Katowice pokonały Chrobrego. Bo miały Abramowicza i… szczęście

Autor wpisu: 26 listopada 2016 20:12

GKS Katowice zakończy ten rok na pozycji wicelidera pierwszej ligi po zwycięstwie 2:1 nad Chrobrym Głogów. Gdyby nie dobra postawa Mateusza Abramowicza wynik wyglądałby zupełnie inaczej i to goście mogliby cieszyć się z trzech punktów.

Jerzy Brzęczek po dwóch ostatnich wyjazdowych porażkach nie miał powodów do zadowolenia. Na dodatek jego zespół stracił w tych meczach cztery bramki, czyli połowę tego co we wcześniejszych szesnastu spotkaniach! Zawodzili w dużej mierze zmiennicy, którzy nie wykorzystywali szans zastępując kontuzjowanych i pauzujących kolegów. Efekt? Szkoleniowiec nie atakował personalnie żadnego zawodnika, ani żadnej formacji za popełniane błędy, tylko dyplomatycznie zapowiedział wzmocnienia w przerwie zimowej. Jak wiadomo to oznacza, że kilku zawodników wiosną nie zobaczymy już na stadionie przy Bukowej. W Katowicach jak widać parcie na Lotto Ekstraklasę jest tak duże, że każde bardziej widoczne potknięcia są mocniej akcentowane.

Plama po ostatnich słabych występach miała zostać zmazana w ostatnim meczu tego roku przeciwko Chrobremu Głogów. Mając na uwadze, że za plecami GieKSy powstała mocna grupa pościgowa, trzy punkty były największym marzeniem tego wieczoru w ekipie gospodarzy. Ireneusz Mamrot nie miał zamiaru jednak łatwo wyjeżdżać ze Śląska bez punktów. O rywalu i jego niskim dorobku straconych bramek wypowiadał się z szacunkiem, ale jak zauważył analizując spotkania przeciwnika – to nie obrona zasługuje na słowa uznania, a… bramkarz. I jak się okazało miał rację.

Mateusz Abramowicz już w pierwszej połowie musiał ratować zespół z tarapatów. Najbliżej pokonania go był Paweł Wojciechowski. Po jego strzałach niektórzy widzieli już piłkę w bramce, ale bramkarz GieKSy z dużym spokojem i pewnością siebie za każdym razem interweniował. Karol Danielak, Łukasz Szczepaniak czy Mateusz Machaj także próbowali znaleźć sposób na Abramowicza, lecz bezskutecznie. Chrobry nie był stroną dominującą, ale gdy tylko przejął piłkę umiejętnie ją rozgrywał, rozprowadzając akcje z różnych stref boiska.

Katowiczanie swoją grą w tym sezonie przyzwyczaili już wszystkich do tego, że nie są wzorcem formacji ofensywnej. Wystarczy tylko wspomnieć, iż w jedenastu meczach GieKSa strzelała maksymalnie jedną bramkę, którą często rozstrzygała wynik spotkania na swoją korzyść. Tym razem również linia ofensywna nie wyglądała zbyt groźnie. Karol Szymański najczęściej mógł jedynie odprowadzać piłkę wzrokiem, a gdy już strzał był celny, to z reguły łatwy do wyłapania.

Jak to często bywa – sytuacje są po to, by je wykorzystywać, a jak się tego nie robi… Przy rzucie rożnym i sporym zamieszaniu przed linią bramkową, najlepiej odnalazł się obrońca Damian Garbacik, wpychając wręcz piłkę do siatki Chrobrego i dając prowadzenie GieKSie.
Goście zaatakowali jeszcze odważniej. Na kwadrans przed końcem sposób na Mateusza Abramowicza znalazł w końcu Michał Ilków-Gołąb, doprowadzając do wyrównania mocnym uderzeniem z bliskiej odległości w prawe okienko bramki.
Wtedy zdawało się, że zespoły podzielą się punktami, lecz na pięć minut przed końcem Seweryn Michalski dość pechowo dotknął piłkę ręką po strzale Grzegorza Goncerza, a sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr. Pewnym egzekutorem okazał się Tomasz Foszmańczyk. A więc – tradycyjnie skromnie, ale jednak katowiczanie wygrywają. No i są drudzy w tabeli.

Inne artykuły o: Chrobry Głogów | GKS Katowice | I Liga

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli