Kompromitacja Zagłębia. Po czymś takim w ogóle wstyd mówić o walce o ekstraklasę

Autor wpisu: 1 kwietnia 2017 20:15

To jakiś totalny paraliż. Wyścig żółwi do ekstraklasy trwa w najlepsze. Chojniczanka zremisowała siódmy kolejny mecz, Katowice przegrały z Podbeskidziem, ale to, co zrobiło Zagłębie w meczu ze Zniczem, to była jedna wielka kompromitacja. Gładkie 0:3. Z czymś takim w ogóle wstyd mówić o walce o awans.

A przecież miało być już łatwiej. Po zwycięstwie 1:0 nad GieKSą zespół Dariusza Banasika miał jasny cel – wygrać w kolejnych dwóch spotkaniach z zespołami okupującymi strefę spadkową. Najpierw u siebie ze Zniczem, a następnie na wyjeździe z Kluczborkiem. Sześć punktów w meczach z outsiderami pozwoliłoby umocnić się w czubie tabeli. To jednak tylko teoria. Bo w praktyce Zagłębie na miejsce w czubie tabeli zwyczajnie nie zasługuje. Przynajmniej po tym, co pokazało w spotkaniu ze Zniczem.

Piłkarze Dariusza Kubickiego w zasadzie nie mają nic do stracenia, a przy okazji stoją przed sporą szansą wydostać się niebawem ze strefy spadkowej. Wystarczy grać tak, jak dziś na Stadionie Ludowym, otwarcie i skutecznie. A gdyby Damian Jakubik i Przemysław Kita zachowali więcej zimnej krwi w pierwszych minutach, to goście już po kwadransie mogli prowadzić różnicą dwóch goli. Znicz po odbiorze piłki bardzo szybko wyprowadzał swoje ataki i co najważniejsze – bez zbędnej zabawy starał się każdą akcję kończyć strzałem. Zupełnie inny pomysł na grę miało Zagłębie, które wolało dłużej utrzymywać przy piłce. Z jej posiadania niewiele jednak wynikało. Dużo lepiej wyglądały długie przerzuty ze środka pola na skrzydła bądź do grającego na szpicy Michała Fidziukiewicza. Właśnie po takich akcjach doskonałe okazje na zdobycie bramki miał wspomniany Fidziukiewicz a także Martin Pribula.

Znicz na drugie czterdzieści pięć minut wyszedł mocno zdeterminowany. Można było odnieść wrażenie, że to ten zespół jest gospodarzem tego spotkania. Na rezultat tak dobrej gry nie trzeba było długo czekać. Po przechwycie Patryk Kubicki przeprowadził rajd skrzydłem, dograł idealnie do Przemysława Kity, a ten dał swojemu zespołowi prowadzenie. Zagłębie zupełnie nie potrafiło odnaleźć się w drugiej połowie, co wzbudzało z każdą minutą coraz większą frustrację wśród kibiców. W ożywieniu gry nie pomogło wejście Tomasza Nowaka, czy dobrze spisującego się w ostatnich dniach na kadrze U-20 Konrada Michalaka. Drużyna Banasika nie potrafiła w żaden sposób odpowiedzieć na straconą bramkę. Brakowało pomysłu, dokładności, a także charakteru.

Po zdobytej bramce zespół z Pruszkowa wcale nie zaparkował autobusu pod swoją bramką, tylko poszedł za ciosem. Przed końcem spotkania taka gra po raz kolejny została wynagrodzona. Najpierw raz jeszcze Kita wykazał się skutecznością, wykorzystując tym razem błąd Wojciecha Fabisiaka, a tuż przed końcem zespół Zagłębia dobił Aleksander Jagiełło. Wstyd – to oczywiście o gospodarzach. Z taką grą obie drużyny powinni zamienić się miejscami w tabeli. W drugiej połowie sosnowiczanie ani raz nie zagrozili bramce Piotra Misztala! A mówimy przecież o drużynie – teoretycznie – walczącej o awans. Kibice w ostatnich minutach woleli już wspierać drużynę przyjezdnych niż własnych piłkarzy, co najlepiej odzwierciedla boiskowe wydarzenia.

sklep vitasport.pl
forBET
  • GerardBukowski

    Masakra piłą mechaniczną

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli