Marcin BROSZ: Wdrożyliśmy „plan B” i w Górniku wiele się zmieniło. To splendor…

Autor wpisu: 23 maja 2017 20:36

Marcin Brosz zbudował w Zabrzu kawałek bardzo fajnej drużyny – i tej opinii nie zmieni, czy ostatecznie Górnik wywalczy na początku czerwca awans, czy nie. Najważniejsze, że buduje jakość na miarę ekstraklasy. Ze szkoleniowcem rozmawialiśmy po meczu ze Zniczem w Pruszkowie (TUTAJ), który Górnik wygrał 2:1, dzięki czemu utrzymał się tuż za ligowym podium.

FUTBOLFEJS.PL: W Pruszkowie, w minionej kolejce, wygraliście czwarty mecz z rzędu. Wytrzymujecie ciśnienie tego niezwykłego finiszu, jak widać.
MARCIN BROSZ: Kosztują te mecze nerwy, trzeba przyznać. Drużyna gra niesamowicie ambitnie i z wielkim zaangażowaniem, więc tym bardziej wpływa to na emocje. I przyznaję, popełniamy błędy niewymuszone. Czy to taktyczne czy techniczne. To efekt tego, że wielu z tych naszych chłopaków zdobywa pierwsze szlify piłkarskie. Chłopcy pracowali ze mną pierwsze pół roku, teraz wielu z nich dostało szansę na większy udział w grze zespołu i chcą zrobić wszystko, by tę szansę wykorzystać. I to bardzo cieszy, ale jest to obarczone kosztem błędów.

Było to widać w waszym ostatnim meczu ze Zniczem, ale nie tylko – że potraficie wejść na bardzo wysokie obroty przez 20, 25, 30 minut. Człowiek patrzy i myśli sobie: i ten zespół nie gra w ekstraklasie? A potem coś się załamuje, tracicie inicjatywę, przestajecie być tym boiskowym „dominatorem”.
Młodość, a mam tu na myśli nie tylko rocznik, ale także ogranie na pewnym poziomie ligowym, ma to do siebie, że strzelenie bramki, dobre sytuacje, dodają pewności siebie. Wiadomo. Ale jak na boisku zaczyna coś nie wychodzić, za łatwo tę pewność tracimy. Tu jest potrzebne doświadczenie, rutyna. Im drużyna bardziej doświadczona, tym bardziej odporna na chwilowe niepowodzenie. Z czasem nabieranie doświadczenia przez ten młody zespół będzie procentowało, wiem to, i nasza gra będzie ewoluowała. Na ten moment pomagamy im prostszymi uwagami, by korygować błędy na bieżąco, ale przecież nie każdą sytuację da się przewidzieć, nie w każdej da się podpowiedzieć. Tak straciliśmy gola ze Zniczem. Jagiełło dostał piłkę w takiej sytuacji, że absolutnie nie powinno się to zakończyć golem. A skończyło. Nasze ustawienie w tym momencie spowodowało, że rywale mieli szansę i świetnie ją wykorzystali.

Wiem, że trenerzy nie lubią tabel cząstkowych, ale faktem jest, że w tabeli za okres od października wasza strata do prowadzących w takiej klasyfikacji Sandecji i Olimpii jest minimalna (3 i 2 punkty). I zdecydowanie wyprzedzacie resztę rywali z czołówki. Czyli najsłabszym waszym momentem był początek sezonu.
Przyszedłem do Górnika z pewnym założeniem i planem, który oczywiście korygowaliśmy w trakcie sezonu. I powiem tak: to, co robiliśmy na początku sezonu, nie dawało nam nadziei na to, co chcieliśmy osiągnąć, na realizację celu. Dlatego w pewnym momencie wdrożyliśmy plan B, nazwijmy to. Czyli – daliśmy przede wszystkim szansę dużej grupie wychowanków, grupie chłopaków z Zabrza, bo mówimy tutaj też o Gwarku prowadzonym między innymi przez pana Jan Kowalskiego – jedną z ikon klubowych. I dziś bywa tak, że zdarza nam się grać siedmioma, ośmioma chłopcami z tej zabrskiej szkoły, można powiedzieć. To ogromny splendor, coś, co się zmieniło mocno w tym klubie. Ale znów powtórzę – to jest obarczone niebezpieczeństwem popełniania błędów piłkarskich, technicznych, taktycznych. Ale z drugiej strony mamy za to ogromną waleczność, zaangażowanie, determinację.

Gdy Górnik spadł z ekstraklasy przekaz był jasny: za rok wracamy, co zresztą wciąż nie jest wykluczone. Z tego, co pan mówi, priorytety się trochę zmieniły. Górnik przede wszystkim ma się rozwijać jako drużyna, a oczywiście z tego tworzą się potem cele przed tą drużyną stawiane?
Przychodząc do klubu pokazałem plan krótkoterminowy, ale także właśnie ten „plan B”, jak to określiłem, czyli długoterminowy. Potem przyszły modyfikacje, połączyliśmy punkty jednego i drugiego. Starałem się także, by był jasny przekaz do kibiców, sympatyków klubu – jak nasza praca będzie wyglądała, do czego zmierzamy. Także zawodnicy wiedzą o tym, jak pracujemy, po co pracujemy i czego od nich oczekujemy na danym etapie. Jakie są nasze cele bliższe i dalsze. Jako klub Górnik nie może żyć z tygodnia na tydzień – to akurat rola moja, trenera, by drużynę do każdego kolejnego meczu przygotować. Klub musi na sprawy rozwoju patrzeć dalej, szerzej. Nie może być myślenia: po nas to już tylko potop. Dam taki przykład: na Słowenię pojechaliśmy zimą przygotowywać się dwoma równymi składami. I nie według reguły, że z najlepszymi rywalami grają ci z pierwszego, a ze słabszymi rywalami ci z drugiego. Nie – wszyscy mieli okazję rywalizować z przeciwnikami na podobnym poziomie. Efekt? Dziś z tego drugiego – jakby się mogło wtedy wydawać – składu czterech, pięciu piłkarzy gra w pierwszym zespole. To jest nasz cel i staramy się go realizować. Oczywiście, jeszcze nie wszystko nam wychodzi, jest to widoczne z boku. Wciąż czeka nas ogrom pracy. Ale cieszy, że dziś tym młodym piłkarzom, którzy przychodzą do Górnika dajemy szansę i moim zdaniem oni ją wykorzystują.

W tabeli dużo szkody wyrządziły wam porażki z rywalami z dolnej części tabeli: Kluczborkiem, Chrobrym, Pogonią, z bezpośrednich rywali z kolei dwa razy przegraliście z Zagłębiem, dwa razy z Miedzią.
Oczywiście – tak było i tego już nie zmienimy. Na analizę całości sezonu przyjdzie czas. A na razie cieszy nas każdy kolejny mecz, cieszy nas każdy kolejny sukces. Świetnie, że wygraliśmy w Pruszkowie, bo to wcale nie jest dla nikogo wygodny zespół. U nas wygrał, na Zagłębiu wygrał. Teraz my go pokonaliśmy i czekamy na mecz z Bielskiem. Robimy swoje i zobaczymy, co przyniesie kolejny weekend, a potem kolejny.

Cały czas to podkreślamy wszyscy – pierwsza liga jest niebywale wyrównana, ale w przyszłym roku, jeśli w niej zostaniecie, może być jeszcze cięższa.
To temat na inną rozmowę, ale proszę popatrzeć: strukturalnie, organizacyjnie plus infrastruktura – jak to poszło do przodu. Jacy trenerzy dziś pracują w pierwszej lidze, jak są rozbudowane sztaby, ile jest wprowadzanych nowości, szkoleniowcy się doszkalają. Dziś nie ma już przepaści w tych elementach z ekstraklasą. Także dlatego, że szersza grupa piłkarzy z doświadczeniem ekstraklasowym w pierwszej lidze chce grać. I to z powodu ambicji, a nie z powodu tego, że szukają miejsca na spokojną emeryturę. To także się zmienia. I to wszystko procentuje. Poziom pierwszej ligi bardzo poszedł do przodu. Dziś trzeba być bardzo dobrze przygotowanym pod każdym względem, by rywalizować w pierwszej lidze, a o końcowym wyniku decydują niuanse. Bardzo dobrą rzeczą dla pierwszej ligi jest Pro Junior System. To świetny sposób na to, by z większą uwagą patrzeć na młodych zawodników.

Pierwsze miejsce w klasyfikacji dla pierwszoligowca to 1,3 miliona złotych. Bardzo poważny zastrzyk pieniędzy dla każdego klubu w tej lidze.
Każdy klub ma swój cel. I nie dla każdego Pro Junior będzie priorytetem, ktoś musi się utrzymać, ktoś chce awansować – może wybierać inne środki. Ale skoro często mówimy o różnych minusach naszego futbolu, trzeba mówić i o plusach. Pro Junior do nich należy, zwłaszcza w tych niższych ligach. Myślę, że docelowo ten system naprawdę spowoduje, że częściej i z większych naciskiem kluby będą przykładały wagę do swoich grup młodzieżowych.

Mówi pan o każdym kolejnym meczu, o celach długofalowych, ale po waszej radości z Pruszkowa widać, ze ta ekstraklasa chyba siedzi wam w głowie. Nie jest daleko…
My się cieszymy z wygranej, z tego, że przyjechali za nami kibice i z nimi też można się było tą radością dzielić. Bartek Kopacz miał akurat urodziny, czyli wyszło na to, że dostał fajny prezent od drużyny. To są młodzi chłopcy, ich cieszą także drobne sukcesy. Teraz mamy mecz z Bielskiem, chcemy go wygrać, by znów móc się cieszyć. Na tym się koncentrujemy, a wiemy, że mecz będzie dla nas bardzo, bardzo ciężki. I na razie na tym poprzestańmy.

Rozmawiał Marcin Kalita

Radość Górnika po wygranej w Pruszkowie (wyjaśniając: kibice musieli oglądać mecz zza płotu, bo za dużo ich z Zabrza do Pruszkowa przyjechało i nie zmieścili się w pruszkowskiej „klatce” dla gości):

Inne artykuły o: Górnik Zabrze | I Liga

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli