Marcin BRONISZEWSKI: Jeśli pojawi się szansa powalczyć o awans, to nikt w Pogoni z tego powodu nie będzie panikował

Autor wpisu: 9 grudnia 2016 09:46

Rok temu doświadczył brutalnego zderzenia z rzeczywistością podczas epizodu w roli pierwszego szkoleniowca Wisły Kraków. No, ale przynajmniej udowodnił, że żadnych wyzwań się nie boi. Wiosną poprowadzi Pogoń Siedlce. Niby wyzwanie nieco mniejsze, jednak po bardzo udanej jesieni w Siedlcach oczekiwania poszły mocno w górę. Rozmawiamy z nowym trenerem czwartej obecnie siły w I lidze.

FUTBOLFEJS.PL: Zdaje pan sobie sprawę, że trafił do drużyny, która w ostatnich miesiącach zaostrzyła apetyty swoich kibiców? To już nie jest ta Pogoń, która do końca rozpaczliwie broni się przed spadkiem, ale jeden z najmocniejszych pierwszoligowców.
MARCIN BRONISZEWSKI: Oczywiście, że o tym wiem. I wiem też, że nie wzięło się to znikąd. Te dobre wyniki, m.in. najwięcej zwycięstw u siebie – to nie jest przypadek, tylko efekt ciężkiej pracy, jaką latem i jesienią wykonał ten zespół razem z trenerem Banasikiem, całym sztabem szkoleniowym i działaczami. Świadomość tego mam i w związku z tym dodatkową motywację.

Na dzień dobry powiedział pan, że zespół potrzebuje wzmocnień. Zabrzmiało to trochę tak, jakby zimą zamierzał pan przewietrzyć szatnię, a mnie się wydaje, że akurat Pogoń – jak na pierwszoligowe standardy – ma teraz bardzo silny zespół.
Chodziło mi o to, że trzeba jeszcze wzmocnić rywalizację w drużynie, bo inaczej nie będzie się podnosił jej poziom. A przecież wszystkim nam powinno zależeć, by ten poziom stawał się coraz wyższy. W tym kierunku zamierzam iść. I tyle.

Pytam, bo kilka perełek w tej drużynie jest. Już nie mówiąc o Burkhardzie, ale założę się, że Misztala, Wrzesińskiego, Jędrycha czy Bajdura to pewnie 3/4 pierwszoligowych trenerów bardzo szybko przytuliłoby do swojej drużyny.
Absolutnie. To nie podlega żadnej dyskusji. I naszym celem będzie to, by nadal eksponować te atuty, rozwijać talenty, by w perspektywie ci zawodnicy szli do góry i za jakiś czas zmieniali barwy klubowe.

Dariusz Banasik, tuż po tym, jak poinformował, że wiosną poprowadzi Zagłębie Sosnowiec, powiedział mi, że z Pogoni wycisnął już wszystko jak z cytryny. Że więcej nie dałby rady. Pa da?
Chyba trochę za wcześnie, bym na to pytanie mógł szczerze odpowiedzieć. Trener Banasik miał inną perspektywę, ponieważ był w środku tego zespołu. Ja z drużyną jeszcze nie miałem okazji się spotkać, dlatego trudno mi na ten temat cokolwiek mówić. Nie chciałbym też rzucać słów na wiatr. Dopiero jak poznam zespół, poznam jego możliwości, będę mógł coś więcej powiedzieć na ten temat.

A przed panem jaki cel postawiono? Spadek Pogoni raczej nie grozi, a walka o awans?
Powiem tak: wersja obowiązująca jest taka, że w każdym meczu gramy tak, by było jak najlepiej i by drużyna zdobywała jak najwięcej punktów.

Ale jeśli przy okazji pojawi się okazja powalczyć o ten awans, to?
To na pewno nikt w Siedlcach z tego powodu nie będzie panikował. Wręcz przeciwnie. Będziemy dodatkowo zmotywowani i szczęśliwi z tego powodu.

Oglądał pan mecze Pogoni w rundzie jesiennej?
Tylko fragmentami. W piątek dostaję na płycie mecze, które sobie wybrałem i wspólnie z analitykiem zaczynamy spokojne, bez emocji przyglądać się temu, jak ten zespół pod względem technicznym, taktycznym i motorycznym prezentował się jesienią. Wiem, że to oglądanie nie na żywo, tylko z perspektywy telewizora, ale to zawsze coś. A wiedzę będę miał większą, gdy już w styczniu spotkam się z chłopakami.

Jak ta drużyna ma grać pod wodzą Marcina Broniszewskiego?
Ma grać w piłkę. Ja generalnie jestem zwolennikiem takiego właśnie futbolu – otwartego, odważnego i widowiskowego. Na razie to oczywiście moje życzenie, bo do momentu, w którym nie zetknę się z drużyną, nie poznam jej możliwości, trudno mi składać jakiekolwiek deklaracje. Lubię grać w piłkę i chciałbym, aby Pogoń wiosną w tę piłkę grała w każdym spotkaniu. Taki futbol mnie zawsze fascynował, ale tutaj muszę najpierw tę fascynację skonfrontować z faktami.

A pierwszą ligę jako całość obserwował pan w tym sezonie?
Pobieżnie. Choć wiem, że jest bardzo mocna i niesamowicie wyrównana. Wszyscy podkreślają, że dawno takiego emocjonującego sezonu w tej lidze nie było. I bardzo dobrze. To znaczy, że jest ciekawa, a przecież o to w sporcie powinno chodzić, by w parze z dobrymi wynikami szły też emocje.

Długo trzeba było pana namawiać, by przyjął pan ofertę z Pogoni?
Niedługo. Ja też mam świadomość, że jestem trenerem, który dopiero rozpoczyna samodzielną pracę. Nie jestem szaleńcem, nie mam jakichś wygórowanych ambicji. Natomiast inna sprawa, że tutaj jest naprawdę bardzo fajne miejsce do pracy. Kto w Siedlcach był, ten pewnie to potwierdzi. Warunki super. I myślę, że wcale nie byłoby błędem, gdybym powiedział, że to warunki na poziomie ekstraklasy.

Jak mocno w ciągu ostatniego roku – od tego bolesnego zderzenia z rzeczywistością w roli pierwszego trenera Wisły Kraków – zmienił się Marcin Broniszewski jako trener?
Trudno mi podać jakiś przykład, w czym się zmieniłem. Takiej jednej czy dwóch konkretnych rzeczy nie ma. Powiem tak: ja w tym fachu dojrzewam każdego dnia. Każdego dnia staram się wyciągać wnioski, pracując z taką czy inną drużyną. Największym plusem i absolutnie koniecznym warunkiem do tego, bym jako trener się rozwijał, jest to, że mogę pracować. I to jest dla mnie najcenniejsze.

Rozmawiał Krzysztof Budka

sklep vitasport.pl
forBET

Inne artykuły o: I Liga | Pogoń Siedlce

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli