Kac po poprzednim sezonie już minął. 4:1 w Pucharze Polski – w Chojniczance znów płonie ogień

Autor wpisu: 22 lipca 2017 19:14

Jak na kilka dni przez rozpoczęciem pierwszoligowego sezonu prezentuje się jeden z głównych faworytów do awansu? Była okazja przyjrzeć się z bliska Chojniczance, która w Pucharze Polski trafiła na drugoligową Legionovię. No to się przyjrzeliśmy. Wnioski? Nie wiemy, czy tym razem uda się wywalczyć awans, ale w lidze na pewno znów namieszają. Co do tego nie mamy wątpliwości.

Oczywiście nie jest to wniosek, do jakiego doszliśmy po zwycięstwie z tą Legionovią 4:1. I to zwycięstwie – można powiedzieć – wywalczonym w spacerowym tempie. Trochę trzeba się było napocić, owszem, ale nie za dużo. Potencjał piłkarski, jaki dzieli oba zespoły, to przepaść. Co zostało udokumentowane już w 90. sekundzie, gdy Andrzej Rybski wykorzystał kapitalne dośrodkowanie i głową dał Chojniczance prowadzenie.
Tylko przez moment wynik tej konfrontacji był zagrożony, gdy gospodarze doprowadzili do remisu. Na swoje nieszczęście, tylko podrażnili tym rywali. No i skończyło się 4:1…

– Wynik lepszy niż gra? Czy gra też się panu podobała? – zapytaliśmy po spotkaniu nowego trenera Chojniczanki Krzysztofa Brede.
– Gra też była OK. Zespół zrealizował to wszystko, co sobie założyliśmy. Nawet przez moment nie oddał inicjatywy rywalom, więc myślę, że na tydzień przed startem ligi wygląda to bardzo obiecująco.

To był oficjalny debiut tego szkoleniowca nie tylko w barwach Chojniczanki, ale w ogóle w roli pierwszego trenera. Dotychczasowy asystent Michała Probierza w Jagiellonii wziął się za samodzielną robotę. – Miałem trzy propozycje z pierwszej ligi, rozmawiałem o tym z Michałem. Stwierdził, że nie będzie miał nic przeciwko temu, jeśli zdecyduję się na przyjęcie którejś. No i wybrałem Chojniczankę. Jest tu znakomite miejsce do pracy dla młodego szkoleniowca. No i zespół, który stać na dużo – tłumaczy Brede.

Na jak dużo? To się dopiero okaże. W Chojnicach tym razem jak ognia unikają mówienia, że grać będą o awans. Ale przecież niezależnie od tego, co mówią ludzie zarządzający tym klubem, ta drużyna już jest postrzegana jako jeden z głównych kandydatów do awansu. I nie bez przyczyny. Po pierwsze, to zespół, który przecież w poprzednim sezonie do ostatniej kolejki był w grze o ekstraklasę i którego trzon latem się nie zmienił. A po drugie, wystarczy rzucić okiem na nowe nazwiska, by nie mieć co do tego wątpliwości. I z tych nowych kilku mogliśmy oglądać w Legionowie. Przede wszystkim Radosława Janukiewicza w bramce – na trzy celne strzały przepuścił jeden; w dwóch pozostałych przypadkach wybronił znakomicie. Był Krzysztof Drzazga na skrzydle – na razie partnerzy zdecydowanie za rzadko z niego korzystają, w środku pola zagrał Danielewicz, a po przerwie weszli Bąk i Drozdowicz (on strzelił czwartą bramkę). Na środku z kolei Kieruzelowi partnerował Boczek.
Sześć nowych twarzy. Ci nowi, jak mówił nam niedawno dyrektor sportowy klubu, mają dodać Chojniczance ognia. Na razie wygląda to skromnie, ale przecież wszystkie początki są skromne (z wyjątkiem miłych złego początków, ale tego akurat scenariusza pewnie nikt w Chojnicach nie bierze pod uwagę).

Tak czy inaczej kac po niedanej rundzie wiosennej najwyraźniej już minął. Nie ma po nim śladu. – Jak tylko wszedłem pierwszy raz do szatni, od razu powiedziałem: „Chłopaki, nie interesuje mnie poprzedni sezon. To, co się stało, odcinamy grubą kreską”. I chyba się udało. Ani na atmosferę, ani na zaangażowanie na treningach od samego początku przygotowań nie mogę narzekać. Pierwsze zadanie wykonane. Teraz czas na inaugurację w lidze – dodaje Brede.

Po tym, co zobaczyliśmy, możemy powiedzieć kibicom w Chojnicach, że mogą być umiarkowanymi optymistami.

Inne artykuły o: Chojniczanka Chojnice | I Liga

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli