Matsui na dobre się „zawinął” z Opola. Teraz Jokohama!

Autor wpisu: 22 stycznia 2018 16:58

Daisuke Matsui w Nice 1. Lidze był, a jakby go nie było. Teraz nie ma go już na dobre. Odra Opole pojechała na obóz do Władysławowa-Cetniewa, a Matsui siedzi w ojczyźnie – jakieś 10 tysięcy kilometrów od polskiego morza.

Jakoś od początku ten Matsui nam do Odry nie pasował. Bo wiadomo – w Opolu raczej trzeźwe myślenie obowiązuje i wszystko podporządkowane jest sensownemu budowaniu drużyny. Co zresztą zdaje egzamin, bo przecież beniaminek jest na drugim miejscu w tabeli.
Matsui jawił się jako taki „dinozaur-niespodzianka” rodem raczej z niezgrabnych zabiegów medialnych Sandecji Nowy Sącz niż z opolskiego pragmatyzmu. Choć, oczywiście – tego, że Japończyk swego czasu był grajkiem co się zowie, nie było jak negować. Jeśli ofensywny piłkarz potrafi zwrócić na siebie uwagę we francuskiej ekstraklasie, to tylko dobrze o nim świadczy. Poza tym przecież Matsui nie był nam obcy – wszak swoje mecze w barwach Lechii Gdańsk zaliczył.

Tak czy owak do Odry trafiał mając już 36 lat i niespecjalnie udany rok w rodzimym Jubilo Iwata. Czysto teoretycznie ze swoimi umiejętnościami mógłby być na miarę pierwszej ligi postacią wiodącą, ale do tego potrzeba zdrowia, siły i chyba jednak paru lat mniej, by móc się przepychać z chłopami na schwał w kwiecie piłkarskiego wieku.
– Ma już swoje lata, to prawda, ale ma też dzięki temu niebagatelne doświadczenie. To w ogóle jest pan piłkarz, szczególnie jak na ten poziom rozgrywkowy. Umiejętności bardzo duże. Ale czy coś z niego w Odrze będzie, tego jeszcze nie wiem. Dopiero jak przyleci, przebadamy go i zobaczymy, w jakiej jest formie, będę mógł to stwierdzić – tłumaczył nam swego czasu trener Mirosław Smyła.
Potem, gdy dopytywaliśmy, co dzieje się z Japończykiem, dodawał cały czas podkreślając profesjonalizm podopiecznego: – Matsui troszkę nieszczęśliwie wchodził w nasz zespół. Przyszedł, gdy myśmy grali już mecze, a on potrzebował jeszcze przygotowań. Potem zagrał i niestety zdarzyło się tak nieszczęśliwie, że miał udział przy straconym golu. Do tego przyplątał mu się drobny uraz uda, a potem jak wracał już do zajęć – jeszcze kostki.
Dodajmy, że potem jeszcze Japończykowi przyplątało się zapalenie wirusowe i znów musiał pauzować.

W sumie w Odrze nie nagrał się wiele i chyba jakoś Opole nie podpasowało mu szczególnie. To były wszystkiego cztery mecze, tylko jeden w pierwszym składzie. Zimą wyjechał do Japonii i już nie wrócił. – Z powodu operacji syna chciał być blisko rodziny – wyjaśnił nam kilka dni temu trener Odry.
Teraz jest już jasne – Matsui w Nice 1. Lidze już nie zagra. Przemknął jak meteor, obowiązujący do czerwca 2018 roku kontrakt z Odrą został rozwiązany, a Japończyk w swojej ojczyźnie związał się umową z Yokohama FC. To już jego 12. klub w karierze, obecnie grający w drugiej lidze japońskiej (czyli odpowiedniku naszej pierwszej ligi). Dodajmy z miasta od Opola jakieś 20 razy większego.
Wiele sobie po nim obiecywaliśmy, ale niestety ku naszemu rozczarowaniu, Matsui pozostał zjawiskiem bardziej medialnym niż piłkarskim.

Inne artykuły o: I Liga | Odra Opole

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli