Klimala… I wszystko jasne! Wigry wciąż wymiatają

Autor wpisu: 4 kwietnia 2018 20:58

Dwanaście punktów w pięciu wiosennych meczach – Wigry zaczęły wiosnę w imponującym stylu. Cztery zwycięstwa i tylko jedna porażka – w śnieżycy z Miedzią, z którą przegrać to przecież żaden wstyd. Tym razem patentu na zespół Artura Skowronka nie znalazł Stomil, który przegrał (prawie u siebie) w zaległym meczu, jeszcze z jesieni, 1:2.

Prawie u siebie, bo od teraz Stomil podejmować rywali musi w Ostródzie, gdzie – trzeba powiedzieć to otwarcie – warunki do gry w piłkę są o niebo lepsze niż w Olsztynie. Nie zmienia to jednak sytuacji drużyny Kamila Kieresia, która z mocno skomplikowanej pomału przeistacza się w sytuację tragiczną. Co prawda do odgwizdania pogrzebu Stomilu w pierwszej lidze jeszcze za wcześnie, niemniej jeśli będzie to szło tak dalej, jak idzie, to piekielnie ciężko będzie uciec ze strefy spadkowej. Dość powiedzieć, że wiosną Stomil nie wygrał jeszcze żadnego spotkania. W ogóle po raz ostatni schodził z boiska jako zwycięzca 3 listopada po meczu ze Stalą w Mielcu. Szmat czasu… Komplet punktów raz na siedem spotkań to średnia, która z pewnością nie zapewni Stomilowi utrzymania. I w Olsztynie pewnie doskonale zdają sobie z tego sprawę.

TUTAJ ZOBACZCIE GOLE KLIMALI! FANTASTYCZNE!

Zupełnie inne nastroje w Suwałkach. Niedawno kilku tzw. ekspertów doznało olśnienia i szumnie określiło Wigry „najbardziej niedocenianą drużyną pierwszej ligi”. No cóż, chyba jesienią tej pierwszej lidze przyglądali się przez palce albo z zamkniętymi oczami. Bo akurat my, odkąd tylko zespół Artura Skowronka po kompletnie niemrawym początku sezonu ruszył z kopyta, pisaliśmy, że to będzie drużyna, z którą za chwilę liczyć się w tej lidze będą musieli najmocniejsi. I choć wtedy nikt jeszcze tego głośno nie mówił (poza trenerem Stali Zbigniewem Smółką), że Wigry stać na włączenie się do walki o awans, to teraz trzeba to chyba sobie powiedzieć wprost, że z tak skutecznie i wyrachowanie grającym zespołem Skowronek śmiało może namieszać w samym czubie pierwszoligowej tabeli. Dziś, po tej niesamowitej końcówce jesieni i bardzo udanym początku wiosny, nikt nie ma już chyba co do tego wątpliwości.

Ludzie, z którymi pracuję, mają charaktery i swoje ambicje. Zresztą jak każdy w tej lidze. Wigry to klub bardzo poukładany. Jest w nim coś naturalnego, coś życzliwego, coś uczciwego, dlatego myślę, że potwierdzimy już w marcu, że możemy walczyć nie tylko o utrzymanie. Wiadomo, mamy marzenia. Zobaczymy, co z nich wyniknie – mówił zimą, gdy trochę podpuszczaliśmy go, wspominając o tym, że kilku jego piłkarzy całkiem głośno przebąkuje o włączeniu się wiosną do gry o awans.

I jeszcze jedno. Dziś punkty Wigrom znów zapewnił Patryk Klimala. To, jak ten chłopak się odblokował, jaki wylazł z niego pierwszoligowy (na razie) killer, jest naprawdę imponujące. Na początku sezonu (latem został wypożyczony z Jagiellonii) całkowicie zagubiony, kompletnie nie mógł odnaleźć się w tej fizycznej, czasem wręcz brutalnej rzeczywistości, wielu postawiło już na nim krzyżyk, mówiąc, że z tego chłopaka nic nie będzie, a już na pewno pożytku żadnego nie będą miały z niego Wigry. Ale Skowronek nie panikował, ze stoickim spokojem czekał, aż Klimala odpali, bo zwyczajnie w chłopaka wierzył. I Klimala odpalił. Potrzebował do tego co prawda pomocy dwóch doświadczonych kolegów – Pyłypczuka i Iorgi, ale jak już nauczył się tej pierwszej ligi, to zaczął w niej rozdawać karty. Pięć goli pod koniec jesieni (w tym po dwa w meczach z Tychami i Ruchem), wiosną jak na razie cztery. Wszystkie bezcenne, bo zapewniające zwycięstwa nad Górnikiem, Rakowem i teraz Stomilem. Dziś to Klimala a nie Lewicki jest najwartościowszym napastnikiem na zapleczu ekstraklasy. I jak tak dalej pójdzie, to latem do Jagiellonii wrócić może pierwszoligowy król strzelców…

Teraz przed Wigrami ciąg dalszy kwietniowego maratonu (pięć spotkań w odstępie 14 dni). Na razie zaczął się ten maraton od dwóch wyjazdowych zwycięstw – z Rakowem i Stomilem. Ale jak miało być inaczej, skoro tydzień temu Skowronek zapewniał nas: – Rozmawiałem z trenerem Kieresiem i obaj chcieliśmy ten zaległy mecz z jesieni rozegrać w maju, ale w PZPN-ie się na to nie zgodzili. Zostaje więc tak, jak jest. Trudno. Jesteśmy jednak na taki kwietniowy maraton przygotowani, tak sobie zaplanowaliśmy cykl przygotowań, by nie było to dla nas jakieś wielkie zaskoczenie. Dlatego myślę, że sobie poradzimy…

No i sobie radzą.

Inne artykuły o: I Liga

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli