Janusz Żyła, prezes Rakowa o tym, czy klub czuje się oszukany przez władze miasta

Autor wpisu: 8 listopada 2017 18:11

O kulisach umowy Rakowa z miastem, przyczynach jej zerwania, reakcji klubu i o tym, co dalej ze współpracą z władzami Częstochowy porozmawialiśmy z prezesem Rakowa Januszem Żyłą. – Wiedzieliśmy, że jest problem. Natomiast nigdy w życiu nie spodziewaliśmy się, że miasto podejmie jakieś kroki. A jeżeli już miałoby jakieś podjąć, to że będą one aż tak drastyczne – tłumaczy prezes.

FUTBOLFEJS.PL: Czujecie się oszukani przez władze miasta?
JANUSZ ŻYŁA: To akurat byłyby bardzo mocne słowa, których mimo wszystko nie chciałbym używać. Takie postawienie sprawy jeszcze bardziej podgrzałoby atmosferę, która przecież i tak już jest wystarczająco rozgrzana od emocji i napięta. Jeśli o mnie chodzi, to jestem tym wszystkim bardzo rozczarowany i rozgoryczony, bo czuję się osobą, która firmowała swoim nazwiskiem wszystkie działania mające na celu budowę relacji między klubem i miastem. W związku z czym tym bardziej jest mi przykro, że w piątek zaistniała taka, a nie inna sytuacja.

O zerwaniu umowy z Rakowem przez władze Częstochowy pisaliśmy TUTAJ

Spodziewaliście się, że coś takiego może się zdarzyć, czy trafiło to jak grom z jasnego nieba?
Wiedzieliśmy, że jest problem. Natomiast nigdy w życiu nie spodziewaliśmy się, że miasto podejmie jakieś kroki. A jeżeli już miałoby jakieś podjąć, to że będą one aż tak drastyczne. Takiego scenariusza, jaki wydarzył się w piątek, absolutnie nie zakładaliśmy.

A jak to w ogóle z tą umową było? Pojawiły się informacje, że została ona podpisana już po meczu z Ruchem, więc miasto doskonale wiedziało, co się wydarzyło w Chorzowie.
Nie, to nieprawda. Umowa została podpisana 5 października. Być może takie sugestie pojawiły się dlatego, że informacja o umowie miasta z Rakowem pojawiła się później, gdzieś wyczytałem, że 17 października. Podejrzewam, że to data publikacji na ten temat. Ale umowę podpisaliśmy przed meczem w Chorzowie.

Sprawę zachowania kibiców w Chorzowie, która – według władz miasta – upoważnia je do zerwania umowy, traktujecie jako pretekst? Czy Raków faktycznie ma problem z kibicami?
Tu są dwie sprawy i trzeba je odróżnić. Przede wszystkim jeżeli chodzi o umowę, to naszym zadaniem nie był nadzór nad kibicami. My – według niej – mieliśmy jako klub promować miasto. I z tego chcieliśmy się jak najlepiej wywiązać. Zresztą w tym celu podjęliśmy bardzo konkretne działania, co wiązało się między innymi z poniesionymi z tego tytułu kosztami. Potraktowaliśmy wymogi, jakie miasto postawiło nam w tej umowie, bardzo serio. Niezależnie od tego, że były one dla nas bardzo wymagające. Zaryzykuję nawet przypuszczenie, że żaden klub w Polsce nie ma w swojej umowie z miastem aż tak rygorystycznych zapisów, jakie miał Raków. Mimo to podjęliśmy rękawicę i zapewniliśmy władze Częstochowy, że z naszej strony umowa zostanie zrealizowana. I ani od strony organizacyjnej, ani od strony sportowej – jeśli chodzi o promowanie miasta – do Rakowa chyba nie ma się o co, kolokwialnie mówiąc, przyczepić. Od samego początku robimy wszystko, by stadion wyglądał jak najbezpieczniej i jak najatrakcyjniej, żeby każdy mecz był dla kibiców widowiskiem, w którym biorą pozytywny udział. I myślę, że od początku sezonu to nam się udaje, bo spotykamy się z bardzo pozytywnymi reakcjami tych, którzy przychodzą na mecze Rakowa. Miasto jednak postanowiło się skupić na incydencie, na jaki kompletnie nie mieliśmy wpływu. Incydencie, do którego w dodatku doszło nie na naszym stadionie. Pan powiedział, że można to traktować jako pretekst. Ja powiem, że z tego punktu widzenia jest to dla mnie absolutnie niezrozumiałe. Bo albo chcemy wspierać klub, albo go karzemy za coś, na co absolutnie nie miał wpływu.

Jesteście mimo wszystko w dość niezręcznej sytuacji, bo trudno sobie wyobrazić, byście mogli pozwolić sobie na to, by się na miasto obrazić. Wszyscy w klubie podkreślają, że Raków chce się rozwijać, w przyszłości powalczyć o ekstraklasę – bez współpracy z miastem to będzie bardzo trudne.
Oczywiście. W tej chwili jest dużo emocji z obu stron, jest rozżalenie, rozczarowanie, czujemy się poszkodowani, ale wciąż pamiętam, że jakiś czas temu podjęliśmy próbę ocieplenia relacji klubu z miastem i niezależnie od tego, co się stało, nie chciałbym zbaczać z tej drogi. Mam nadzieję, że osoby zasiadające we władzach miasta trochę się zreflektują. Drzwi Rakowa dla przedstawicieli miasta wciąż są otwarte. Nadal chcemy, by miasto angażowało się w to, co tutaj robimy. Drużyna gra widowiskowo, strzela dużo goli, zajmuje czołowe miejsce w pierwszej lidze – więc ze sportowego punktu widzenia na pewno robimy bardzo dużo, by jak najwięcej mieszkańców Częstochowy uczestniczyło w życiu klubu. Na meczu z Górnikiem stworzyliśmy bardzo fajną strefę kibica dla rodzin, będziemy to na pewno kontynuować. Szkoda, że nie wszyscy chcą to dostrzegać. A zamiast tego próbują uwypuklać coś, co w skali całej rundy było incydentem. Naprawdę wielka szkoda.

Rozmawialiście od piątku z kimś z miasta, czy na razie trwa tylko wymiana oświadczeń?
Teraz piłka jest po stronie miasta. Natomiast na pewno nie spodziewam się scenariusza, według którego da się teraz to wszystko odkręcić.

Czyli z tej umowy już nic pozytywnego dla was nie będzie?
Nie. Urząd Miasta też wiążą określone przepisy, musi być transparentny. Dlatego podejrzewam, że do tej umowy już wrócić się nie da. Co nie znaczy, że historia współpracy miasta z Rakowem musi skończyć się tak smutno. Wręcz przeciwnie. Może to jest nauka dla nas wszystkich i wyjdzie nam ona na dobre. No i mam nadzieję, że i miasto wyciągnie z tego wnioski i w przyszłości zapisy w nowej umowie będą wyglądały partnersko. Podkreślam: partnersko.

W odpowiedzi na zerwanie umowy przez miasto i braku obiecanej dotacji w wysokości 500 tys. zł napisaliście w oświadczeniu: Nie jesteśmy w stanie zgromadzić w krótkim czasie tak dużej kwoty, która pokryłaby nasze bieżące zobowiązania. Po raz pierwszy od ponad 3 lat nie będziemy w stanie wypłacić pracownikom wynagrodzeń w terminie. Sytuacja ta dotyczy nie tylko zawodników i trenerów pierwszej drużyny, ale także pracowników administracyjnych oraz pracowników Akademii Raków. Wycofanie się z umowy w negatywny sposób wpłynie również na funkcjonowanie i rozwój klubu. To znaczy, że planując budżet na 2017 rok, w ciemno zakładaliście, że będzie dotacja od miasta?
Były ku temu przesłanki. Dotychczas dostawaliśmy od miasta środki, mimo iż drużyna była w drugiej lidze. W minionym roku dostaliśmy półtora miliona, więc mieliśmy prawo zakładać, że w pierwszej lidze ta kwota będzie większa, a na pewno nie mniejsza. Stąd założenia, że miasto nadal będzie wspierało Raków w jego dążeniu do promowania miasta.

Brak tej dotacji powoduje, że Raków traci płynność finansową, czy spokojnie sobie poradzi?
Spokojnie to nie, bo te środki były już zabudżetowane. Mieliśmy zaplanowane wydatki pod tę kwotę. Cóż, pod koniec roku musimy jeszcze ciężko popracować, by załatać tę dziurę.

Rozmawiał Krzysztof Budka

Inne artykuły o: I Liga | Raków Częstochowa

  • Piotr Borkiewicz

    Ja myślę że najbardziej logicznym wyjściem z tej sytuacji było by żeby miasto dofinansowało tą kwotą szkolenie młodzieży. Budowę boisk i kosztów akademii.
    Promowanie się z bandą troglodytów walących rynsztokiem w tle to chyba nie jest promowanie wizerunku.
    Co innego młodzież, samorządy powinny wspierać takie formy działania bo one mają realny i bezsporny wpływ na wychowanie młodzieży w atmosferze sportu i zdrowego trybu życia.

    • Maciej Kołodziejczyk

      Szanowny Panie Piotrze, Raków Częstochowa w każdej sferze dąży do profesjonalizmu, a co za tym idzie inwestuje także w młodzież i swoją Akademię.

      Nasz Klub pozyskane środki przeznacza w nie małej części właśnie na rozwój dzieci i młodzieży, dlatego ich brak odbije się także na tym polu.

      Miasto nie musi pod rygorem wskazywać celu przeznaczenia takich funduszy. Raków od dawna i bardzo intensywnie troszczy się o swoją Akademie Piłkarską.

      • Piotr Borkiewicz

        To bardzo chwalebne że klub troszczy się o młodzież. W moim przekonaniu to jest najważniejsza misja klubu sportowego. Jednym z ważnych obowiązków państwa a również samorządów jest troska o rozwój i zdrowie obywateli. I dlatego właśnie uważam że wspieranie klubów w tej działalności jest niezbędne.
        Natomiast nie widzę pozytywów promocji miasta w angażowaniu publicznych środków po to żeby stwarzać okazję socjopatom (kibolom) do demonstrowania swojej pogardy dla innych ludzi i dla norm społecznych.
        Rozumiem że kluby mają znikomą możliwość kontrolowania tych ludzi ale może własnie dlatego trzeba wychować nowe pokolenie które inaczej będzie rozumiało przywiązanie do barw i lokalny patriotyzm.
        Myślę te 500tys zł/rok przeznaczone na budowę akademii, zorganizowania szkółek patronackich, kształcenia trenerów będzie z punktu widzenia społecznego daleko bardziej efektywne i trwałe niż inwestowanie w zespół który może się rozpaść po roku czy dwóch a jednocześnie pociąga za sobą gorszące incydenty wywoływane przez ludzi którzy czują się bezkarni a mający postawy roszczeniowe.
        Nie każdy klub musi miec zespół w Ekstraklasie ale za to każdy powinien prowadzić działalność społecznie użyteczną wspieraną przez lokalny biznes i samorząd.
        Wtedy będziemy mieli szansę na poprawę jakości polskiej piłki która wymaga ogromnych zmian w szkoleniu ale również w mentalności kibiców. kibole muszą w końcu uznać że działają na szkodę klubów swoim zachowaniem. W Bydgoszczy im się „udało” teraz „udaje” się w Częstochowie i nie wiadomo gdzie jeszcze.
        Ktos musi powiedzieć pierwszy stop tym hordom. Szkoda że padło na Częstochowę ale na wojnie jak na wojnie, czasami strzelają.

        • Artur Zaton

          Moze pan jeszcze wyjasni w jaki sposob kluby sportowe maja kontrolowac zachowanie „swoich” kibicow na meczach wyjazdowych w calej Polsce?

          Jakie mozliwosci wplywu na zachowanie kibicow w Chorzowie ma Rakow Czestochowa i dlaczego to klub ma byc za owe zachowanie ukarany, a nie organizator meczu w tym przypadku w Chorzowie ?

          Takie podejscie otwiera jeszcze jeden precedens, kto powstrzyma kibica druzyny A przed zalozeniem szalika druzyny B i rozkrecenia zadymy w celu pozbawienia klubu B dotacji?

          • Piotr Borkiewicz

            Kibic klubu A jako kibic klubu B…tą drogą można dojść do globalnych teorii spiskowych o rewanżystach z Bonn albo żydokomunie. Doskonale wszyscy wiedzą o co chodzi z kibolami i dlaczego tak się zachowują. Oczywiście idąc w drugą stronę mącenia, można opowiadać że to patriotyczne grupy rekonstrukcyjne ćwiczyły sceny z bitwy pod Grunwaldem. Ale chyba są jakieś granice absurdu?
            Kluby mają szereg mechanizmów do eliminacji tych typów z trybun ale ich nie stosują bo się boją tych bandziorów. Nie wiem czy Raków albo GKS ma monitoring ale wiele klubów go ma a mimo to regularnie dopuszczają do łamania prawa na trybunach bez konsekwencji ze strachu przed reakcją tych kiboli. A więc mogą ale nie stosują.
            Raków nie jest karany odebraniem pieniędzy (przecież to nie są pieniądze klubu tylko publiczne) tylko miasto stwierdziło że pośrednie wspieranie kibolskiej patologii nie mieści się w pojęciu promocji miasta.
            Wsparcie akademii, jak najbardziej. W tym wypadku „gospodarz” stwarza swoim obywatelom możliwość rozwoju fizycznego i mentalnego, miłego spędzenia czasu, zdobycia umiejętności współpracy w grupie, większa integracja obywateli i utożsamienie się z miastem i klubem.
            Proszę wymienić chociaż połowę tych korzyści przy finansowaniu pensji zawodników a do tego z patologią w tle.

          • Artur Zaton

            To nie zadna teoria spiskowa tylko realny scenariusz jaki moze sie wydarzyc.

            Owa umowa posiadala klauzule ktora zrywala warunki umowy jesli kibice podczas meczow beda obrazac lub dyskryminowac ludzi ze wzgledu na ich pochedzenie, religie, poglady lub obrazac osoby publiczne.

            I teraz rozwazmy taki scenariusz , kibic Rakowa ktory czuje sie w Czestochowie oszukany podzialem funduszy pomiedzy kluby sportowe moze zorganizowac grupe zalozyc bialo – zielone szaliki i pojsc z nia na mecz Wlokniarza na ktorym to bedzie obrazac prezydenta i kibicow gosci aby zaszkodzic konkurencyjnemu klubowi przy podziale pieniedzy.
            Czy to jest az tak nierealny scenariusz do spelnienia ? Chyba nie ?

            Teraz zgodnie z logika UM nalezaloby ukarac klub Wlokniarz cofnieciem dotacji i oplata karna tak?

            ad. czy Rakow zostal ukarany ?
            Tak Rakow musi nie tylko zwrocic dotacje 500k ale i rowniez wplacic 20% tej kwoty jako kare do urzedu miasta.

            Problemem w Czestochowie jest nierowne traktowanie podmiotow sportowych i niejasne kryteria podzialu srodkow pomiedzy kluby.

            W obecnej chwili rzadzi SLD ktora rzuca doslownie klody pod nogi Rakowowi, a dobitnie wspiera Wlokniarz w ktorym to prezesuje ich sympatyk Michal Swiacik.

            Wspomniany podzial srodkow na ten rok to:

            – Wlokniarz : 2mln
            – Rakow : – 100 tys

            Wlodarze i radni zwiazani z Wlokniarzem juz przebakuja o zwiekszeniu puli na promocje przez sport w przyszlym roku i szacuja ze Wlokniarz dostanie z niej 3.5 mln .

            Ciekaw jestem ile dostanie Rakow i jak rozne beda warunki umowy dla klubow.

            Co do korzysci finansowania zawodnikow to temat na inna dyskusje.
            Zgadzam sie tutaj w 100% ze sport zawodowy nie powinien byc dotowany z kasy miejskiej a tylko i wylacznie inwestycje w infrastrukture sportowa i szkolenie mlodziezy.

            Idac wstecz 5 lat, strzelam ze Wlokniarz dostal od miasta jakies 10 mln PLN i gdzie sa teraz te pieniadze?

            Pan Rune Holta i inni emerytowani zuzlowcy wywiezli je z miasta i one tu nie wroca. To jest istota problemu.

            Za te 10 mln mozna by juz miec na Rakowie jedna trybune z prawdziwego zdarzenia zadaszona spelniajaca wymagania ekstraklasy.

          • Przemysław Handrysiak

            Włókniarz otrzymał 2,5 mln zł ;)

          • Artur Zaton

            Dzieki za korekte, czyli przepasc na niekorzysc pilki jest jeszcze wieksza.
            Jestem ciekaw debat w ratuszu przy podziale srodkow w tym roku, ale z jeszcze wieksza niecierpliwoscia czekam na wybory 2018.

          • Piotr Borkiewicz

            Panie Arturze. A więc zgadzamy się w tym że państwo, samorządy powinny dotować sport młodzieżowy i amatorski. To że dotują żużel też jest dla mnie niewłaściwe.
            Polska jest w czołówce Europejskiej jeśli chodzi o wzrost otyłości i wynikających z niezdrowego trybu życia chorób cywilizacyjnych jak miażdżyca czy cukrzyca. Wiecznie się dyskutuje o braku środków na leczenie i niewydolności służby zdrowia. Powstaje pytanie czy sport jako profilaktyka, promowanie zdrowego trybu życia, wychowanie mentalnie zdrowych ludzi, uczenie zdrowej rywalizacji to nie jest obowiązek państwa?
            Sport amatorski potrzebuje bohaterów do naśladowania czyli zawodowców ale może najpierw trzeba zrobić wszystko żeby ich mieć z „własnego rozlewu”.
            Mnie irytuje powszechnie panujące przekonanie że do wszystkiego trzeba dolać kasy a kasy jest zbyt mało. Budżety klubów Ekstraklasy rosną ale większość idzie na kontrakty zawodników którzy rzekomo mają robić „wynik”.
            No i jaki ten wynik jest? łomoty w pucharach i co raz większa liczba obcokrajowców w klubach.
            Kiedyś trzeba przerwać to błędne koło i powiedzieć, najpierw zróbmy sport młodzieżowy a z tego bedziemy mieli zdrowszych ludzi i więcej wybitnych sportowców.
            Jaki wynik może zrobić Raków? Awansować do Ekstraklasy i wyciągnąć rękę po więcej kasy bo trzeba się utrzymać? Do tego stadion i koszty jego utrzymania. A dalej oczywiście kary za zachowania kiboli którzy stwierdzą „klub to my” i guzik ich będzie obchodzić że marnują pieniąsze podatników i właścicieli klubów.
            To jest wywalanie pieniędzy w komin.
            W Bydgoszczy zrobili „wynik”, miasto zbudowało stadion, utopiło sporo kasy w klubie i co? Kibolstwo zrobiło dym i nie ma zespołu a po tej kasie nie został żaden ślad w mieście.
            Gdyby miasto zbudowało infrastrukturę pod akademię klubową i współfinansowało szkolenie to przynajmniej zostali by zawodnicy.
            Trzeba inwestować w ludzi a nie beton. Stadiony będą potrzebne jak będzie miał kto na nich grac na wysokim poziomie.

          • Artur Zaton

            Oczywiscie pelna zgoda miasto powinno dotowac sport mlodziezowy a nie zawodowy.

            W Rakowie mamy trenujacych kilkuset dzieciakow i klub dostal za to „nagrode” w postaci straty (!!!!) 100tys PLN.
            We Wlokniarzu trenuje zgaduje 10 (?) mlodych zuzlowcow w szkolce i dostali dotacje 2.5 mln przeznaczona na 40 kilkuletnich zawodnikow, ktorzy dzisiaj reprezentuja inne miasta!

            Jakie moga byc konsekwencje awansu Rakowa do extraklasy ?

            Z awansem do ekstraklasy wiaza sie olbrzymie korzysci materialne , z praw telewizyjnych jest do wziecia ( w zaleznosci od zajetego miejsca w tabeli ) od 5 mln do bodajze 15 mln dla mistrza.

            Spadajacy rok temu Ruch Chorzow dostal za zajecie ostatniego miejsca 5.5 mln PLN !

            Czego oczekujemy od urzedu miasta? Tylko i az sprawiedliwego podzialu srodkow i budowy stadionu pilkarskiego spelniajacego wymagania ekstraklasy.

            Zuzlowcy maja piekny stadion, siatkarze maja piekna hale, pilkarze maja stadion ze rdzewiejaca trybuna ktora jest
            posmiewiskiem calej pilkarskiej Polski.

    • Przemysław Handrysiak

      Kilka lub kilkanaście miesięcy temu właściciel Rakowa wspominał, że klub dokłada spore środki na funkcjonowanie Akademii, więc śmiało można założyć, że i część z tej kwoty trafiłaby na szkolenie młodzieży.
      Przecież to nie Ci którzy działali w Chorzowie zostali ukarani przez decyzję miasta, tylko właśnie te dzieciaki z Akademii czy zwykły „Kowalski” który chodzi na mecze, kibicuje drużynie bo po prostu z nią sympatyzuje lub z poczucia lokalnego patriotyzmu lub tylko lubi oglądać piłkę.
      Sednem umowy była promocja miasta przez występy drużyny w 1 lidze, transmisje w TV, występowanie z logo miasta na koszulce itp. i klub z tego się wywiązywał znakomicie, bo wyniki sportowe przerastają oczekiwania.

      • Piotr Borkiewicz

        Szanowny Panie! Promowanie miasta na koszulkach uważam za pretekst do tego żeby zgodnie z prawem dofinansować klub. Jeśli celem tej promocji ma być poinformowanie obywateli Polski o istnieniu miasta Częstochowa to chyba chybiony pomysł. Od czasu napisania „Potopu” Częstochowa nie miała większej promocji.
        Natomiast wzmianki prasowe o tym że bandyci z Częstochowy gdzieś urządzili burdę nie jest w moim rozumieniu żadną promocją. Sympatyzuję z takimi klubami jak Raków ale gdzieś jest granica zdrowego rozsądku.

        • Artur Zaton

          Kibice odpowiedzialni za zle zachowanie powinni byc ukarani oraz organizator meczu ktory nie zapwnil nalezytych srodkow bezpieczenstwa na imprezie masowej.

          A gdzie lezy wina klubu pilkarskiego Rakow w tej sprawie ?

          Czy prywatna osoba zakladajaca szalik Ruchu Chorzow automatycznie staje sie reprezentantem spolki akcyjnej klubu sportoweg Ruch Chorzow i za kazdy jej czyn odpowie owa spolka ?

          Nie widzi pan w tej sytuacji kompletnego braku logiki ?

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli