Jeśli nie Derbin, to Asensky. W Stomilu trwa gorączkowe poszukiwanie trenera

Autor wpisu: 30 czerwca 2017 11:30

To już nawet nie jest śmieszne, choć cała sprawa urasta do rangi kabaretu. Prezes Stomilu rozpaczliwie próbuje złowić kogoś, kto zechciałby robić za śmiałka (by nie powiedzieć – frajera) i prowadzić drużynę, która nie wiadomo, czy wystartuje w nowym sezonie. A jak wystartuje, to nie wiadomo, kto w niej będzie grał. Nazwiska tych kandydatów na śmiałka zmieniają się jak w kalejdoskopie, choć jeszcze kilka dni temu wydawało się, że wszystko jest jasne.

Ale to jest Stomil. Tu nic nie jest jasne. Obserwując to, co się wyprawia w tym klubie, z coraz większym podziwem trzeba patrzeć na Adama Łopatkę. Jak on tam wytrzymał tyle czasu?

No dobra. W weekend nowym trenerem Stomilu był Artur Derbin. Co prawda jeszcze nie formalnie, ale był już po słowie z prezesem i słowo to traktował – co oczywiście się chwali – bardzo poważnie. Panowie wszystko sobie ustalili. Derbin dostał zapewnienia, które pozwalały mu sądzić, że sprawę odbudowy drużyny (bo tak to trzeba już chyba nazwać) traktują w tym klubie poważnie. Przyjechał do Olsztyna, by podpisać kontrakt, ale gdy zobaczył, co się dzieje i porozmawiał z piłkarzami, wyjechał. Bez kontraktu.
– Prezes Borkowski zadeklarował, że warunki, jakie ustaliliśmy, zostaną jak najszybciej spełnione. I tego się cały czas trzymam. W innym przypadku nie ma sensu, bym zostawał szkoleniowcem Stomilu. Bo nie chodzi o to, bym gdziekolwiek podpisał kontrakt, ale o to, bym mógł prowadzić zespół, który będzie w stanie rywalizować w tej lidze jak równy z równym. Daliśmy sobie czas do końca tygodnia. Teraz piłka po stronie klubu – mówił nam.

Wygląda jednak na to, że w Stomilu Derbina chyba już sobie odpuścili, bo teraz na tapecie jest Tomasz Asenksy.
– Słyszeliśmy, że Stomil zaproponował panu pracę w roli szkoleniowca. To prawda? – zapytaliśmy Asensky’ego wprost.
– Na razie nie chcę niczego komentować. Proszę o kontakt wieczorem, być może wówczas będę mógł powiedzieć coś więcej – odpowiedział.

[aktualizacja] Wczesnym popołudniem Stomil na swojej stronie internetowej ogłosił, że Tomasz Asensky będzie trenerem drużyny w nadchodzącym sezonie. Kilka dni temu oficjalnie ogłosił, że będzie nim Derbin, więc tak do końca nie wiadomo, czy poważnie traktować tę informację. Różnica ponoć jest taka, że Asensky – w przeciwieństwie do Derbina – od razu podpisał roczną umowę.

Tak czy inaczej jak na dłoni widać, że cała sprawa w nie najlepszym świetle stawia prezesa Borkowskiego i jego deklaracje złożone Derbinowi. Ciekawe, czy cokolwiek obiecał Asensky’emu.

A żeby było jeszcze ciekawiej, to w temacie Stomilu pojawiło się również nazwisko… Franciszka Smudy. Były selekcjoner co prawda niedawno zadeklarował, że nawet mimo spadku z ekstraklasy zostaje w Łęcznej, ale teraz już nie jest to takie pewne, bo Górnik przeżywa ogromne problemy finansowe. Dziesięciu piłkarzy odeszło, a kolejni nie chcą podpisywać nowych kontraktów, bo związane są one ze zmianą warunków – oczywiście na gorsze od tych, jakie obowiązywały w ekstraklasie (obniżka pensji o połowę). No i zawodnicy odmówili wzięcia udziału w sobotnim sparingu, więc niekoniecznie Smudzie musi się uśmiechać przyszłość wiązana z Łęczną. „Nieoficjalnie mówi się, że obejmie on drużynę Stomilu Olsztyn, choć do pewnych informacji jeszcze daleko” – przeczytaliśmy na jednym z portali.
Stomil to byłoby oczywiście wyzwanie dla „Franza”, a on wyzwania uwielbia, niemniej konstrukcja wygląda na bardzo naciąganą – trudno sobie wyobrazić, by z jednej biedy chciał iść do drugiej. Jeszcze większej…

Nie zmienia to faktu, że w Ruchu, Stomiul i Łęcznej, zamiast normalnie przygotowywać się do sezonu, zastanawiają się, czy w ogóle do niego przystąpią… Ot, pierwszoligowa rzeczywistość.

Inne artykuły o: Górnik Łęczna | I Liga | Stomil Olsztyn

  • GerardBukowski

    Stomil już umarł

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli