Karol Salik: Wigry na zawsze zostaną w moim sercu

Autor wpisu: 21 grudnia 2016 12:34

Jedną z najbardziej wzruszających chwil XVII Turnieju Mikołajkowego w Suwałkach było pożegnanie dwóch wybitnych postaci tego klubu. Tomasz Jarzębowski zakończył karierę piłkarską, a Karol Salik… jeszcze się waha. Co za tym wahaniem się kryje – o tym między innymi rozmawialiśmy z Karolem.

Karol Salik to dla Wigier postać wyjątkowa. Urodzony w Augustowie bramkarz pierwszy raz z Wigrami zetknął się jeszcze w 2006 roku, gdy Wigry grały w ówczesnej trzeciej lidze. Na stałe dołączył do drużyny trzy lata później. Zaliczył momenty i dla klubu słabsze, i przede wszystkim te lepsze – z awansem do pierwszej ligi. W tym sezonie najczęściej ustępował miejsca w bramce Hieronimowi Zochowi, ale ma olbrzymi wkład w awans Wigier do półfinału Pucharu Polski. Bronił w meczach z Górnikiem Zabrze i pierwszym ćwierćfinałowym, wygranym w Jastrzębiu 2:1.

FUTBOLFEJS.PL: Niepotrzebnie przepraszałeś za te łzy wzruszenia podczas pożegnania, wiesz o tym? 
KAROL SALIK: Tak, to były chwile wzruszenia, bo kilka ładnych lat tutaj spędziłem… Osiem… Kawał czasu w jednym klubie. Dlatego poczułem silne wzruszenie i bardzo chciałem podziękować wszystkim. Oczywiście na to nie starczyło czasu, bo tych osób było mnóstwo. Poznałem w Wigrach fantastycznych ludzi na czele z prezesem Mazurem czy świętej pamięci prezesem Wołągiewiczem, który mnie zatrudniał. Będę ten czas wspominał bardzo miło i mam nadzieje, że do Wigier jeszcze wrócę. Pewnie w innej już roli.

Nie raz podczas pożegnania można było usłyszeć miłe dla ciebie słowa, że stałeś się wręcz legendą tego klubu.
Wiadomo, jakie jest życie piłkarza. Przywiązywanie się do jednego klubu bywa niebezpieczne, bo w jednej chwili jesteś, w drugiej cię już tutaj nie ma. Ale z drugiej strony, jeśli się jest gdzieś tyle lat, jeśli są to fajne lata, jeśli spotyka się fajnych ludzi, no to trudno się nie przywiązać. Wiem, że z wieloma osobami będę utrzymywał kontakty niezależnie, gdzie los mnie rzuci. A swoją drogą, tak jak powiedział prezes podczas pożegnania, nie zamykamy sobie drogi do współpracy w przyszłości. Może wrócę do Wigier w innej roli. Zobaczymy, co czas przyniesie.

Jedno w tej historii jest do wyjaśnienia. Czemu odchodzisz?
Wolałbym nie mówić za wiele o szczegółach, ale po prostu razem, ja i klub, stwierdziliśmy, że to już ten czas, by się żegnać – z rolą czynnego bramkarza w Wigrach. Może nie była to… tak do końca moja decyzja, bo jestem przekonany, czuję, że zostając w Wigrach mógłbym jeszcze coś z siebie dać dobrego tej drużynie. I szczerze mówiąc żałuję, że odchodzę, bo w Suwałkach czułem się i nadal czuję świetnie. Ale tak jak wspomnieliśmy wcześniej – takie jest życie piłkarza. Przychodzi czas rozstań, nie ma się co na to gniewać, nie ma co marudzić, trzeba być może po prostu spróbować w życiu czegoś innego. Jeśli tak miało się stać, to dobrze, że nastąpiło teraz, jeszcze przed świętami, bo daje to czas do namysłu.

To w takim razie, jak ta najbliższa przyszłość się rysuje?
Do Nowego Roku… odpoczywam (Karol szeroko się uśmiecha). A potem będziemy mieli styczeń. Będę miał 34 lata, to jak na bramkarza wciąż wiek, gdy można myśleć o graniu na przyzwoitym poziomie. Nawet jeszcze przez następne cztery czy pięć lat. Ale też muszę myśleć o życiu rodzinnym. W tym roku urodziła mi się córka. Mieszkamy w Augustowie, czyli niedaleko Suwałk. Grając w Wigrach brałem ślub, córka urodziła się, jak grałem w Wigrach i te moje dziewczyny nie pamiętają, nie znają innego życia jak to w Wigrach… Dlatego też to wspólna rodzinna decyzja – czy ruszyć w Polskę i szukać nowych przygód piłkarskich. Czy jednak pójść drogą Tomka Jarzębowskiego, powoli kończyć czynną karierę i skupić się na czymś stałym – na przykład pójść w kierunku trenerki.

A ten ciężki chleb trenera cię ciągnie?
Tak, myślę o tym pozytywnie. Zresztą razem z moim kolegą z Augustowa cztery lata temu założyliśmy akademię piłkarską. Jak na miasto 30-tysięczne rozwija się naprawdę świetnie. Sporo dzieciaków garnie się do futbolu. Oczywiście, jeśli chodzi o poziom profesjonalny to przede wszystkim myślę o zawodzie trenera bramkarzy, co chyba w moim przypadku naturalne. Myślę, że młodym chłopakom miałbym co przekazać z moim doświadczeniem. W tym bym się odnalazł.

W twoim przypadku czas rozstania jest tylko o tyle niefortunny, że przed Wigrami przygoda życia. Półfinał Pucharu Polski i perspektywa – daj Boże – gry na Narodowym.
Będę bardzo kibicował chłopakom, żeby to się spełniło. Małą cząstkę Tomek Jarzębowski czy ja też w tym zostawimy, bo przecież obaj graliśmy w meczach pucharowych. Jeśli tylko nie przeszkodzą mi przyszłe zajęcia, na pewno pojawię się w Suwałkach na meczu z Arką Gdynia i będę kibicował. Życzę z całego serca awansu. Znając prezesa, on to oddałby całe swoje za ten awans, więc tym bardziej byłoby to wspaniałe zwieńczenie wysiłku całego klubu.

Spędziłeś tu osiem lat. Mnóstwo rzeczy musiało się tu zmienić.
Oj tak, przeżyłem tu mnóstwo rzeczy – wzloty i upadki. I swoje, i klubu, który – bywało – przeżywał czasy ciężkie, gdy z trudem trzeba było wiązać koniec z końcem. Przetrwaliśmy, a prezes Mazur wykonał ogromną robotę. Infrastruktura, boiska, odnowa biologiczna, obozy, organizacja – to już jest bardzo wysoki poziom. Nawet jeśli nie było jeszcze w klubie dużych pieniążków, to przynajmniej zawsze wszystko było wypłacane terminowo i zapięte na ostatni guzik. W ekstraklasie niektóre zespoły mogłyby pozazdrościć. A znając ambicje prezesa, wciąż jeszcze bardzo daleko do ich spełnienia. Jakby tak Wigry zdobyły w jednym sezonie mistrzostwo Polski i Puchar Polski może zostałyby zaspokojone (Karol wybucha śmiechem).

No wiesz, zawsze jeszcze zostaje… Liga Europy…
No tak, nie pomyślałem! Życzę mu i drużynie wszystkiego najlepszego, bo taki klub zasługuje na to, żeby grać o jak najwyższe cele.

To już organizacyjnie, twoim zdaniem, jest poziom ekstraklasy?
Pewnie, że zawsze można coś poprawić. Szczególnie, jeśli chodzi o sam stadion i pewnie prezes chciałby to zrobić. Ale jeśli jest szansa na tę ekstraklasę, a jest – bo różnice w tabeli są niewielkie, to trzeba się o nią bić. Nie ma rzeczy niemożliwych, czego i ja z Wigrami nie raz doświadczyłem.

Gdybyś miał wymienić swoje TOP3 – takie TOP3 Salika w Wigrach Suwałki?
Na pewno muszę na to spojrzeć przez pryzmat meczów – bo to zawsze jest ten element napędzający emocje. I na zawsze zapamiętam mecz ze Stalą Rzeszów (3:2 – red.) – ostatni w sezonie, który dał nam awans do pierwszej ligi. To były piękne chwile w Suwałkach – zwycięstwo, awans, feta, szaleństwo. Druga rzecz – z pewnością pierwszy mecz w pierwszej lidze (ze Stomilem 1:1 – red.). Transmitowany jeszcze wtedy przez Orange Sport. I dla mnie, i dla wszystkich chłopaków to było wielkie przeżycie. Do dzisiaj pamiętam rozgrzewkę, wszystkie interwencje, pełny stadion, kapitalny doping – coś niesamowitego. A trzeci punkt? Sobotnie pożegnanie z Wigrami. Prezes, klub nie zapomnieli o tych moich ośmiu latach, miło to wszystko zorganizowali, za co im bardzo dziękuję. A najbardziej dziękuję Wigrom za to, że po prostu mogłem tu przez te osiem lat grać. Na zawsze zostaną w moim sercu.

Tak Suwałki dziękowały i żegnały podczas XVII Turnieju Mikołajkowego Tomka Jarzębowskiego i Karola Salika. Zobaczcie krótki reportaż:

sklep vitasport.pl
forBET

Inne artykuły o: I Liga | Wigry Suwałki

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli