Licencja dla Stomilu? Na razie marne szanse…

Autor wpisu: 25 maja 2017 10:02

Na tę chwilę Stomil ma problem nie z jednym warunkiem licencyjnym, ale z kilkoma. Powiedziałbym, że to wielowymiarowy problem – mówi nam przewodniczący Komisji ds. Licencji Klubów Krzysztof Sachs. Niepewna sytuacja z licencjami sprawia, że przy zielonym stoliku mogą zwiększyć się szanse na utrzymanie wszystkich zespołów dołu tabeli poza Kluczborkiem.

W piątek mają zapaść rozstrzygnięcia dotyczące licencji na najbliższy sezon dla klubów pierwszej ligi. Z naszych informacji wynika, że tylko jeden klub na zapleczu ekstraklasy może mieć poważne problemy z jej uzyskaniem. Ale ci, którzy śledzą to wszystko, co dzieje się w pierwszej lidze, zaskoczeni raczej być nie powinni. Stomil od dłuższego czasu zmaga się z wszelakiej maści problemami. Przecież do obecnego sezonu również przystępował z ujemnymi punktami za uchybienia licencyjne (za zawarcie ugody z wierzycielami po terminie, czyli po 31 stycznia 2016 roku, i za spóźnienie z uregulowaniem zobowiązań, co miało się stać do 31 marca 2016 roku), a rok temu zimą w ogóle nie było wiadomo, czy przystąpi do rozgrywek, czy też podzieli los Dolcanu i będzie zmuszony się z nich wycofać. Ostatecznie się udało, ale w Olsztynie cały czas wszystko funkcjonuje „na udo” – albo się udo, albo się nie udo…

– W piątek spotkamy się z przedstawicielami klubu i zobaczymy, co będą mieli nam do powiedzenia, jakie złożą wyjaśnienia i w jakim stanie przywiozą poprawione dokumenty. Kto wie, może się okazać, że problemu z licencją dla Stomilu wcale nie będzie. Ale póki co sytuacja rzeczywiście jest trudna, bardzo złożona i wymaga wielu wyjaśnień – mówi nam Jarosław Ostrowski, wiceprzewodniczący Komisji ds. Licencji Klubów, który zajmuje się pierwszoligowcami. Krótko mówiąc, z pierwotnym wnioskiem, który Stomil wypełnił i przedstawił komisji, szans na licencję nie ma żadnych. Wiele zależy od tego, z czym przyjadą przedstawiciele klubu na piątkowe posiedzenie komisji.

Stomil to dość dobrze znany komisji „pacjent”, może nie aż tak notoryczny jak chorzowski Ruch, ale pod tym względem w pierwszej lidze nie ma sobie równych. Od lat w Olsztynie marzą o bazie treningowej z prawdziwego zdarzenia i stadionie, który wyglądałby choć trochę lepiej niż wygląda dziś. Kto był i widział, ten nie może nie odnieść wrażenia, że w Olsztynie czas zatrzymał się gdzieś na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego wieku.

Ale największy problem Stomilu to oczywiście długi, z którymi klub walczy, jak może, ale wciąż jest to walka nierówna. Jak gołego tyłka z batem. Budżet klubu – jak to mówią przedstawiciele Komisji Licencyjnej – pospinany jest na agrafki i co prawda jakoś to wszystko dotychczas trzymało się kupy, ale nie wiadomo, jak długo jeszcze potrzyma. Coraz więcej byłych piłkarzy Stomilu „wychodzi z cienia” i składa pisma do PZPN, domagając się interwencji w spłacie zaległych pieniędzy. Nieoficjalnie mówiło się, że na początku tego roku Stomil wisiał byłym pracownikom ok. 800 tys. zł.

– Robimy wszystko, by te zaległości do 31 marca uregulować (taki jest wymóg Podręcznika Licencyjnego – przyp. red.) – mówił nam w przerwie między rundami prezes klubu Mariusz Borkowski. – To cel numer jeden, jaki postawiliśmy sobie w klubie na tę rundę. Tak, by piłkarze bez dodatkowego bagażu mogli walczyć o utrzymanie. Zdarza się, że ktoś z tych, z którymi podpisaliśmy ugody, nie wytrzymuje ciśnienia i nie jest w stanie czekać. Niektórzy są bardziej cierpliwi, inni mniej. Ale to nie jest tak, że u nas wszystkie zobowiązania leżą sobie na stole i czekają. Według tych mniej cierpliwych mamy obsuwkę, ale jesteśmy przygotowani na to, by niebawem wszystko pozamykać. Tak, byśmy już przestali się oglądać za siebie.

Sytuacji obecnym piłkarzom Stomilu nie zazdrościmy. Bo przecież może się okazać, że cała ta ich walka o utrzymanie pójdzie w gwizdek. Zresztą oni zdawali sobie z tego sprawę jeszcze przed rozpoczęciem rundy wiosennej. – Sytuacja pod względem organizacyjnym niby nie jest zła. Dostajemy pensje w miarę regularnie, a jeśli są opóźnienia, to nieduże. Natomiast z tego, co wiemy, to z szafy znów zaczęły wypadać stare trupy. Może się więc okazać, że na boisku wywalczymy utrzymanie, a Stomil i tak zleci – mówił nam chociażby Jarosław Ratajczak. Ale nie był to odosobniony głos. I dziwić się tym chłopakom absolutnie nie można. Bardzo źle by się stało, gdyby o tym, kto się utrzyma, a kto nie, zadecydował „zielony stolik” – w tym przypadku Komisja Licencyjna, a nie piłkarze. Choć akurat do komisji też trudno byłoby mieć o to pretensję.

Niemniej takiego scenariusza nie wolno wykluczyć. Podobnie jak tego, że ostatecznie bez licencji zostanie również Ruch Chorzów. Oznaczać to będzie spore przetasowanie przede wszystkim w pierwszej lidze. Do Kluczborka, który już definitywnie „zapewnił” sobie spadek, dołączyłyby z powodów licencyjnych właśnie Stomil, a Ruch zwolniłby dodatkowo jedno miejsce na następny sezon.
Dlaczego? Bo zapis o konieczności regulowania zobowiązań finansowych jest podobny dla procesu licencyjnego zarówno ekstraklasy, jak i pierwszej, jak i drugiej ligi. Jeśli z tego powodu Ruch nie dostanie licencji na ekstraklasę, nie dostanie jej ani na pierwszą, ani na drugą ligę.
Dla pierwszej ligi oznaczałoby to więc, że „z gry”, obok Kluczborka, spadnie już tylko jeden zespół – tak więc drużyna, która w tabeli zajmie 16. miejsce, mogłaby zapewnić sobie utrzymanie. No i prawdopodobnie nie byłoby barażu, tylko z drugiej ligi z automatu wszedłby także czwarty zespół. A dziś różnice punktowe na dole tabeli są niewielkie.
Dokładnie jak było to w ubiegłym sezonie, kiedy z pierwszej ligi „z gry” spadły tylko Rozwój i Bełchatów – pozostałych spadkowiczów wyłoniły inne czynniki: Dolcan wycofał się z rozgrywek, a Zawisza nie dostał licencji. W ich miejsce na zapleczu ekstraklasy pojawiło się czterech beniaminków: Stal, Znicz, Tychy i Wisła.

Tak czy inaczej zarówno Stomilowi, jak i Ruchowi życzymy, by dostały licencję. Niech sprawa spadków i awansu rozstrzyga się na boiskach, a nie w PZPN-owskich gabinetach.

sklep vitasport.pl
forBET

Inne artykuły o: I Liga | Stomil Olsztyn

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli