Mandrysz przetrwał, ale GieKSa znów z nieba do piekła

Autor wpisu: 23 września 2017 08:49

Zanosiło się na przełamanie, ale w tym sezonie w Katowicach zanosi się na różne rzeczy, a kończy jak zwykle. Po pierwszej połowie GieKSa – jak najbardziej zasłużenie – prowadziła z Chrobrym 2:0, ale koniec końców zwycięstwa nie dowiozła.

Jeśli to miał być mecz o przyszłość przy Bukowej Piotra Mandrysza, to trudno jednoznacznie stwierdzić, czy tę przyszłość sobie zapewnił, czy niekoniecznie. Bo jeśli chodzi o grę, to tak przyzwoicie GieKSa nie zaprezentowała się od dawna (a właściwie w tej rundzie tak dobrego spotkania przed własną publicznością jeszcze nie rozegrała), no ale zwycięstw jak nie było, tak nie ma. Szczególnie bolesne jest to w sytuacji, gdy już do przerwy miała dwubramkową zaliczkę i mecz pod kontrolą. Tyle tylko, że w tym sezonie zespół Mandrysza zazwyczaj spina się tylko na jedną połówkę. Raz to jest ta pierwsza, innym razem ta druga…

Gdy na przerwę schodziliśmy z dwubramkowym prowadzeniem, wydawało się, że będziemy mogli po zmianie stron grać spokojnie. Niestety, gol kontaktowy uskrzydlił naszych rywali. A że szczęście nie było po naszej stronie, spadliśmy z nieba do piekła… – żalił się po meczu szkoleniowiec gospodarzy.

Pytanie tylko, czy to rzeczywiście o szczęście, a właściwie jego brak, chodzi, czy raczej rzecz w czym innym. Dotychczas kibice GieKSy „obstawiali”, że chodzi o raczej o mentalne podejście do tego wszystkiego i zwyczajny brak zapier… Zresztą wyraz temu w różny sposób katowiccy fani dają piłkarzom od początku sezonu. Ci chyba wreszcie wzięli sobie to do serca, choć drugą połowę jednak koncertowo zawalili. Najpierw Mateusz Abramowicz w sobie tylko wiadomy sposób przepuścił strzał Przemysława Stolca i padł kontaktowy gol. Gol, jak to mówią: z d…, czyli z niczego. A potem była kontrowersyjna sytuacja w polu karnym, po której sędzia gwizdnął dla gości jedenastkę, uznając, że piłkę ręką dotknął Lukas Klemenz. Niby przypadkowo, ale jednak. No i po tym jak Mateusz Machaj z zimną krwią karnego wykorzystał, ze spokojnego prowadzenia 2:0 zrobiło się 2:2 i mocno nerwowa końcówka.

Widać, że GKS łapie swój rytm. Kiedyś wreszcie się przełamie. Dziś był tego bardzo blisko. Każdy jednak walczy o swoje. My zdobyty punkt szanujemy, a Piotrkowi życzę zwycięstw. Wierzę, że w następnym meczu zdobędzie trzy punkty – nie ukrywał satysfakcji Grzegorz Niciński, bo on i jego piłkarze wrócili z dalekiej podróży.

Co dalej z Mandryszem? Mimo iż GieKSa nie wygrała piątego spotkania z rzędu, jakieś tam światełko nadziei pojawiło się w tunelu, więc do kolejnego spotkania, w Bytowie, wydaje się, że żadnych nerwowych ruchów nie będzie. No, ale do wyjścia z kryzysu i tak daleko. A fani na razie serdecznie podziękowali za „wsparcie” prezydentowi miasta…

Inne artykuły o: Chrobry Głogów | GKS Katowice | I Liga

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli