Koszmarna sobota Stomilu – Biedrzycki, Kujawa i Skiba w szpitalu. Porażka ze Stalą to najmniejszy problem…

Autor wpisu: 15 kwietnia 2017 14:10

Stomil przegrał pierwszy mecz w tym roku. I to bardzo, bo aż 0:4. Ale został powalony nie tyle przez Stal, ile przez nieprawdopodobną kulminację przeciwności losu. Powiedzieć, że nieszczęścia chodzą parami, to za mało. One w Olsztynie chodzą ostatnio stadami…

Zaczęło się dzień przed spotkaniem od tragedii na przedmeczowym treningu, kiedy niespodziewanie stracił przytomność i padł na murawę Andrzej Biedrzycki, kierownik drużyny, żywa legenda olsztyńskiego klubu, a także ojciec Igora i Wiktora – obecnych piłkarzy Stomilu. Pan Andrzej trafił na intensywną terapię, a w jakim stanie psychicznym musieli być Igor i Wiktor, można sobie tylko wyobrazić. Ten pierwszy zagrał w wyjściowym składzie, ale wyróżnił się jedynie brutalnym potraktowaniem Aleksandyra Koleva, za co zresztą dostał żółtą kartkę. Wiktor mecz przesiedział na ławce rezerwowych.

Reszta nieszczęść spotkała Stomil już w trakcie spotkania. W 10. minucie więzadła zerwał najlepszy strzelec drużyny Rafał Kujawa. Takie są wstępne ustalenia i trzeba powiedzieć, że w zasadzie brzmią jak wyrok. Jeśli się potwierdzą, to Stomil będzie sobie musiał radzić bez Kujawy już do końca sezonu. A ile Rafał znaczy dla tej drużyny, wiedzą nie tylko kibice zespołu Adama Łopatki. Za Kujawę na boisko wszedł Tomasz Zahorski, no i mówiąc delikatnie, swoją grą nie powalił. Inna sprawa jest taka, że gdyby powalał, to on byłby podstawowym napastnikiem Stomilu, a nie Kujawa.

Kilka minut później stało się coś, co już w zasadzie dobiło gospodarzy. Podczas interwencji przy strzale z rzutu wolnego Piotr Skiba uderzył głową w słupek. Na tyle groźnie, że natychmiast został odwieziony karetką na sygnale do szpitala.

Było już wtedy 1:0 dla Stali, bo właśnie po strzale Roberta Sulewskiego z tego wolnego piłka wpadła do bramki. Do przerwy Stomil jeszcze próbował jako tako się trzymać, próbował się Stali odgryzać i szukał wyrównującego gola, ale w drugiej połowie „mielecki stalowy pręt” dobił podłamanych gospodarzy. Najpierw Krzysztof Drzazga, potem wspomniany Kolev, a skończyło się na trafieniu Piotra Marcińca i 4:0.
Twierdza Olsztyn padła więc w wyjątkowo smutnych dla Stomilu okolicznościach. Po 217 dniach. W tym sezonie tylko Miedzi udało się tu wygrać (1:0). Trudno się jednak dziwić temu, że tym razem piłkarze Łopatki nie byli sobą. Choć szarpał na skrzydle jak zwykle Patryk Kun, to jednak nic z tego szarpania nie wynikało. A jak już Stomil miał jakieś okazje, to marnował je Zahorski. Tak ze Stalą wygrać się na pewno nie da.

A beniaminek kontynuuje zwycięski marsz w tym roku – z małym potknięciem sprzed tygodnia w meczu z liderem – i nie ma w tym absolutnie żadnego przypadku. Trzeba sobie już chyba jasno powiedzieć, że misja Zbigniewa Smółki w Mielcu zakończyła się powodzeniem, a cel został zrealizowany bardzo szybko – nie wyobrażamy sobie, by Stal nie utrzymała się. Zresztą to drużyna, który przy odpowiednim wsparciu i letnich wzmocnieniach, grając nadal z taką determinacją i zaangażowaniem, w przyszłym sezonie może być jednym z faworytów do awansu do ekstraklasy. I absolutnie nie jest to twierdzenie na wyrost. Jeśli nie wierzycie, zobaczcie, ile punktów zdobyła od czasu, gdy przejął ją Smółką i porównajcie ze zdobyczą punktową innych drużyn w tym samym czasie. Zdziwicie się!

A Stomilowi wypada życzyć wytrwałości. Co nas nie zabije, to nas wzmocni – trzymajcie się panowie w tym Olsztynie!

sklep vitasport.pl
forBET

Inne artykuły o: I Liga | Stal Mielec | Stomil Olsztyn

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli