Jacek PASZULEWICZ: Tamtej bandy z Grudziądza już nie ma, a nowa dopiero się tworzy

Autor wpisu: 7 listopada 2017 19:55

Różnych rzeczy się po tej pierwszej lidze w tym sezonie spodziewaliśmy, ale na pewno nie tego, że tuż przed półmetkiem Olimpia znajdzie się w strefie spadkowej. O tym, co się stało z bandą z Grudziądza, fatalnej skuteczności napastników Olimpii, ewentualnej zimowej rewolucji, płaskiej tabeli i jakości sędziowania, która wciąż pozostawia wiele do życzenia, rozmawiamy z Jackiem Paszulewiczem.

FUTBOLFEJS.PL: Co się dzieje z bandą z Grudziądza?
JACEK PASZULEWICZ: Tamtej bandy już nie ma. A nowa jeszcze się tworzy i potrzebuje czasu. W zeszłym sezonie o bandzie mogliśmy mówić dopiero w rundzie wiosennej, bo zawodnicy, którzy do nad trafili, dopiero się docierali. Teraz sytuacja jest podobna.

No ale mimo wszystko różnych rzeczy spodziewaliśmy się w tym sezonie, jednak na pewno nie tego, że kolejkę przed półmetkiem rozgrywek będziecie w strefie spadkowej.
W zeszłym sezonie było kilku outsiderów, więc zdobycz punktowa na takim poziomie nie skazywała zespołu na strefę spadkową. Teraz tabela jest dużo bardziej spłaszczona. My na koniec rundy jesiennej mieliśmy wtedy 20 punktów. Teraz mamy 18 i jeszcze jeden mecz do rozegrania, więc jest szansa, że w analogicznym momencie sezonu będziemy mieli tych punktów więcej. Czeka nas co prawda spotkanie z Odrą, bardzo trudne, szczególnie biorąc pod uwagę to, w jakiej jesteśmy sytuacji, ale jak mawiała klasyk „dopóki piłka w grze”. Tak więc na pewno powalczymy o to, by rok skończyć na pozycji, która jest nam bliższa niż ta, na której znajdujemy się w tej chwili.

A nie ma pan wrażenia, że trochę przekombinowaliście z tym odmładzaniem zespołu, że to się może źle skończyć? Kilka razy przyznawał pan, że Olimpia płaci za młodość i wiedzę, a właściwie jej brak.
Generalnie powielamy schemat z zeszłego roku, kiedy było u nas bardzo dużo młodzieżowców i kiedy ściągnęliśmy reprezentantów z różnych kategorii wiekowych. W tej chwili z rocznika 1997 też mamy trzech kadrowiczów, choć akurat Olczyk boryka się z urazem, którego doznał w meczu z Puszczą, a Adamczyk szuka optymalnej formy. W zeszłym roku o tej samej porze borykaliśmy się z podobnymi problemami. Dlatego myślę, że musi upłynąć trochę czasu, zanim ten zespół wykreuje lidera. Wtedy szybka kontuzja Nildo sprawiła, że takim liderem w formacji ofensywnej został Karol Angielski. Dziś nikogo takiego w drużynie nie ma.

Zdobyliście najmniej bramek w całej lidze.
Zgadza się, zdajemy sobie sprawę i właśnie w tym upatrujemy głównej przyczyny tego, że jesteśmy tam, gdzie jesteśmy. To jest kłopot, co pokazał nawet ostatni mecz w Katowicach, gdzie w 33. minucie powinniśmy otworzyć wynik, ale najpierw Klichowicz uderzył w bramkarza, a potem była dobitka Handzlika z sześciu metrów. Myślę, że gdyby sto razy próbował tak strzelić, to ani razu nie byłby w stanie trafić rywala w nogę. To powoduje, że rzeczywiście mamy problem ze zdobywaniem bramek i zdobywaniem punktów. Ale mamy jeszcze do końca roku dwa mecz u siebie plus wyjazdowy do Suwałk, więc liczę na to, że tak jak w trakcie rundy przebudziły się inne zespoły, jak Pogoń czy Wigry, to przebudzimy się i my.

Ville Salmikivi miał być następcą Karola Angielskiego, a dotychczas zdobył tylko jedną bramkę. Wołodymyr Kowal dwie więcej – nie jest to dorobek, który rzucałby na kolana. Będziecie zimą szukać nowych napastników?
Zobaczymy. Po ostatnim meczu w tym roku na pewno przyjdzie czas weryfikacji. W tej chwili nie ma co dywagować. Choć oczywiście wszyscy w Grudziądzu zdajemy sobie sprawę, że największa bolączka Olimpii w tej chwili to właśnie zdobywanie bramek.

To jest kwestia nieskutecznych napastników, czy problem tkwi w drugiej linii i kreowaniu sytuacji?
To są naczynia połączone. Po kilku kolejkach tego sezonu musieliśmy całkowicie zmienić drugą linię, bo wypadł nam Kaczmarek, wypadł Janicki z połamanymi trzema kośćmi śródstopia, wypadli też Feruga i Kurowski. I nagle okazuje się , że ten krótki okres przygotowawczy – jaki by on nie był: lepszy czy gorszy – pozwolił na to, że na początku sezonu potrafiliśmy konstruować akcje i zdobywać bramki. Na a potem ciągłe rotacje w drugiej linii plus słaba skuteczność naszych napastników złożyły się na to, że dziś jesteśmy na 16. miejscu. Wszyscy to widzimy, ale teraz musimy skupić się na tym, by dokończyć to, co jest jeszcze do rozegrania w tym roku, a potem będziemy szukać możliwości poprawy sytuacji. A o tym, czy te metody będą drastyczne, czy kosmetyczne, przesądzą te trzy ostatnie mecze. Zdobycz w tych spotkaniach na poziomie sześciu, czy siedmiu punktów całkowicie odmieni odbiór Olimpii. Znajdziemy się w środku stawki i spokojnie będziemy mogli zimą popracować. Nie jest ta tabela taka, by dwie wygrane nie mogły radykalnie poprawić naszej sytuacji i nie pozwoliły na to, by wrócił tu spokój. Niemniej to, że mamy tak marną skuteczność, jest dla mnie nie do przyjęcia. Szczególnie preferując styl, którym chcemy tu grać, czyli na dwie typowe dziesiątki. Możliwości do gry ofensywnej są tu bardzo duże, niestety cały czas nie potrafimy tych możliwości wykorzystać.

Spodziewał się pan, że w tym sezonie na półmetku będzie jeszcze ciaśniej w tabeli niż rok temu?
Analizowaliśmy tę sytuację razem z profesorem Jastrzębskim, który z nami współpracuje, i wyszło nam, że podostrzyliśmy, że tak powiem, nowy trend, który tak naprawdę w tej lidze od dwóch lat wprowadza właśnie Olimpia Grudziądz. Większość trenerów zwróciła się dość mocno w kierunku pracy fizycznej i przygotowania motorycznego. Poprzednie sezony pokazywały, że wahania, jeśli chodzi o motorykę, są kluczowe. Wiele drużyn w trakcie rundy łapało dołek i przez dłuższy czas nie punktowało, mimo iż ich gra stała na całkiem dobrym poziomie. W tej chwili większość drużyn pod względem motorycznym wygląda naprawdę nieźle i bardzo trudno dostrzec, by ktoś kogoś pod tym względem zdominował. Ja liczę na to, że zimą przejdziemy przez sprawdzony już okres przygotowawczy, co nas podźwignie, ale do tego potrzebni są wykonawcy. Mamy trzy mecze, by udowodnić – zarówno piłkarze, jak i sztab, bo przecież my też bierzemy za to, co się dzieje, odpowiedzialność – że jesteśmy mimo wszystko na dobrej drodze.

Niespodziewanie dużą wstrzemięźliwością wykazał się pan w tej rundzie, jeśli chodzi o komentarze dotyczące pracy sędziów. Poprawiła się jakość ich pracy w tym sezonie?
Nie mówię o tym publicznie, bo myślę, że już nie ma sensu. Wszyscy albo prawie wszyscy trenerzy w pierwszej lidze zauważają ten problem, tylko jedni mówią o tym często i głośno, drudzy mało albo wcale. Nas, trenerów się szkoli, wymaga się od nas zachowań na poziomie, etycznych i tak dalej, a moja konkluzja w dalszym ciągu jest taka, że sędziowie nie wiedzą, że decydują o losie nie tylko szkoleniowców, ale też zawodników. Nas w kilku meczach w tej rundzie skrzywdzono, ale podnoszenie tego na forum publicznym i tak niczego nie zmieni, bo punktów nikt nam nie zwróci. O, chociażby w ostatnim meczu u siebie z Rakowem, w którym rywale drugą, czyli zwycięską bramkę zdobyli z ewidentnego spalonego. Punkt więcej być może nie sprawiłby, że bylibyśmy dużo wyżej w tabeli, ale okazałoby się, że nie jesteśmy w strefie spadkowej. Problem z jakością pracy sędziów nadal jest, dlatego chciałbym, żeby VAR jak najszybciej zawitał także do pierwszej ligi.

Rozmawiał Krzysztof Budka

Inne artykuły o: I Liga | Olimpia Grudziądz

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli