Jacek PASZULEWICZ: Olimpia nie jest już drużyną gieratryków

Autor wpisu: 27 stycznia 2017 12:58

W Olimpii Grudziądz wyjątkowa wstrzemięźliwość, jeśli chodzi o transfery. Na razie zero ruchu w żadną stronę. Ale może nie trzeba wzmocnień, skoro zespół tłucze rywali w sparingach, ile wlezie – 15:0, 1:0, 7:0 i 3:0? O okresie przygotowawczym, tym zimowym strzelaniu, duecie Nildo – Karol Angielski, a także o Jakubie Wrąblu, który cofając się, zrobił… krok wprzód, rozmawiamy z trenerem Jackiem Paszulewiczem.

FUTBOLFEJS.PL: W sparingach idziecie na razie jak burza. Jest sens wyciągać wnioski po tych meczach, czy to tylko takie zimowe strzelanie?
JACEK PASZULEWICZ: Spokojnie. Na razie nie ma co patrzeć na te wyniki. Pierwszy mecz graliśmy z szóstym poziomem rozgrywkowym (Gwiazda Starogród – przyp. red.), to było bardziej w formie zabawowej niż meczowej. Adam Cieśliński, który był tam trenerem, poprosił o taki sparing, a że w międzyczasie mieliśmy zaplanowaną grę wewnętrzną, to się zgodziliśmy. Tak więc tak naprawdę tego 15:0 nie można brać pod uwagę. Potem był w miarę wyrównany sparing z Gryfem Wejherowo i mega skuteczność z Bałtykiem Gdynia. Ten ostatni mecz natomiast, wygrany 3:0 z Concordią Elbląg, też nie można zaliczyć do pełnowartościowych sparingów, bo tak naprawdę w naszej drużynie zagrały tylko cztery osoby, które były na obozie we Władysławowie – średnia wieku 19 lat plus zawodnicy testowani z rocznika 1998 i juniorzy dwa lata młodsi. Tak to wyglądało do tej pory. Cieszymy się, że nie tracimy bramek, ale nikt też nie popada w hurraoptymizm.

To kiedy jakieś miarodajne sprawdziany?
Za chwilę. Niedługo nadejdzie czas, kiedy dopadnie nas zmęczenie i wtedy wypadnie nam sparing z mocnym rywalem. Prawie co roku trafiamy w tym czasie na Arkę i tak samo będzie teraz. Zagramy z nią 5 lutego. Myślę, że to będzie taki moment dla Arki, w którym ona będzie już na fali wznoszącej, a my – jeśli chodzi o obciążenia – pewnie będziemy pod kreską. Tak więc kilku mocnych rywali jeszcze nas sprawdzi. I dopiero pod koniec okresu przygotowawczego będzie kształtować się oblicze zespołu, który zagra wiosną.

Rok temu o tej samej porze w Olimpii był niesamowity ruch w interesie, ale wiadomo, jaka wtedy była sytuacja drużyny – ostatnie miejsce i zaledwie mgliste szanse na powalczenie o utrzymanie. Teraz zachowujecie wyjątkową wręcz wstrzemięźliwość, jeśli chodzi o transfery. Nie potrzebuje pan nikogo wymieniać? Nie trzeba żadnych wzmocnień?
Olimpia przechodzi teraz ewolucję, bo rewolucję już przeszła – tak jak pan mówi – w zeszłym roku. Następuje wymiana pokoleniowa i od tego nie da się uciec, tak więc absolutnie nie ma się co spodziewać u nas dużej liczby transferów. Ale też nie jest tak, że nikogo nie szukamy. Jeśli trafi się piłkarz, co do którego będę przekonany, że pomoże nam wiosną w lidze, to pewnie do nas dołączy. Z drugiej strony te sparingi, o których mówiłem, miały na celu wyłowienie kilku zawodników młodzieżowych pod kątem przyszłego roku. Dlatego testujemy teraz piłkarzy z roczników 1998 i 1997. Jeśli trafi się perełka, to taką perełkę oczywiście zakontraktujemy, ale na pewno nie idziemy w tej chwili na ilość. Uważam, że mamy młodą, zdolną kadrę o naprawdę sporych możliwościach. Na razie szykujemy jeden transfer.

Na jaką pozycję?
Wbrew pozorom niby strzelamy dużo goli, jednak uważam, że cały czas przydałby się nam ofensywny zawodnik i myślę, że takiego znaleźliśmy. Liczę, że będzie wzmocnieniem. Na dniach sprawa powinna się wyjaśnić.

Kto to taki?
Na razie tajemnica, bo do końca nie zostało jeszcze wszystko klepnięte. Natomiast drugim dużym wzmocnieniem, na co liczę, będzie powrót do gry Nildo.

No właśnie, jak u niego z formą? Wrócił już do niej po tym złamaniu ręki?
Rozpoczął przygotowania sześć dni wcześniej niż reszta zespołu. Przetrenował potem cały obóz, wszystkie jednostki treningowe i pod względem fizycznym jest na równym poziomie z całą drużyną. Liczę więc, że wiosną będzie naszym potężnym wzmocnieniem w formacji ofensywnej.

Razem z Karolem Angielskim mogą stworzyć duet, który będzie siał postrach w całej pierwszej lidze.
Patrząc na to, że byliśmy jesienią szóstą siłą w lidze, jeśli chodzi o skuteczność, to trudno teraz nie liczyć, że to się jeszcze poprawi. I to wyraźnie. Natomiast na pewno musimy uszczelnić defensywę, bo bramek straciliśmy za dużo.

Od początku chciał pan grać ustawieniem z dwoma napastnikami? Mając w składzie Angielskiego i Nildo, szkoda byłoby tego nie wykorzystać.
Próbujemy w sparingach takiego wariantu, choć generalnie naszym wyjściowym ustawieniem jest 4-1-4-1. Karol, przychodząc do nas, mówił otwarcie, że lepiej czuje się jako fałszywy napastnik grający z głębi i tak wolałby być ustawiany, więc pasował nam do koncepcji z dwoma ofensywnymi środkowymi pomocnikami, ale niektóre mecze pokazały, że jako klasyczna dziewiątka też się sprawdza. Tak więc Nildo z Angielskim w ataku to pomysł, który na pewno chcemy przećwiczyć w okresie przygotowawczym i sprawdzić to z wymagającym rywalem. Jest potencjał, by teraz grać dwójką z przodu.

Był problem, by Angielski został w Olimpii na rundę wiosenną? Pojawiła się w pewnym momencie wypowiedź waszego prezesa, że nie wiadomo, czy nadal będzie u was grał.
Sprawa nie była przesądzona z tego względu, że w umowie zapisana była opcja, według której Piast Gliwice mógł skrócić okres wypożyczenia. Ale Karol jest na tyle świadomy, że u nas ma szansę walczyć nie tylko o koronę króla pierwszoligowych strzelców, ale także o miejsce w kadrze U-21. Zresztą podobnie jest z Kubą Wrąblem, który dzięki grze w Olimpii ma przed sobą ogromną szansę na bycie numerem jeden podczas finałów młodzieżowych mistrzostw Europy. Zresztą w tej chwili wszystko na to wskazuje, że tak będzie. Obaj doskonale rozumieją, że wykonanie latem kroku w tył, czyli zejście z ekstraklasy do pierwszej ligi, było tak naprawdę dla nich krokiem wprzód.

Latem mówił mi pan, że celem na ten sezon jest przede wszystkim odmłodzenie Olimpii. Na razie udaje się to realizować, prowadzicie w Pro Junior System, ale czy to wszystko nie odbywa się zbyt dużym kosztem jakości zespołu?
Wiem, że nie jeden trener połamał sobie zęby na próbie wprowadzania do zespołu zbyt szybko i zbyt dużo młodych piłkarzy. Niektóre mecze kończyliśmy w lidze, mając na boisku sześciu młodzieżowców – to niespotykana rzecz na takim poziomie. Ale oczywiście zdajemy sobie sprawę, żeby to wszystko miało sens, to musimy się utrzymać. Więc jakość musi iść w parze z tym zmianami. Nie można przeszacować proporcji. Na tę chwilę mamy w miarę wyrównane te proporcje. Zachwiała nam je jesienią kontuzja Nildo, a przyjście Damiana Warchoła – rocznik 1995, spowodowała, że średnia wieku Olimpii jest bardzo niska. Zawyżają ją oczywiście Kłus (35 lat) i Kaczmarek (37 lat), ale odejmując ich, mielibyśmy średnią wieku w drużynie na poziomie 22 lat. Zresztą już dziś mamy najmłodszą Olimpię w historii. Przychodząc tutaj trzy lata temu, zastałem zespół, w którym ta średnia to było 32 lata. Pisano o nas, że jesteśmy drużyną geriatryków i tak było. Dziś to już zupełnie inny zespół – śmiało można patrzyć wprzód. Z tych chłopców na pewno można ukształtować piłkarzy, którzy w niedługim czasie będą gotowi do gry w ekstraklasie.

Skończyliście jesień w środku stawki, ale rozumiem, że spokojni o utrzymanie raczej jeszcze nie jesteście?
Wygrana w zaległym meczu z teoretycznie słabszym zespołem, czyli Zniczem, spowoduje, że będziemy mieli 27 punktów. Rok temu po jesieni tyle samo miał Bełchatów. I spadł. Nie ma więc u nas żadnego hurraoptymizmu. Chcemy powtórzyć poprzednią wiosnę, powielamy te rzeczy, które nam wyszły rok temu i liczymy, że odbicie zespołu będzie podobne, że wiosna znów będzie nasza.

Rozmawiał Krzysztof Budka

Inne artykuły o: I Liga | Olimpia Grudziądz

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli