Jan Kocian: Rozmowa o awansie? To nie ma sensu…

Autor wpisu: 26 kwietnia 2017 13:11

Jan Kocian obiecywał, obiecywał i… słowa dotrzymał. Podbeskidzie z nowym rokiem się ocknęło. I u siebie, i na wyjazdach. Biorąc pod uwagę  zespoły, które w tym roku zagrały po 8 meczów (niektórzy grali więcej, nadrabiając zaległości), Podbeskidzie ma najlepszy tegoroczny bilans. Teraz jednak wyzwanie z najwyższej półki. W piątek do Bielska-Białej przyjeżdża Miedź!

FUTBOLFEJS.PL: Ma pan już receptę na Miedziankę? Jesteście ostatnim zespołem, który z Miedzią będzie miał atut gry na własnym boisku. Wszystkie pozostałe mecze Miedź zagra już w Legnicy.
JAN KOCIAN: Miedź to zupelnie inny przeciwnik niż Wisła Puławy. Nie chcę niczego ujmować naszemu ostatniemu rywalowi, bo to bardzo waleczna drużyna i sporo krwi potrafi napsuć – jak i po nas widać, ale przecież nikogo nie obrażę, jak powiem, że Miedź walorami czysto piłkarskimi jest w trochę innym miejscu. Ma świetnie technicznie wyszkolonych zawodników, lubi grać piłką, lubi dominować. Dlatego trzeba z nią grać zupełnie innym sposobem niż z Wisłą. I my ten sposób przygotowujemy. Wiemy dużo o rywalach, to naprawdę trudny przeciwnik. I niespecjalnie ma znaczenie, czy gra się u siebie, czy w Legnicy. Mam za to nadzieję, że na takiego rywala będzie na naszym stadionie dobra frekwencja, choć pora taka niespecjalnie sprzyjająca (piątek, 20.45 – red.).

Na pewno musicie wymyślić, jak zablokować te piekielne strzały z dystansu. Paru piłkarzy Miedzi ma w nogach „młotek”.
Oczywiście – cała ofensywa jest mocnym atutem Miedzi, nie tylko jeśli chodzi o strzały, ale także o grę kombinacyjną. Ale przecież gdy gra się przeciwko Miedzi, to nie tylko jej ofensywa jest problemem, a może nawet przede wszystkim defensywa. To zespół, który traci najmniej goli w lidze. O czymś ta statystyka świadczy. Cóż, w piątek zobaczymy, czy… odrobiliśmy lekcję. Wiadomo – Miedź jest jednym z faworytów tej ligi i jej ambicją jest awans do ekstraklasy.

Jasne, ale niedawno pan mówił mi, że jeśli będziecie mieć dobrą serię na początek, też powalczycie o ekstraklasę. Z zespołów, które w tym roku zagrały osiem meczów, możecie pochwalić się najlepszym bilansem. Czyli seria była, więc…
Nie, nie… My w ten sposób nie rozmawiamy. Wiemy, jaka jest sytuacja w tabeli, wiemy, że mamy za sobą serię siedmiu meczów bez porażki, ale to nie może przekładać się na myślenie o finiszu sezonu. To nie ma sensu. Chcemy podtrzymać naszą passę, a gramy teraz kolejny mecz – bardzo trudny z Miedzią, i on jest dla nas najważniejszy. A nie dalekosiężne plany. Mówić teraz o awansie byłoby fatalnym błędem. Zostało 21 punktów do zdobycia – to niby dużo, i tylko siedem kolejek – to mało. Tyle w tej lidze się dzieje, że prorokowanie, przewidywanie to niepotrzebna zabawa. Gramy kolejny mecz i on za każdym razem od nowa weryfikuje to, w jakim miejscu jesteśmy. Tak samo jest z rywalami.

Fakt – do Miedzi tracicie cztery punkty, a mało brakowało, by było ich sześć. Pański bramkarz Rafał Leszczyński po meczu z Wisłą Puławy, gdy zwycięskiego gola strzeliliście tuż przed końcem, mówił, że na kolanach do kościoła…
(ze śmiechem) Ha, nie słyszałem tego, ale… w niedzielę w kościele byłem, choć niekoniecznie z powodu meczu! Prawda, to trzeba przyznać – nie byliśmy lepsi od Wisły, ale wygraliśmy.

Sam pan wspomniał o tym, że są zdarzenia, które przeczą logice.
No tak, wie pan – jak to w futbolu. Tu los zabierze, tam odda, a gdzieś na końcu suma tych zdarzeń pewnie wychodzi na zero. Teraz wygraliśmy, choć nie byliśmy lepsi, ale parę meczów przegraliśmy, choć byliśmy lepsi. To element piłkarskiego życia, szczególnie w rozgrywkach ligowych.

Być może bylibyście w lepszym miejscu, gdyby nie te wasze ciężkie kontuzje kluczowych piłkarzy. Chmiel może jeszcze wrócić na koniec sezonu?
To wykluczone, podobnie jak z Baranem czy Markiem Sokołowskim. No i jak z Kolarem. Niestety, strata tych wszystkich piłkarzy to fatalna sprawa, ale Kolara, który nawet nie zdążył zadebiutować, to strata najbardziej psująca koncepcję. Bo był elementem strategii taktycznej i dobrze wyglądał w sparingach, w takiej grze skrzydłami, jaką sobie zakładaliśmy. Zresztą wypadnięcie ze składu Chmiela też nam te skrzydła podcięło. Trzeba sobie radzić inaczej.

Na przykład wysoko wchodzącym Robertem Gumnym z tej waszej newralgicznej prawej strony.
Fajnie, że Robert się u nas dobrze czuje i że potrafi wnieść jakość do zespołu. Tak, muszę przyznać, że jestem zadowolony z tego chłopaka.

A gdzie pan schował drugi, obok Kolara, zimowy nabytek ze Słowacji – Petera Sladka?
Sladek ma nawyki gry z trochę innego systemu, niż my stosujemy obecnie. Wtedy, gdy się prezentował najlepiej, jego zespół grał 4-4-2 i Sladek był tym drugim napastnikiem. Nam jednak lepiej wychodzi ustawienie z wyrazistymi skrzydłami i jednym, wysuniętym napastnikiem. Na dodatek ustawiany na „10” Janota ma naprawdę dobry sezon, a drużynie idzie w takim ustawieniu, jaki teraz stosujemy. Sladek ma kłopot z tym, by znaleźć się w jedenastce, bo na razie nikt nie daje powodu do takiej zmiany. Poza tym on jeszcze musi popracować, musi się przyzwyczaić do twardego, agresywnego stylu gry w polskiej pierwszej lidze. W ekstraklasie słowackiej gra się inaczej, jest więcej miejsca. Ale to chłopak, który potrafi grać na niezłym poziomie i jeszcze to pokaże.

Zaginął także Robert Demjan, jesienią absolutnie podstawowy napastnik.
Znów – podobna historia jak ze Sladkiem. Ustawienie z Haskiciem z przodu zdaje egzamin i nie ma powodu tego zmieniać. Na dodatek jako zmiennik wchodzi Szymon Lewicki i strzela ważne gole. Trudno bym to wywracał do góry nogami. Na dziś Demjan jest w ich cieniu, ale przecież to może się w każdej chwili zmienić. Każdy piłkarz w zespole musi mieć świadomość, że jest rywalizacja. Jeden wskakuje i gra, drugi w każdej chwili musi być przygotowany, że też dostanie szansę.

Rozmawiał Marcin Kalita

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli