częstochowy, trudno w ogóle myśleć o tym, by klub mógł się prawidłowo rozwijać i w niedalekiej przyszłości myśleć o awansie do ekstraklasy. A przecież ogromna szansa nadarzy się już w najbliższej rundzie.
– W tej chwili jest dużo emocji z obu stron, jest rozżalenie, rozczarowanie, czujemy się poszkodowani, ale wciąż pamiętam, że jakiś czas temu podjęliśmy próbę ocieplenia relacji klubu z miastem i niezależnie od tego, co się stało, nie chciałbym zbaczać z tej drogi. Mam nadzieję, że osoby zasiadające we władzach miasta trochę się zreflektują – mówił wtedy Żyła.

Na razie jednak tej refleksji ze strony miasta nie widać. Nie widać nawet dobrej woli do tego, by te stosunki z Rakowem ocieplać. A to pierwszy i niezbędny krok do tego, by coś pozytywnego na linii miasto – klub mogło się wreszcie zacząć dziać.  Miasto wciąż robi wiele, by pokazać, że traktuje Raków jako zło konieczne.

Inne artykuły o: I Liga | Raków Częstochowa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli