Jan KOCIAN: Dobra seria na początek i walczymy o ekstraklasę!

Autor wpisu: 19 stycznia 2017 08:47

Jan Kocian o rozsądnej pracy zimą, ciekawym turnieju z udziałem Podbeskidzia, dlaczego jeden z najbardziej utalentowanych, młodych piłkarzy Lecha wybrał Bielsko-Białą, i o tym, jakim cudem ściągnął do polskiej pierwszej ligi piłkarzy z czołówki słowackiej ekstraklasy.

FUTBOLFEJS.PL: Podbeskidzie jest właśnie po pierwszym zimowym obozie. Pracowitym, jak się można domyśleć.
JAN KOCIAN: Mieliśmy doskonałe warunki pracy w Szczyrku. Dużo obiektów, siłownie, boiska. Było bardzo różnorodnie i jestem bardzo zadowolony. Mimo że warunki atmosferyczne do najfajniejszych nie należały, to jednak daliśmy radę.

Mocno dokręcił pan „śrubę”?
Treningami zawsze można zniszczyć piłkarza tak, żeby następnego dnia nie wstał z łóżka. Tylko że przecież nie to jest celem. Więc odpowiadając – pracowaliśmy mocno, ale z rozsądkiem. Wszystko było zaplanowane optymalnie.

Grupa piłkarzy w Podbeskidziu już została mocno przebudowana. Kilku odeszło, kilku doszło. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że to wy najbardziej zmieniliście się, choć zima dopiero się zaczęła.
Powiem tak: część piłkarzy staramy się wymienić, by wprowadzić nową jakość piłkarską lub nowe możliwości na kilku pozycjach. Ale też kilku nie przekonało mnie do siebie po prostu. Gdy przyszedłem, powiedziałem, że grają o przyszłość i mam wrażenie, że nie wszyscy to zrozumieli. Dlatego daliśmy im wolną rękę w szukaniu innych klubów. Każdy trener ma swoje zdanie o piłkarzach, z którymi pracuje. Według mnie wszyscy w tym zespole dostali szansę, ale nie wszyscy ją jesienią wykorzystali.

Powiększyła się słowacka kolonia w Bielsku-Białej. Dobrał pan między innymi swoich dwóch rodaków.
To naprawdę nie tak, że ja tylko szukam rodaków i tylko ich chcę mieć w zespole. Ani nie było tak w Pogoni Szczecin, ani w Ruchu Chorzów. Nie mam, jak to się mówi, „swoich piłkarzy”. Aczkolwiek przyznaję, w tym wypadku wykorzystałem to, że mam znane nazwisko i że łatwiej mi przekonać niektórych do pracy akurat ze mną. Kolar i Sladek to były wyjątkowe okazje. Grali w Spartaku Myjava, która to drużyna po jesieni wycofała się z rozgrywek słowackiej ekstraklasy. Siłą rzeczy piłkarze zostali z kartami na ręku. Bardzo dobrzy piłkarze. W poprzednim sezonie ta drużyna była trzecia, latem grała w eliminacjach Ligi Europy. Kolar i Sladek mieli sporo propozycji z klubów słowackich i czeskich, ale… moje nazwisko coś dla nich znaczyło. Zdecydowali się na Podbeskidzie.

Jacy to piłkarze?
Szukaliśmy zawodników do ofensywy o trochę innej charakterystyce niż Demjan i Lewicki. Ruchliwych i szybkich. Oni takie możliwości stwarzają. Widziałem ich w wielu meczach i jestem bardzo zadowolony z ich pozyskania. Mają dużo piłkarskiej jakości. Podobnie zresztą jak doświadczony Łukasz Hanzel, który może grać na pozycjach 6 lub 8, a tu właśnie było nam potrzeba nowego zawodnika. Podobnie jak Robert Gumny.

No właśnie. Szczerze mówiąc Gumny to największe zaskoczenie. Tym 18-latkiem zainteresowałby się niejeden zespół ekstraklasy, a pan przekonał go, by grał w Bielsku-Białej.
Łatwo nie było, ale rozmawiałem osobiście z wiceprezesem Lecha Piotrem Rutkowskim, rozmawiałem i z samym Gumnym – i utwierdziłem ich w przekonaniu, że w Podbeskidziu ten utalentowany, ciekawy chłopak będzie miał naprawdę świetne warunki do tego, by się rozwijać. Za Urbana, gdy po EURO nie było przez dłuższą chwilę Tamasa Kadara, grał nawet w pierwszym składzie Lecha. Potem musiał ustąpić innym. Podpytywałem o niego także Marcina Robaka (Kocian był trenerem Robaka w Pogoni – red.), czyli jego kolegę z zespołu. Wszystko było na „tak”. W Podbeskidziu będzie miał szansę zaistnieć w większym wymiarze. Potrzebuje jeszcze siły fizycznej i mądrości w defensywie. Czasami chce za bardzo być piłkarzem ofensywnym, nie patrzy, co dzieje się za jego plecami. Ale popracujemy nad tym, po to tu przychodzi. Na pierwszą ligę to powinien być gracz zdecydowanie się wyróżniający.

I znowu podziałało pańskie nazwisko. Wyrobił pan sobie markę w tej Polsce!
Jestem trenerem, który lubi pracować z młodzieżą i ją promować. Ci, którzy śledzą to, co się dzieje, widzą to. Nie tylko zresztą Gumny. Szansę będą dostawać też i inni młodzi. Gibas, Gutowski, Jonkisz…

W każdej rozmowie podkreśla pan chęć przebudowy drużyny. Jako cel swojej pracy. Obok oczywiście awansu. Ale z tym awansem wiadomo, lekko nie będzie.
Mamy 10 punktów do pozycji dającej awans. Początek rundy pokaże, czy możemy to odrobić. Jeśli będziemy mieć dobrą serię… będziemy walczyli! Ale czy będzie to skuteczna walka – tego nie wiemy. Bo ta liga, co wszyscy chyba widzą, będzie niesamowicie trudna, nieprzewidywalna, a dla kibiców ciekawa. Zespołów, które chcą i realnie mogą awansować, jest kilka. Ci z dołu też będą wyrywać punkty. Tu się jeszcze dużo będzie działo. Natomiast przebudowa drużyny, stawianie na nową generację to jest coś, co zależy tylko od nas. I w czym będziemy konsekwentni.

Póki co wróciliście do Bielska i pracujecie u siebie?
Tak. Teraz mamy kilkanaście dni pracy na miejscu, potem jedziemy na obóz do Turcji. Póki co gramy w bardzo fajnym projekcie – Zimni Tip Sport Liga. To taka zimowa liga dla zespołów czeskich i słowackich. Są cztery grupy po cztery drużyny, zwycięzcy jadą do na turniej finałowy (Mlada Boleslav, 28-29 stycznia – red.). Są nawet premie finansowe dla zwycięzców, ale oczywiście nie o pieniądze tu chodzi. W pierwszym meczu przegraliśmy z Vitkowicami 2:4, czekają nas jeszcze mecze z Popradem i Frydek-Mistek. W Czechach to budzi duże zainteresowanie, są nawet transmisje w telewizji. Poza tym wartością jest to, że gramy na świetnie przygotowanym boisku, z profesjonalnymi sędziami. Można powiedzieć – normalne, regularne mecze w środku zimy. Aczkolwiek oczywiście – to nie wyniki są tu najważniejsze, a efekt szkoleniowy, jaki się chce osiągnąć.

Rozmawiał Marcin Kalita

Inne artykuły o: I Liga | Podbeskidzie Bielsko-Biała

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli