Łukasz Wróbel: Szydera jest, jak to w szatni… Ale pozytywna, nie złośliwa

Autor wpisu: 28 grudnia 2016 11:39

O tym, co się działo jesienią z Drutexem-Bytovią, porozmawialiśmy z Łukaszem Wróblem, obrońcą i… najlepszym strzelcem w drużynie. Wróbel opowiada nam o tym, co trapiło Bytovię przez ostatnie miesiące, czy planuje zmienić pozycję na boisku, a także jak na niego i jego kolegów wpłynęła przygoda w Pucharze Polski.

FUTBOLFEJS.PL: Nie jest to dla was łatwy sezon, przynajmniej na razie. Nawet trener Tomasz Kafarski powiedział niedawno, że na wiosnę można mu życzyć m.in. serii i powtarzalności w waszej grze. Ta karuzela wyników mocno wam ciążyła?
ŁUKASZ WRÓBEL: Dało się ją odczuć. Myślę, że największym problemem jest właśnie to, o czym mówił trener, czyli brak takiej serii zwycięstw. Dołożyłbym do tego jeszcze… małego pecha. Na początku sezonu, nie tylko w mojej ocenie, graliśmy najciekawszą piłkę w pierwszej lidze. Problem w tym, że to nie przekuwało się na punkty. Brakowało właśnie takiej serii trzech, czterech zwycięstw z rzędu. Myślę, że wówczas zupełnie inaczej by to wyglądało.

Zajmujecie 10. miejsce, a przecież wiele osób przed startem sezonu widziało was zdecydowanie wyżej.
Nic odkrywczego nie powiem, mówiąc, że ja też jestem z tego miejsca niezadowolony. Mamy dobry zespół, dobrego sponsora, tak więc wszystko to, co chcemy, tak naprawdę mamy. Pozostaje nam tylko zadbać o odpowiednie wyniki.

To już tak na chłodno – z czego wynika to 10. miejsce?
Brakowało trochę szczęścia. Dobrze graliśmy, mieliśmy swoje sytuacje, ale ich nie wykorzystywaliśmy. Przeciwnik z kolei często miał jedną, góra dwie i wykazywał się stuprocentową skutecznością. A można nawet powiedzieć, że czasami i… dwustuprocentową. Jak np. Stal w meczu z nami w Mielcu. Prowadziliśmy, mieliśmy spotkanie pod kontrolą, a tu nagle bach i okazało się, że wyjeżdżamy tylko z jednym punktem.

Mimo wszystko do końca października mieliście tylko trzy porażki, z czego dwie w pierwszych trzech meczach sezonu. Jak na czternaście kolejek, wynik nie najgorszy. Później jednak przyszedł listopad i cztery porażki w pięciu meczach. Niektórzy twierdzą, że to przez Puchar Polski, w którym o mały włos, a mogliście walczyć o finał.
Ja bym tego tak nie tłumaczył. Wiem, że niektórzy mówią, że to skutek zmęczenia, że zaciążyły nam dodatkowe mecze w Pucharze Polski. To nie jest powód. Ja bym to opierał właśnie na braku tej serii zwycięstw. Bo naprawdę zespół jest dobry, stać go na wiele. Chodzi o to, by przestał głupio tracić bramki i nauczył się wygrywać mecze, w których przeważa. To go na pewno podbuduje mentalnie i doda pewności siebie.

A nie dodał jej wam Puchar Polski, w którym graliście naprawdę bardzo dobrze? Wyeliminowaliście przecież m.in. Zagłębie Lubin, Śląsk Wrocław i niemal Arkę Gdynia, czyli zespoły z ekstraklasy. Czemu pozytywny impuls z tych rozgrywek nie przełożył się na ligę?
Hmm… Nawet nie wiem, co powiedzieć. Zastanawiałem się nad tym, ale trudno znaleźć jakąkolwiek odpowiedź.

Strzeliłeś jesienią pięć goli, jesteś najskuteczniejszym zawodnikiem w zespole. Koledzy w szatni śmieją się, że na wiosnę powinieneś zmienić pozycje na boisku?
Ha, ha. Jak to w szatni – szydera jest! Ale oczywiście pozytywna, nie złośliwa. A prawda jest taka, że do tych bramek nie przywiązuję zbytnio wagi. Jakiś czas temu ktoś dzwonił i pytał mnie o nie. Odpowiedziałem, że nawet nie wiem, ile ich zdobyłem.

Pytam, bo nie ma co ukrywać, że w tym sezonie brakuje wam bramkostrzelnego napastnika, który pomógłby zamieniać te remisy w zwycięstwa.
Moim zdaniem brakuje nam nie tyle napastnika, bo mamy jednego z lepszych w tej lidze, co udowadniał praktycznie co sezon, czyli Janusza Surdykowskiego, ile stwarzania sytuacji. To jest główny problem. Jeżeli chodzi o te ostatnie gorsze mecze z listopada, to myślę, że właśnie tutaj była przyczyna naszych porażek. To problem, który koniecznie trzeba będzie rozwiązać.

Jesienią grałeś praktycznie w każdym meczu, oprócz spotkań z GieKSą Katowice i Podbeskidziem. Kogo było najtrudniej upilnować albo formacja ofensywna jakiej drużyny była najtrudniejsza?
Wydaje mi się, że Zagłębia Sosnowiec, z którym zremisowaliśmy 3:3. Mimo iż prowadziliśmy z nimi 2:0, to tak naprawdę w pierwszej połowie zupełnie nas zdominowali. Po pół godzinie cieszyliśmy się dwubramkową zaliczką, ale na przerwę schodziliśmy z wynikiem 2:3. Ta drużyna naprawdę ma ogromny potencjał.

Czego życzyć w nadchodzącym roku?
Zdrowia. Jak będzie zdrowie, to o resztę nie będzie trzeba się martwić.

Rozmawiał Przemysław Rączka

Inne artykuły o: Drutex Bytovia Bytów | I Liga

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli