Ktoś wie, kiedy Chojniczanka wygra wreszcie jakiś mecz?

Autor wpisu: 25 marca 2017 15:27

Te remisy Chojniczanki pomału stają się nudne. Ten w Puławach był już szóstym z rzędu. Ale pewnie bardziej niż nas, dręczą one i męczą piłkarzy i sztab lidera. Dobra wiadomość dla nich jest taka, że po tej kolejce Chojniczanka nadal będzie liderem. Ale to jedyna dobra wiadomość, pozostałe są dużo gorsze…

Niby Wisła nie zasłużyła na porażkę, bo w konfrontacji z liderem pokazała kawał solidnego pierwszoligowym futbolu, popartego ambicją, wybieganiem i pomysłem na grę, ale absolutnie nie mogłaby mieć pretensji do losu, gdyby jednak przegrała. Bo wybieganie, pomysł i ambicja to jedno, ale akcje bramkowe to jednak coś innego. Te klarowne w zasadzie stwarzali sobie tylko goście. Może nie za wiele, ale wystarczająco, by coś z tego wpadło do bramki. Był słupek, były dwie sytuacje sam na sam Mikołajczaka i jedna Biskupa. Jak na kandydata do ekstraklasy i zespół, który w tym sezonie strzelił najwięcej goli w całej pierwszoligowej stawce (40), powinno wystarczyć, by wreszcie wygrać. Nie wystarczyło.

Trudno powiedzieć, co w tej Chojniczance nie gra, ale ewidentnie coś nie gra. Stara piłkarska prawda mówi, że awans robi się w meczach nie z bezpośrednimi rywalami do tego awansu, ale w spotkaniach z teoretycznie słabszymi. Takimi jak Znicz (TUTAJ) i Wisła właśnie. W Chojnicach doskonale zdają sobie sprawę, że czas się obudzić i zacząć wygrywać, bo samymi remisami do ekstraklasy się nie zajedzie, a przecież taki jest plan. Na razie co prawda grupa pościgowa też na potęgę traci punkty, ale przecież kiedyś tracić je przestanie. Poza tym te remisy zaczną pewnie Chojniczance coraz bardziej ciążyć (o ile już nie ciążą).
Niby  zespół zaprawiony w kłopotach, w tym sezonie już nie raz i nie dwa pokazał, że jest w stanie poradzić sobie z przeciwnościami losu i sędziowskimi błędami, a jednak trudno nie zauważyć, że coraz więcej osób łapie tam „nerwa”. W Puławach o mały włos nie wyszedł z siebie Grzelak. Dostał żółtą kartkę – niesłusznie, to fakt! – po starciu z Patejukiem, po czym mocno pracował na to, by sędzia za chwilę pokazał mu kolejną i wyrzucił z boiska. Długo trwało, nim Grzelak doszedł do siebie i zamiast rozpamiętywać tę niesprawiedliwość, znów zaczął grać w piłkę, ale patrząc na niego, trudno było nie odnieść wrażenia, że to obraz Chojniczanki w pigułce. Że wszyscy doskonale zdają sobie sprawę, jak wielka szansa przed nim, że na wykorzystanie tej szansy absolutnie tę drużynę stać, ale im bardziej chcą, tym mniej się udaje.

My Chojniczance życzymy jak najlepiej, ale prawda jest taka, że z problemem musi poradzić sobie sama. Im szybciej, tym lepiej, bo z tygodnia na tydzień będzie coraz trudniej. Tym bardziej że teraz do Chojnic przyjedzie jedyny zespół, który w tym sezonie znalazł na Chojniczankę patent, czyli Miedź (jesienią wygrała 2:0; o udanym sparingu Miedzi ze Śląskiem TUTAJ).
I w tym cholernie ważnym spotkaniu lider będzie musiał sobie poradzić bez mózgu i serca, czyli Zawistowskiego (wciąż będzie musiał pauzować za czerwoną kartkę z meczu z Podbeskidziem) i Grzelaka (ta żółta kartka pokazana po starciu z Patejukiem była jego czwartą w tym sezonie). Dwie tak poważne wyrwy w drugiej linii… To będzie wyjątkowo pracowity tydzień w Chojnicach, nie ma co do tego wątpliwości. Na razie mogą tam pocieszać się jedynie tym, że wciąż są liderem, bo mecze Zagłębia, Katowic i Miedzi w tej kolejce zostały przełożone.

  • miedziak

    Mam nadzieję, że 1 kwietnia nie zrobią kawawłu i wygrają z Miedzią. :))
    Miedź na extraklasę

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli