Maciej Kowalczyk o tym, że Kluczbork jeszcze się nie poddał

Autor wpisu: 22 grudnia 2016 09:07

W Kluczborku zima będzie zapewne dość nerwowa, no i musi być bardzo pracowita. MKS ma za sobą bardzo słabą rundę, w której zdobył zaledwie 12 punktów (tylko jedno zwycięstwo w osiemnastu spotkaniach). Sytuacja zespołu w tabeli wygląda źle, choć jeszcze nie beznadziejnie. Co zrobić, by mimo wszystko skutecznie powalczyć o utrzymanie? Zostać, jak Olimpia Grudziądz w ubiegłym sezonie, „rycerzami wiosny”.

– Myślę, że głównym powodem tego, że zdobyliśmy jesienią tak mało punktów, było to, że strasznie trapiły nas kontuzje. Kilku kluczowych zawodników wypadło z gry nawet na pół rundy. Praktycznie od początku nie mogliśmy zagrać w optymalnym ustawieniu. Do tego za często traciliśmy koncentrację, co kilka razy okazało się zgubne. W paru spotkaniach prowadziliśmy, ale nie potrafiliśmy zakończyć tych meczów zwycięstwem. Remisowaliśmy dużo, ale tak naprawdę co nam z tych remisów? – mówi nam Maciej Kowalczyk, napastnik MKS, jeden z najbardziej doświadczonych piłkarzy w zespole.

Jeżeli szukać pozytywnych aspektów w grze drużyny z Kluczborka, to należy zauważyć, że z dziewięciu meczów, które zremisowała, w sześciu z nich zawsze prowadziła, dwa razy remisowała bezbramkowo, a tylko raz musiała ratować punkt, strzelając wyrównującego gola w 90. minucie. – To pokazuje, że w dużej mierze trzeba popracować właśnie nad koncentracją. Oczywiście szwankowała też nasza gra defensywna, i to w każdej formacji, bo nie potrafiliśmy wybronić tych korzystnych dla nas wyników. Za często schodziliśmy z boiska ze zwieszonymi głowami, szczególnie po meczach, w których wydawało się, że wygrane mamy w kieszeni. Tak było chociażby w ostatnich dwóch kolejkach tej rundy z Wisłą Puławy (2:2) i Podbeskidziem (1:1), kiedy bardzo mocno szukaliśmy tych trzech punktów, które pozwoliłyby nam odbić się od dna. Znów prowadziliśmy, ale znów nie potrafiliśmy dowieźć tego wyniku do końca – mówi Kowalczyk.

W ubiegłym sezonie spokojny byt w lidze gwarantowała liczba 42 punktów. Mając na uwadze to, jaki ścisk panuje w tym sezonie w tabeli, wiele wskazuje na to, że i teraz, aby myśleć o utrzymaniu, należy przekroczyć barierę czterdziestu oczek. Matematycznie nie wygląda to zatem najlepiej, bo MKS nie może stracić wiosną więcej niż dwadzieścia punktów z czterdziestu ośmiu, o jakie będzie walczył.
– Zobaczymy, jak to będzie. Na pewno nie będzie lekko. Wiadomo, że kilku chłopaków odejdzie. Pojawiają się już nowi zawodnicy, którzy powinni dodać brakującej jakości. Olimpia Grudziądz w ubiegłym sezonie miała tylko jeden punkt więcej w tym okresie i potrafiła się utrzymać, to też pokazuje, że można i się da. Inna sprawa, że jeśli chodzi o nas, to mieliśmy faktycznie w ubiegłym roku więcej punktów niż teraz, ale znów wiosną przytrafiła się nam słabsza serię, gdzie zdobyliśmy bodajże dwa punkty w dziesięciu meczach, na skutek czego pracę stracił trener Andrzej Konwiński. Jesteśmy bojowo nastawieni. Każdy wie, co nas czeka i jak będzie ciężko. Trzeba się dobrze przygotować i walczyć – zaznacza Kowalczyk.

Najbardziej doświadczony piłkarz w szeregach Kluczborka doskonale wie, że sam musi znacznie więcej dać od siebie wiosną, bo jak na razie nie zdobył żadnej bramki, zanotował tylko dwie asysty. Podobnie jak kilku innym zawodnikom w utrzymaniu odpowiedniej formy przeszkodziła mu kontuzja. W strzelaniu goli nie pomaga również słaba gra ofensywna całej drużyny, a dokładniej mówiąc wypracowywanie dogodnych sytuacji.
– Nic nie strzeliłem, a wiadomo, że ode mnie oczekuje się przede wszystkim bramek. Mam nadzieję, że teraz zdrowie dopisze i będzie lepiej. Półtora miesiące bez gry daje swoje. Jeżeli chodzi o zespół, nie ma co ukrywać, że brakuje na pewno Marcina Nowackiego. Chłopak z olbrzymim doświadczeniem i z podaniem, którym często asystował bądź otwierał akcje. Jak się okazuje, ciężko go zastąpić. Był też Piotr Kasperkiewicz, który sporo wnosił do zespołu. Tej jakości było w ubiegłym sezonie zdecydowanie więcej – dodaje Kowalczyk, który w ubiegłym sezonie strzelił siedem bramek.

Jaka zatem będzie recepta na to, aby wiosną włączyć się do walki o utrzymanie i co przygotuje trener Tomasz Asensky, który w listopadzie zastąpił Mirosława Dymka? – Teraz to już nie ma co za bardzo kalkulować. Trzeba grać ofensywnie i o zwycięstwo. Myślę, że trener taką filozofię przejmie, bo musimy punktować od pierwszej przyszorocznej kolejki – mówi Kowalczyk.

sklep vitasport.pl
forBET

Inne artykuły o: I Liga | MKS Kluczbork

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli