Karny z kapelusza w twierdzy Olsztyn. Stomil zadziwia

Autor wpisu: 3 września 2017 11:50

Chrobry Głogów, Odra Opole, a może to… Stomil Olsztyn jest największym plusem początku sezonu pierwszej ligi. Oczywiście mając na myśli grono zespołów, na które nikt nie stawiał i nikt nie liczył. Drużyna Tomasza Asensky’ego właśnie wygrała trzeci mecz na własnym stadionie i dzielnie trzyma dystans do czołówki.

Budowa „twierdzy Olsztyn” trwa na całego. Tomasz Asensky obiecywał: „Ten zespół poradzi sobie w lidze” i póki co przynajmniej nam, niedowiarkom, udowadnia że wiedział, co mówi. Mimo że Stomil, jak pamiętamy, po poprzednim sezonie się posypał, długo nie miał trenera, a i niepewny był los licencji.

Teraz Stomil ograł spadkowicza z ekstraklasy – Górnika Łęczna, też taką „sklejaną” ekipę Tomasza Kafarskiego, no ale jednak mającą w składzie kilku ekstraklasowych piłkarzy, no i tego niesamowitego młodziutkiego Patryka Szysza z jego turbodoładowaniem. Górnik długo miał apetyt na drugą wygraną w sezonie, bo prowadził 1:0 po golu Łukasza Tymińskiego, ale w ostatnim kwadransie Stomil wbił dwa gole (Artur Siemaszko z karnego i Wołodymyr Tanczyk) i zdobył trzy punkty.

I tu dochodzimy do sedna. Na konferencji pomeczowej trener Górnika Tomasz Kafarski zagrzmiał: – Wydaje mi się, że największy wpływ na wynik spotkania miał… pan sędzia, chociaż to nie on strzelił nam dwie bramki. Widzieliśmy zespół Górnika bardzo dobrze przygotowany do tego spotkania do momentu, gdy arbiter główny nie gwizdnął przeciw nam niesłusznego rzutu karnego. Po straconej bramce drużyna się posypała. Czasem trzeba mieć po prostu szczęście. Dziś sporo do tego szczęścia dołożył arbiter. Gratuluję Stomilowi zwycięstwa.

O co chodziło Kafarskiemu. O karnego w 76. minucie podyktowanego przez Łukasza Bednarka za rzekomy faul Sergiusza Prusaka. Zdarzenie można zobaczyć na poniższym nagraniu za telewizją klubową Stomilu Olsztyn (od 1:50):

I jako żywo czego arbiter się tu dopatrzył, trudno zgadnąć. To znaczy dopatrzył się faulu, tylko że zrobił to chyba tylko „na słuch”. A jak się usiłuje dopatrzyć na słuch, no to mamy takie kwiatki.
Na ujęciu kamery zza bramki wyraźnie widać, że Prusak zbiera się zdecydowanie do piąstkowania piłki, tylko nią jest zainteresowany i – co najważniejsze – czysto w nią trafia! Normalna bramkarska interwencja. A że przy okazji odbija się od niego usiłujący także wyjść do dośrodkowania Wiktor Biedrzycki… Normalna sprawa przy zderzeniu z bramkarzem.
Padło gdzieś w komentarzach hasło o „znokautowaniu” Biedrzyckiego. Bzdura. Także na tym nagraniu widać, że gdy tylko arbiter wskazuje na 11. metr, do Biedrzyckiego podbiegają koledzy z tą cenną informacją, a on jak gdyby nigdy nic wstaje i nawet nie potrzebuje się otrzepać.

No, uspokoił nas pan Bednarek, bo jakoś tak spokojnie z sędziami było od początku sezonu. Kontrowersje się zdarzały, ale bez nadęcia. Ale widać sprawy wracają do normy.  A Tomasz Asensky skomentował tylko: – Taki jest sport, cierpliwość się opłaca.
To prawda, ale przy okazji cytat z Tomasza Asensky’ego sprzed pół roku, gdy prowadził Kluczbork: – Ktoś w kuluarach przestrzega przed krytykowaniem arbitrów. A oni tak naprawdę nie ponoszą konsekwencji (…) A trenerzy tracą pracę na skutek błędów sędziów…

Inne artykuły o: Górnik Łęczna | I Liga | Stomil Olsztyn

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli