W Katowicach puszczają hamulce. Zaczęła się jazda z Mandryszem

Autor wpisu: 14 września 2017 09:39

Moda na szybkie zwalnianie trenerów trwa, nic więc dziwnego, że i w Katowicach zaczęto domagać się pogonienia Piotra Mandrysza. Kibice nie zostawiają na szkoleniowcu suchej nitki. Problem w tym, że na razie Mandrysza nie za bardzo ma kto zwolnić, bo do dymisji podał się prezes klubu.

Wczorajsze 0:3 w Sosnowcu przelało już czarę goryczy – przynajmniej u niektórych. To już czwarta porażka, a przecież dopiero osiem kolejek za nami. Jeśli GieKSa przegrywać będzie co drugi mecz, to jasne, że zamiast o awans, bić się będzie o utrzymanie, a przecież nie po to zatrudniano Mandrysza, by ratował dla Katowic pierwszą ligę, ale po to, by zapewnił jej wreszcie powrót do ekstraklasy. Jak na „specjalistę od awansów” przystało. Na razie jednak jest płacz i zgrzytanie zębami.

Po porażce z Zagłębie – cholernie bolesnej, bo przecież prestiżowej zarówno dla Mandrysza, jak i kibiców GieKSy – do dymisji podał się prezes Wojciech Cygan. To już drugi raz w ciągu kilku miesięcy, bo przecież „dymisjonował” się również po tym, jak z pracy w Katowicach zrezygnował Jerzy Brzęczek, gdy w maju stało się jasne, że GieKSa zawaliła walkę o awans. Tamta dymisja została anulowana, ta ma być już „nieodwołalna”.

Czy to coś zmieni, jeśli chodzi o zespół? Pewnie niewiele. Cygan poczuł się odpowiedzialny za to, że ster drużyny powierzył w ręce Mandrysza, więc swoją dymisją jasno daje do zrozumienia, że się pomylił. Co tylko dolewa oliwy do ognia i na pewno nie pomaga trenerowi.
Czekamy teraz na decyzję p. Mandrysza i zobaczymy, czy człowiek ma honor i odejdzie, czy jednak tego honoru nie ma i kurczowo będzie się trzymał stołka” – to jeden z łagodniejszych komentarzy fanów. Taki, który nadaje się do cytowania, bo tych, które się nie nadają, jest dużo więcej. I w zasadzie trudno się kibicom dziwić. Tak fatalnego wejścia w sezon pewnie nikt się nie spodziewał, tym bardziej przecież że Mandrysz to szkoleniowiec doskonale znający pierwszoligowe realia, mający bogate doświadczenie, a i zespół z Katowic nie jest mu przecież obcy, bo nie dość, że od ubiegłego sezonu gra tam jego syn Paweł, to przecież jako „urlopowany szkoleniowiec Zagłębia” w poprzedniej rundzie regularnie chadzał na Bukową oglądać GieKSę.

Tak czy inaczej, kibice chyba jednak nie mają co liczyć na to, że trener sam zrezygnuje z posady. Mandrysz wciąż trzyma fason, tłumacząc, że gra jest lepsza niż wyniki. – Wynik nie odzwierciedla tego, co działo się na boisku. Pierwsza stracona bramka – po stałym fragmencie gry, w okolicznościach nie do końca dla mnie jasnych. Dzięki temu przeciwnik nabrał wiatru w żagle. Przy straconej przez nas bramce z jedenastki, nasz broniący zawodnik dostał w rękę, którą trzymał przy ciele, takich karnych się nie gwiżdże. Poza tym przy 0:2 była jedenastka dla nas, za faul na Cerimagiciu. Sędzia tego nie zauważył. Zaraz po tym sfrustrowany Kamiński sfaulował rywala i kończyliśmy w dziesiątkę, a przeciwnik nas dobił – mówił po porażce z Zagłębiem.

Co do tej ręki, wyglądało to tak:

Sami sobie odpowiedzcie, czy powinien być karny, czy nie. Nie zmienia to jednak faktu, że jak na razie Mandrysz i jego zespół są zdecydowanie największym rozczarowaniem pierwszej ligi. W niedzielę mecz w Mielcu – niektórzy przekonują, że ostatni Mandrysza w roli trenera GieKSy.

Inne artykuły o: GKS Katowice | I Liga

  • normalny

    Trzeba dodać że piłkarz zablokował piłkę lecącą w światło bramki a nie w boczną chorągiewkę

  • Dreamcatcher

    W Mielcu Gieksa ma przekichane

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli