Krzysztof BREDE: Zaczęła się gra, w której celowo spycha się na nas presję walki o awans

Autor wpisu: 23 lipca 2017 12:29

Oficjalny debiut w roli szkoleniowca Chojniczanki ma za sobą. I wypadło to całkiem okazale. 4:1 z Legionovią w Pucharze Polski. Rywal niby z drugiej ligi, ale nie tacy potrafili napsuć krwi wyżej notowanym rywalom. Szczególnie tydzień przed ligą. Z Krzysztofem Brede rozmawiamy o  Chojniczance, o tym, jak się w Chojnicach znalazł i czy trudno było się „odkleić” od Michała Probierza. A jest i ciekawy wątek dotyczący Zbigniewa Smółki i faworytów w nowym sezonie…

FUTBOLFEJS.PL: Debiut w zasadzie bezbolesny, choć pan ani na chwilę nie usiadł na ławce. Cały czas na stojąco, przy linii bocznej. Wynik pewnie zadowalający, a gra też?
KRZYSZTOF BREDE: Też. Piłkarze zrealizowali to, co sobie założyliśmy. Mówi pan, że mecz bezbolesny, ale wbrew pozorom, czyli wbrew temu, że naszym rywalem był drugoligowiec, to ja doskonale wiedziałem, że to bardzo niewygodny zespół. Groźny szczególnie w szybkim ataku. I taki był. Dlatego z premedytacją przygotowaliśmy taki, a nie inny plan taktyczny. Zawodnicy zrealizowali go niemal bezbłędnie, z czego bardzo się cieszę. Po tym, co zaprezentowali tutaj w Legionowie, można być optymistą przed startem ligi.

Kac po poprzednim sezonie już minął. 4:1 w Pucharze Polski – w Chojniczance znów płonie ogień

Ma pan już wyjściową jedenastkę na ligę? To będzie ten skład, który wybiegł na Legionovię?
Nie wiem. Mamy wyrównaną kadrę, na każdą pozycję po dwóch równorzędnych piłkarzy, tak więc chyba za wcześnie na jakieś deklaracje. Każdy dzień, każdy trening przynosi nowe możliwości, nowe rozwiązania. Poobserwuję sobie jeszcze piłkarzy i zobaczę, kto będzie w najwyższej dyspozycji tuż przed pierwszym meczem ligowym. Natomiast to komfortowa sytuacja dla mnie i całego sztabu, że mamy w kim wybierać. Rywalizacja o miejsce w składzie jest zacięta, zawodnicy ostro pracują i na razie złego słowa na ten temat nie mogę powiedzieć. Jestem zbudowany tym, jak prezentowali się w okresie przygotowawczym, jak podchodzili do zajęć.

Nie wiem, jak pan to widzi, ale mnóstwo osób już uznało was za jednego z najpoważniejszych kandydatów do awansu. Zresztą czy chcecie, czy nie, tak Chojniczanka będzie postrzegana.
A kto tak nas postrzega?

Chociażby Zbigniew Smółka. Mówi, że po takich transferach, jakie zrobiliście, będziecie bardzo mocni – megafaworyt.
To ja odpowiem, że dla mnie megafaworytem jest Stal Mielec. Znam Zbyszka doskonale i wiem, że to są takie jego gierki. On sam jest „napalony” na walkę o awans, ale próbuje presję odsuwać od siebie i swojego zespołu i przerzucać na innych. Stary numer. I jeszcze pewnie powtarza, że mu latem rozebrali zespół. A proszę zobaczyć, jakie Stal zrobiła transfery. Wzięła piłkarzy z doświadczeniem w najwyższych ligach zagranicznych, takich, którzy grali w europejskich pucharach. Do tego ten zespół ma wsparcie potężnego sponsora. Tak jak mówię, zaczęła się gra, w której celowo spycha się na nas presję związaną z walkę o awans, patrząc przez pryzmat poprzedniego sezonu. A z Chojniczanki odeszło 14 zawodników, przyszło 11 nowych. To zupełnie inny zespół. Z innym sztabem szkoleniowym. Poza tym nie jest żadną tajemnicą, w jakich ramach finansowych się poruszamy. Chojniczanka nie ma nieograniczonych możliwości. Tak więc naszym celem będzie jak najlepsza gra, najlepiej o zwycięstwo w każdym spotkaniu. Ale nikt nie powie w Chojnicach, że przed drużyną postawiono cel w postaci awansu do ekstraklasy.

Chojniczanka gromadził arsenał. Jak na pierwszą ligę – atomowy!

Ale wy też nie sprowadziliście piłkarzy przypadkowych, tylko takich, którzy na tle całej pierwszej ligi powinni być bardzo mocni. Po drugie, przecież trzon zespołu, który do końca poprzedniego sezonu bił się o awans, pozostał. To nic dziwnego, że Chojniczanka postrzegana jest tak, a nie inaczej.
No dobra, ale powtarzam – to i tak jest nowy zespół, z nowym trenerem. Potrzebujemy czasu. Nie dam gwarancji, że wszystko od razu zafunkcjonuje tak, jak bym chciał. Że już od pierwszej kolejki będzie jak w pięknej bajce. Zdaję sobie doskonale sprawę, że trzeba cały czas pracować nad zgraniem tej drużyny, nad komunikacją, organizacją gry w ataku, w obronie, przy stałych fragmentach. Ja jestem z tymi chłopakami dopiero miesiąc. Stal, Tychy, Katowice, Zagłębie, Miedź, Podbeskidzie – to w tych zespołach, jeśli nie będzie awansu, to będzie wielki problem. Nie u nas. Jest sześć, siedem drużyn, które bardzo „chcą”, choć być może boją się o tym głośno powiedzieć.

Jak pan pierwszy raz wszedł do szatni, to zobaczył zespół, który trzeba było podnieść mentalnie po tym, co stało się w rundzie wiosennej? Widać było tego sportowego kaca po chłopakach, że jeszcze ta trauma w nich siedzi?
Powiedziałem zawodnikom na samym początku, że interesuje mnie tylko to, co jest teraz i co będzie w następnym sezonie. Poprzedni mnie nie interesuje, tamto odcinamy grubą kreską. Powiedziałem im, że jestem tu od tego, by zbudować zespół, który będzie jak najlepiej zorganizowany i jak najlepiej przygotowany do nowych rozgrywek.

A propos przygotowań – słyszałem, że tuż po tym, jak pan pojawił się w klubie, kilku piłkarzy zgubiło trochę kilogramów, a mieli co gubić. Nie wiem, czy to tylko złudzenie, ale po niektórych faktycznie widać, jakby przeszli cud kurację. Złudzenie, czy rzeczywiście przeszli?
Złudzenie (śmiech). Piłkarze Chojniczanki to profesjonaliści. Przy dość intensywnych przygotowaniach, ostrych treningach, jakie w tym czasie zawodnicy muszą przejść, być może niektórzy po kilka kilogramów zrzucili, ale nie powiem, że byli zapuszczeni. Zresztą powtórzę: nie chcę mówić o tym, co tu było, kiedy mnie nie było. Dziś pracują bardzo mocno, za co ode mnie pełen szacunek.

Nowi ludzie dodadzą Chojniczance ognia. A ci, którzy zostali, mają po kilka kilogramów mniej

Bez żadnej złośliwości, ale jak popatrzyłem na waszą grę, to jedno się na pewno nie zmieniło – wciąż największym problemem Chojniczanki jest gra w defensywie. Zgodzi się pan?
Hmm…. Na pewno nie jest łatwo wypracować idealne schematy w obronie. Wszystkie zespoły na świecie mocno nad tym pracują i większość ma z tym problem. Nie podchodzę do tego w ten sposób, że największym problemem Chojniczanki jest gra defensywna. Bardziej zastanawiam się, jak udoskonalić działania linii obrony i rozwinąć umiejętności piłkarzy grających w tej formacji. A poza tym to wciąż szukamy też wzmocnień do defensywy. Pracujemy w tym temacie, więc niewykluczone, że pojawią się jeszcze nowe nazwiska.

Jak pan się w ogóle w Chojnicach znalazł? Co lub kto skusił pana na Chojniczankę?
Pewnie jest to jakieś zaskoczenie dla kibiców, tym bardziej że odszedłem ze sztabu szkoleniowego trenera Probierza, z którym odnieśliśmy w Jagiellonii dwa bardzo duże sukcesy – brązowy i srebrny medal mistrzostw Polski. Rozmawialiśmy wiele razy na temat mojej przyszłości i trener Probierz mówił, że jeśli czuję się już na siłach i jeśli przede wszystkim mam oferty, żeby podjąć pracę w roli pierwszego szkoleniowca, to żebym się nie zastanawiał tylko brał. Tym bardziej że on sam wtedy jeszcze nie wiedział, gdzie dalej będzie pracował. Dostałem trzy propozycje z klubów pierwszej ligi, wybrałem tę z Chojniczanki. Jest tu duży potencjał, pracują ludzie z ogromnym zapałem, ambitni, chcą rozwijać ten klub, a ja bardzo się cieszę, że mogę im w tym pomagać.

Rozmawiał Krzysztof Budka

Inne artykuły o: Chojniczanka Chojnice | I Liga

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli