Maciej CHRZANOWSKI: Transferowe plany tym razem mamy skromniejsze, ale delikatnie ten zespół trzeba ruszyć

Autor wpisu: 7 grudnia 2017 11:41

Rok temu byli na tym samym miejscu, ale wtedy liderowanie Chojniczanki w pierwszej lidze wszyscy traktowali jako jedną wielką niespodziankę. Dziś cała liga podchodzi do nich z dużym respektem i szacunkiem. I nic dziwnego, bo to jedna z najmocniejszych drużyn na zapleczu ekstraklasy. Co nie znaczy, że nie wymagająca zmian. O tych zmianach, czyli planowanych transferach, rozmawiamy z dyrektorem sportowym Chojniczanki Maciejem Chrzanowskim.

FUTBOLFEJS.PL: Ilu piłkarzy przyjdzie zimą do Chojniczanki?
MACIEJ CHRZANOWSKI: Nie planujemy żadnych wielkich zmian, bo chyba nie ma powodu, by dużo w tym zespole zmieniać. Poza drobnymi korektami. Myślę, że dwóch, maksymalnie trzech.

A konkretnie?
Konkretnie to szukamy ofensywnych piłkarzy. Rozmawiamy z kilkoma, ale na nazwiska jeszcze za wcześnie. Na pewno chcemy pozyskać zawodników, którzy dodadzą naszej grze z przodu więcej jakości. Takich, którzy nie boją się wejść w drybling, jakimś niekonwencjonalnym zagraniem oszukać rywali. Potrzebować będziemy wiosną kogoś, kto pomoże nam rozbijać mur. To nie przypadek, że jesienią trudniej szło nam w meczach u siebie niż na wyjazdach, bo do Chojnic przyjeżdżały zespoły głównie po to, by się bronić. Parkowały w polu karnym autobus i już. Wiosną będzie tak samo albo jeszcze trudniej, dlatego musimy mieć wykonawców, którzy w takich sytuacjach będą w stanie sobie radzić. Rozglądamy się po klubach pierwszoligowych, mamy upatrzonych kandydatów, pewnie też zobaczymy, jak skończy już grać ekstraklasa, czy stamtąd uda się kogoś wyciągnąć. Łatwo nie będzie, bo zimą z reguły wszyscy mają ważne kontrakty. Zresztą na końcu i tak pozostaje kwestia finansów. Z tego, co się orientuję, w czołowych klubach pierwszoligowych są takie stawki, że….

A wy nie jesteście czołowym klubem pierwszoligowym? Powiedziałbym nawet, że liderem.
Miałem na myśli czołowe pod względem finansowym. Wiem, że teraz już nikt nie traktuje Chojniczanki jak przypadkowego lidera – jak to było rok temu – tylko jedną z najmocniejszych drużyn w pierwszej lidze. Ale to nie znaczy, że stać nas na płacenie nie wiadomo ile. Mamy pewien rozsądny pułap, którego na pewno nie przekroczymy, choćby nie wiem jaka „gwiazda” miała się trafić. Są realia, w których musimy się poruszać i są one naprawdę niższe niż w kilku innych klubach w tej lidze.

A na waszych piłkarzy są chętni? Jest możliwy scenariusz, według którego stracicie zimą kogoś z kluczowych zawodników?
Zainteresowanie może i jest, ale nie ma takiej opcji, by z tych podstawowych piłkarzy ktoś odszedł. Mają ważne kontrakty, wiadomo, o co gra toczyć się będzie wiosną, więc takiego scenariusza nie bierzemy w ogóle pod uwagę. Rok temu przed rundą rewanżową straciliśmy kluczową postać, akurat nie piłkarza, tylko trenera, i wiadomo, jak trudno było nam później wrócić do równowagi. Planujemy dwa ruchy transferowe na zewnątrz, ale nie dotyczą one żadnego z kluczowych graczy.

Kto odejdzie?
Krzysiek Drzazga poprosił o skrócenie wypożyczenia.

To ciekawe, bo wydawało się, że kto jak kto, ale on u was spokojnie się odnajdzie. Wiosną był jednym z liderów Stali Mielec, grał naprawdę fajnie. I to właśnie taki ktoś, kto potrafi zrobić różnicę.
Tak to już jest, że nie każdy, kto tu przychodzi, potrafi wkomponować się do tej drużyny. Trzon zespołu z ubiegłego sezonu został, nowi musieli udowodnić, że potrafią się odnaleźć w tym systemie i dodać coś od siebie. Krzysiek to świetny piłkarz, ale z jakichś przyczyn u nas się nie odnalazł. Stwierdził, że wiosną chce regularnie grać, w Chojniczance pewnie wielu szans by nie miał, więc trudno, byśmy stawali mu na przeszkodzie i domagali się, by tu koniecznie został.

A drugi piłkarz, który odejdzie?
Zobaczymy, czy odejdzie, bo ma z nami wciąż ważny kontrakt. Chcemy go rozwiązać i jeśli się zgodzi, to odejdzie, a jeśli nie, to zostanie. Nie powiem o kogo chodzi, bo najpierw musimy z nim porozmawiać.

Można powiedzieć, że historia zatoczyła koło i znów znaleźliście się na tym samym miejscu, na którym byliście rok temu. Biorąc pod uwagę to, jak wszyscy mówiliście przed startem sezonu, żeby nie stawiać was w roli faworyta, że to nowy zespół, z nowym trenerem, to chyba jesteście zaskoczeni, że tak to się potoczyło?
Czy zaskoczeni? Trudno powiedzieć, bo w sumie od samego początku byliśmy w czubie tabeli. Na koniec sytuacja tak się ułożyła, że kończymy rok jako liderzy. Znowu. Ale to już jest zupełnie inna sytuacja przede wszystkim dla nas, drużyny i całego klubu. Podchodzimy do tego już zupełnie inaczej niż rok temu.

Czyli?
Z dużo większym spokojem, bez takiego niepotrzebnego entuzjazmu. Nikt się specjalnie tym nie napala, bo wiadomo, że tak naprawdę to liderowanie po jesieni jeszcze nic konkretnego nie znaczy. Mamy nauczkę z ubiegłego sezonu. Wiosną okazało się, że jesteśmy po prostu słabsi od Sandecji i Górnika, co zresztą pokazały nasze mecze z tymi zespołami, i dlatego wyszło, jak wyszło. Jesteśmy o to wszystko dużo mądrzejsi. Wyciągnęliśmy wnioski, wiemy, ile pracy jeszcze przed nami, co trzeba poprawić, ale też budowaliśmy ten zespół z taką myślą, by jeśli wypali – a wypalił – zimą praktycznie nic w nim nie zmieniać. Uważam, że nawet bez zimowych transferów ten zespół stać by było na walkę o awans. Choć tak jak mówiłem, doszliśmy do wniosku, że delikatnie trzeba to jeszcze ruszyć. Najważniejsze też, że trener zostaje. Bo nie ma co ukrywać, że to najbardziej nam wtedy skomplikowało całą sytuację.

A co, były zakusy z innych klubów na trenera Brede?
Nie. Ale nawet jakby były, to nie byłoby w ogóle tematu. Tym razem na odejście szkoleniowca na pewno byśmy się nie zgodzili.

Na razie wszystko wskazuje na to, że trafiliście z tym wyborem. Niby nowicjusz, pierwsza samodzielna robota na tym poziomie i to z drużną po pierwsze mocno doświadczoną, po drugie po przejściach, czego nie da się ukryć, ale nic go tu nie przerosło.
W zasadzie to miejsce w tabeli najlepiej pokazuje, że sobie radzi. Ale też muszę powiedzieć, że ogromna praca została wykonana. Jestem na każdym treningu, widzę, co się dzieje, więc mogę to powiedzieć z czystym sumieniem. Jakoś pracy poszła do góry, zajęcia są cięższe, ale trenerowi udało się do tego wszystkiego przekonać chłopaków. A to też ważne, bo wiadomo, jak to nieraz jest z podejściem do treningów. Tutaj zaakceptowali ten model pracy i to przyniosło efekt.

Dzisiejsza Chojniczanka jest mocniejsza od tej sprzed roku?
Wydaje mi się, że tak. Przede wszystkim niemal wszystkie letnie transfery nam wypaliły. Głupio mi się tutaj chwalić, bo to ja za nie w głównej mierze odpowiadam, ale też z drugiej strony ciężko udawać Greka i tego nie dostrzegać. Nawet trudno powiedzieć, że Drzazga nie wypalił, bo to przecież bardzo wartościowy zawodnik. Decyzje były takie, że akurat dla niego często brakowało miejsca na boisku. Natomiast pozostali zawodnicy sprowadzeni latem dodali tej drużynie jakości. Janukiewicz w bramce, Ryczkowski i Drozdowicz z przodu, Danielewicz i Bąk w drugiej linii, Wołąkiewicz i Boczek w obronie. To było chyba widać. W dodatku ci, którzy już byli w ekstraklasie, pokazali, że bardzo chcą do niej wrócić. Jakościowo ten zespół wydaje się mocniejszy od tego sprzed roku. Choć tamten też nie był przecież słaby.

Rok temu traktowano was jak takie ciekawe zjawisko, z przymrużeniem oka. Dziś nikt już nie postrzega tak Chojniczanki. Jesteście uważani za jedną z największych sił w tej lidze. To pomaga, czy przeszkadza? Jest trudniej ze zdobywaniem punktów?
Trudniej. Zresztą najlepiej pokazuje to różnica, jaka jest w meczach u siebie i na wyjeździe. Łatwiej nam jest poza Chojnicami, bo tam z reguły rywale chcą z nami grać w piłkę. A mamy zespół, który potrafi stwarzać sytuacje bramkowe i który lubi grać w piłkę. U nas gra nam się bardzo ciężko. Mówiłem już o tym, że do Chojnic przyjeżdżają zespoły głównie nastawione na obronę i przeszkadzanie. A jeszcze jak szybko uda im się strzelić gola, tak jak udało się Pogoni czy Puszczy, to później męczymy się niemiłosiernie. Z drugiej strony taka postawa rywali pokazuje, jak dużym szacunkiem darzy się dziś Chojniczankę, z jakim respektem podchodzi się do naszej drużyny. Mało kto chce z nami grać otwartą piłkę.

Latem „udawaliście”, że w tym sezonie awans nie jest celem. Teraz już chyba nikt z was nie powie, że nie gracie o ekstraklasę?
Zgadza się. Rok temu to pierwsze miejsce po rundzie jesiennej było niespodzianką dla nas wszystkich, również dla nas. Teraz wyciągnęliśmy wnioski, znamy swoją wartość, więc na pewno zrobimy wszystko, by o to ekstraklasę powalczyć. Zresztą pod względem organizacyjnym klub również poszedł mocno do przodu, biorąc pod uwagę scenariusz, że tym razem się powiedzie. Zaplanowane już zostały przebudowa stadionu, przebudowa budynku klubowego, od lipca jesteśmy sportową spółką akcyjną, miasto nas wspiera, w czym tylko może. Krótko mówiąc, awans do ekstraklasy nikogo w Chojnicach nie zaskoczy.

Rozmawiał Krzysztof Budka

Inne artykuły o: Chojniczanka Chojnice | I Liga

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli