Maciej CHRZANOWSKI: Nowi ludzie dodadzą Chojniczance ognia. A ci, którzy zostali, mają po kilka kilogramów mniej

Autor wpisu: 17 lipca 2017 09:00

Maciej Chrzanowski, dyrektor sportowy Chojniczanki, opowiada nam o zmianach, jakie tego lata zaszły w tym zespole. O tym, skąd pomysł na tak dużą rewolucję personalną, wnioskach z nieudanej rundy wiosennej, nadziejach związanych z nowym szkoleniowcem i kilogramach, które musieli zrzucić niektórzy liderzy. – Uznaliśmy, że ten zespół potrzebuje dużego przewietrzenia. Ale po transferach, jakich dokonaliśmy, mogę powiedzieć, że jakościowo na pewno na tym nie straciliśmy – przyznaje.

FUTBOLFEJS.PL: Nie wiem, jak wy sami postrzegacie Chojniczankę przed startem nowego sezonu, ale my już zdążyliśmy was zakwalifikować do grona najpoważniejszych kandydatów w grze o awans.
MACIEJ CHRZANOWSKI: (śmiech) Za szybko. Naprawdę, z tym to radziłbym bardzo spokojnie.

Chojniczanka gromadzi arsenał – jak na pierwszą ligę atomowy

Czemu? Nie będzie grać o ekstraklasę?
Naszym celem jest utrzymanie.

A poważnie…
Mówię poważnie. Trener Mroczkowski cały poprzedni sezon powtarzał, że on i Sandecja grają tylko o utrzymanie i proszę zobaczyć, jak na tym dobrze wyszli. Tak więc i my możemy taką taktykę przyjąć, prawda? A już mówiąc poważniej, nikt na razie żadnych deklaracji nie złoży, bo mamy praktycznie nowy zespół. Chcemy grać szybko, widowiskowo, skutecznie. W miarę możliwości wygrywać każdy kolejny mecz, a wtedy zobaczymy, co z tego wyniknie. Na pewno jednak nie powiemy tego głośno, że idziemy na ekstraklasę.

Wy może i nie, ale jak się rozmawia z ludźmi z pierwszej ligi, m.in. trenerami, to niemal każdy stawia Chojniczankę w gronie najmocniejszych. Zresztą patrząc na wasze transfery, trudno się temu dziwić.
Niby tak, ale tonujemy nastroje, jak tylko możemy. Mamy za sobą rundę, która była dla mnie, dla piłkarzy i dla prezesów ogromną nauczką. Szczególnie biorąc pod uwagę pracę, jaką wykonaliśmy. W tamtym sezonie sytuacja była trochę inna, bo na początku nikt nie traktował nas serio, jesień skończyliśmy na pozycji lidera, no to trudno było nie mówić, że będziemy chcieli to podtrzymać i walczyć o ekstraklasę.

Rozmawialiście o tym, co się stało, że taka szansa przepadła?
Tak. I myślę, że wiemy, co poszło nie tak. Natomiast nie chodzi o to, by teraz głośno o tym mówić, tylko o to, by umieć wyciągnąć odpowiednie wnioski.

Na forach nawet wśród waszych kibiców pojawiły się głosy, że byli piłkarze, którzy niekoniecznie chcieli awansować. Mają rację?
Myślę, że nie. Aczkolwiek jak patrzyłem teraz w weekend na Górnika w meczu z Legią i Sandecję w spotkaniu z Lechem, to żal ogromny. Człowiek ma świadomość, że Chojniczanka w niczym nie była gorszą drużyną od jednych i drugich. Z chłopakami z Sandecji spotkaliśmy się latem, bo tam, gdzie byli na obozie, my przyjechaliśmy na sparing. Z Szufrynem i Trochimem usiedliśmy chwilę porozmawiać, między innymi o poprzednim sezonie. Powiedzieli, że to, co zrobiliśmy wiosną, że nie udało nam się awansować, to jest „mistrzostwo świata”. Tak więc jeszcze nas dobili (śmiech). Ale – jak mówię – ta runda wiosenna to nauczka na przyszłość dla całej Chojniczanki.

I to jest główna przyczyna tego, że aż tylu zawodników odeszło i drugie tyle przyszło?
Zgadza się. Chcemy, by ten zespół przede wszystkim grał szybciej. Szukaliśmy piłkarzy pod tym kątem – dynamicznych i odpowiednio przygotowanych szybkościowo.

Ale trzon zespołu został, czyli ci, którzy robili grę: Zawistowski, Rybski, Grzelak, Mikołajczak.
Zostali, ale mają po kilka kilogramów mniej.

Czyli mieli co zrzucać?
Powiem inaczej: idzie to wszystko w kierunku większego profesjonalizmu. Monitoring zawodników, cięższe i dłuższe treningi. Krótko mówiąc, wygląda to teraz inaczej niż wcześniej.

Między wierszami można przeczytać, że nie do końca byliście przygotowani do skutecznej walki o awans, że tej walki z rundy na rundę się uczycie?
Można tak stwierdzić.

Wracając do transferów, to lista nazwisk jak na pierwszą ligę rzeczywiście robi wrażenie: Janukiewicz, Drzazga, Drozdowicz, Danielewicz, Boczek, Ryczkowski, Bąk – to piłkarze, którzy doskonale znają pierwszą ligę.
Każdy z nich ma dodać ognia tej drużynie i wierzę, że tak będzie. Pojawiło się u nas dużo nowych twarzy, ale zapewniam, że każdy transfer był przemyślany. Natomiast ponieważ jest też nowy trener, to pewnie potrzeba czasu, żeby to wszystko wskoczyło na swoje miejsce i zaczęło się odpowiednio układać.

Zimą mówiliście, że macie najmocniejszy duet bramkarzy w pierwszej lidze. Ale teraz nie ma już ani Budziłka, ani Gostomskiego. Nie chcieliście zatrzymać żadnego z nich?
Gdyby któryś został, to pewnie byśmy się cieszyli, natomiast i jeden, i drugi byli do nas tylko wypożyczeni. Wrócili do swoich klubów – Budziłek do Lechii, Gostomski do Korony, mają w tych drużynach kontrakt ważny jeszcze przez rok. Natomiast ponieważ pojawił się temat Radka Janukiewicza, to płakać za żadnym z nich nie będziemy. Transfer Radka załatwiliśmy w półtora dnia. Pojawiła się taka szansa, trzeba było natychmiast skorzystać. Na tej pozycji musi być stabilizacja, a Radek taką stabilizację gwarantuje. Do tego daje bardzo dużo w szatni. To już widać, choć jest w Chojniczance dopiero dwa tygodnie. Liczę, że to będzie jeden z liderów tej drużyny w nowym sezonie.

Z piłkarzy, którzy odeszli, byli tacy, których chcieliście zatrzymać?
Była szansa, że zostaną Biernat i Kosakiewicz, dostali od nas propozycję nowych kontraktów. Takie, na jakie nas stać. Gdyby je przyjęli, pewnie byśmy się cieszyli. Ale dostali też inne oferty i z nich skorzystali. Kosakiewicz poszedł do Korony, chce spróbować sił w ekstraklasie, ma oczywiście prawo. Natomiast Biernatem jestem trochę zaskoczony. Wiem, że Tychy mocno się zbroją, ale… I tak jestem zaskoczony. Cóż, zdecydowały pewnie względy finansowe. Natomiast i tak zakładaliśmy, że bardzo duża część piłkarzy zostanie wymieniona. I dziś mogę powiedzieć, że po transferach, jakie zrobiliśmy, jakościowo na pewno na tym nie straciliśmy. Tym bardziej że jest bardzo duża rywalizacja na treningach. Ci, którzy zostali, doskonale widzą, że nowi przyszli tu po to, by grać, więc muszą się poważnie sprężać, by mieć miejsce w składzie. No, ale o to nam chodziło – by była szeroka, wyrównana kadra, która zagwarantuje konkurencję na każdej pozycji. Zmienił się też trener, zmienia się więc sposób gry. Co widać już w sparingach.

A propos trenera – coś w ostatnim czasie nie możecie się z tym wstrzelić. Skąd pomysł, by postawić na kolejnego młodego szkoleniowca, dla którego będzie to pierwsza samodzielna praca w tej roli?
Zawsze jak rozmawiałem z prezesem o trenerach, to powtarzaliśmy sobie, że będziemy starali się za wszelką cenę uniknąć karuzeli. Żeby nie zmieniać trenera co chwilę, tylko postawić na stabilizację. I tak było. Bo najpierw Mariusz Pawlak pracował tu trzy i pół roku, potem Maciek Bartoszek, który pewnie pracowałby do dziś, gdyby nie oferta z Korony. Runda wiosenna nie była udana – z Piotrkiem Gruszką nie do końca wyszło, Artura Derbina trudno oceniać, bo przecież przyszedł do nas zadaniowo – na sześć meczów, ale po całym tym sezonie uznaliśmy, że zespół potrzebuje jednak resetu i nowego trenera. Wybraliśmy Krzysztofa Brede. To jego pierwsza samodzielna praca w tej roli, ale z drugiej strony widać, że ma ogromną wiedzę, jaką zdobył chociażby przy Michale Probierzu. Nie ma presji, że musi każdy mecz wygrać. Nie ma sztywnego zadania postawionego, że liczy się tylko awans. Ma tu spokojnie pracować i robić swoje. Ten zespół ma się przy nim rozwijać. Myślę, że Chojniczanka to taki klub, do którego nie za bardzo pasowałby trener z tak zwanym nazwiskiem. Stawiamy raczej na promocję szkoleniowców. Mamy swoje realia, w których musimy umieć się odnaleźć. Na razie Krzyśka mogę ocenić tylko za miesiąc pracy, ale już widać, że to jest praca, która zmierza w dobrą stronę. Z szatnią szybko złapał kontakt, wprowadził nowe zasady i wszyscy wzięli je sobie do serca. Zastanawiałem się, jak chłopacy to wszystko przyjmą, ale jest OK. Podjęli rękawicę i ostro zasuwają na treningach. Tak jak wspomniałem – ci, którzy mieli co gubić, już to zgubili. No i nie ma żadnego narzekania.

A było to narzekanie wcześniej? Było słychać, że coś im nie pasuje?
Piłkarzom zazwyczaj coś nie pasuje… Tak to już jest. Ale oni są od tego, by grać i trenować, a nie marudzić i narzekać. Powiem tak: dziś atmosfera w szatni naprawdę jest bardzo dobra i mam nadzieję, że tak już zostanie.

Rozmawiał Krzysztof Budka

Inne artykuły o: Chojniczanka Chojnice | I Liga

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli