Jacek Magiera: Nikt na siłę nie będzie pompował balona

Autor wpisu: 29 czerwca 2016 10:16

O co grać będzie Zagłębie Sosnowiec w nowym sezonie? Czy uda się poprawić trzecią lokatę z poprzedniego sezonu? Jak to Zagłębie będzie grać i kim – o tym rozmawiamy z nowym szkoleniowcem drużyny Jackiem Magierą.

FUTBOLFEJS.PL: Zagłębie Sosnowiec to pierwsze tak poważne wyzwanie w pańskiej trenerskiej karierze. Jakie towarzyszą myśli i odczucia po kilku przepracowanych dniach z zespołem?
JACEK MAGIERA: To prawda, że to pierwsze takie wyzwanie w seniorskiej piłce. Bo pracy jako pierwszy trener w drugiej drużynie Legii Warszawa nie traktuję jako wyzwania seniorskiego. Mimo iż graliśmy z drużynami seniorskimi. Po pierwsze, prowadziłem drużynę, która była złożona z młodych ludzi, którzy dopiero wchodzili do poważnej piłki. Po drugie, rotacje w drugiej drużynie są zawsze duże. Natomiast tutaj rzeczywiście jest zupełnie inaczej. Jeśli chodzi o wrażenie, to… nic niezwykłego. W piłce nożnej nie siedzę od dziś tylko od dwudziestu kilku lat. Poznałem szatnię najpierw jako zawodnik, a następnie jako drugi trener – szczególnie w Legii. Tak więc nic mnie tutaj nie zaskoczyło. Mogę powiedzieć na dzień dobry tyle, że zarówno ja poznaję drużynę, jak i ona poznaje nowego trenera. Pierwszy tydzień wprowadzający to typowe zajęcia, które mają na celu zbadanie piłkarzy. Zaczęliśmy od wykonania standardowych testów w tym okresie, kiedy rozpoczyna się treningi. Z kolei taka prawdziwa robota zaczęła się od poniedziałku, gdzie już pracujemy zgodnie z założonym planem, mikrocyklem i staramy się realizować to, co sobie założyliśmy. W międzyczasie rozegramy kilka sparingów, które odpowiedzą nam na pytanie, jak ta praca wygląda i w którym kierunku idzie.

Jakim trenerem będzie Jacek Magiera dla piłkarzy?
Ja lubię porządek. Mnie nigdy nikt do pracy nie zmuszał, zawsze byłem świadomy tego, co chcę osiągnąć i wiedziałem, że tylko dzięki ciężkiej pracy mogę do czegoś dojść. Tego samego będę oczekiwał od zawodników – profesjonalnego podejścia i wykonywania na sto procent swoich obowiązków. Oczywiście będę również wymagał – najpierw od siebie, aby móc wymagać następnie od zawodników, bo jedno z drugim się wiąże. Oceniać drużynę przede wszystkim trzeba merytorycznie i sprawiedliwie.

W głowie zapewne ma już pan wizję tego, jak powinno się prezentować Zagłębie.
Po pierwsze, muszę najpierw dobrze poznać zespół. Natomiast moja wizja jest taka, że widzę w niej zespół grający po prostu w piłkę, budujący akcje, potrafiący grać atakiem pozycyjnym, kombinacyjnie. I to na pewno będę chciał wpajać zawodnikom. Chciałbym, żeby każdy z piłkarzy, z którymi będę pracował, zrobił progres, bez względu na to, ile ma lat. Mówimy oczywiście o indywidualnych aspektach na profilach zawodników, na danych pozycjach. Trzeba to wszystko następnie wkomponować w całość zespołu, aby funkcjonował i się rozumiał. Gra musi sprawiać zawodnikom radość, bo to jest najważniejsze.

Kibice mogą spodziewać się tego, że będą oglądali ofensywne Zagłębie, czy mądrze grające w obronie i czekające na swoje okazje?
Zawodnik tak naprawdę musi umieć szybko przejść z obrony do ataku i odwrotnie. W obecnej piłce ten trend jest bardzo ważny, aby umieć zorganizować się w danej chwili. Oczywiście ważną rolę odgrywa przygotowanie motoryczne, taktyczne, techniczne – to jest jedna wielka całość. W żaden sposób nie można niczego zaniedbać, bo wtedy mogą być problemy. Mamy doświadczony zespół, to też sobie trzeba otwarcie powiedzieć. Złożony z piłkarzy którzy grali i w Ekstraklasie, i grają dość długo na poziomie I ligi. Piłkarzy o dużych umiejętnościach, potrafiących grać w piłkę i głodnych sukcesów. Dodatkowo reprezentacja nakręca taki pozytywny wizerunek polskiej piłki, więc ci młodsi mają do czego dążyć. W piłce jest tak, że dzisiaj możesz grać w Sławkowie, a za półtora roku z orzełkiem na piersi. Przykładów takich jest dużo. Pierwsza liga ma to do siebie, że trzeba umieć atakować i bronić.

Kilka dni temu na pierwszym oficjalnym spotkaniu z dziennikarzami, które odbyło się po pierwszym treningu z drużyną, powiedział pan, że daje sobie kilka dni na bliższe przyjrzenie się piłkarzom. Któryś z zawodników pozytywnie zaskoczył, ktoś inny rozczarował?
Zgadza się. Mówiłem na początku, że pierwszy tydzień to jest taki okres przyglądania się, obserwacji. Chociaż ten tydzień był też niepełny, bo mieliśmy tylko jedne zajęcia i to bardziej rozruchowe niż piłkarskie, a następnie testy. Poznajemy się w szatni i na boisku. Czy ktoś zaskoczył? Z pierwszą ligą byłem na bieżąco, tak samo jak z drugą i trzecią. Ja tych zawodników w pewien sposób znam – czy to z oglądanych meczów tutaj na stadionie, czy na wyjeździe, czy też z telewizji. Teraz potwierdzam sobie ich zalety, ale też na podstawie swoich obserwacji będę chciał pomóc im w tym kierunku, aby zrobili ten progres, o którym mówiłem wcześniej. Kto zrobił dobre wrażenie, a kto nie, najlepiej będzie ocenić w trakcie sezonu. Największym sprawdzianem dla każdego są mecze. Wtedy widać, w jaki sposób dany zawodnik podchodzi przy wyniku – kiedy prowadzi się wysoko, kiedy remisuje, kiedy traci bramkę. To są takie rzeczy, które dają tak naprawdę odpowiedź na to, jak dany piłkarz gra i jak się sprawdza w zespole.

Sztab szkoleniowy jest już zamknięty, czy pojawią się jakieś nowe osoby?
Nie będzie już żadnych zmian. Jedynie Karol Michalski jest na dzisiaj z nami, ale on jest trenerem drugiej drużyny. Postanowiłem go jednak teraz wdrożyć do sztabu pierwszego zespołu, aby ta nasza współpraca w późniejszym czasie była na dobrym poziomie. To jest bardzo istotne dla niego, jak i dla młodych zawodników którzy będą tam trenować.

Ile czasu kibice i dziennikarze powinni dać trenerowi, zanim zaczną oceniać pańską pracę?
Myślę, że nie wcześniej niż po rundzie jesiennej. Zawsze jest tak, że przychodzący trener potrzebuje czasu na wprowadzenie swoich schematów, czy zachowań na boisku. Wszystkiego nie zrobi w tydzień. My będziemy pracować systematycznie nad tym, aby grać skutecznie w obronie i ataku. A czas? Wiadomo, że trenera zawsze oceniają wyniki. Zawsze po pierwszym meczu się ocenia, później po drugim, po piątym itd. Ja się tego w żaden sposób nie boję. Wiadomo, że dziennikarze i kibice będą szukali różnic między tym, jak było wcześniej, a jak jest teraz i to jest wkalkulowane w ten zawód. W sztabie szkoleniowym dużo rozmawiamy na temat naszej pracy i na temat tego, kto za co będzie odpowiadał, bo to jest bardzo ważne, aby na początku sobie te wszystkie rzeczy ustalić.

Niektórzy kibice zaczęli już oceniać trenera zanim podjął tu prace. Chodzi o Polsat i pełnioną tam funkcję eksperta w trakcie mistrzostw Europy. Spotkałem się z opiniami, że z tego powodu początek okresu przygotowawczego zostanie zaniedbany. Nie wszyscy kibice zapewne wykupili dodatkowy pakiet, żeby oglądać EURO i nie wiedzą, kiedy trener tak naprawdę jest w studio i czy w ogóle jeszcze jest.
Ja jestem poważnym człowiekiem i podpisałem umowę z Polsatem, kiedy nie byłem jeszcze związany z żadnym klubem. Od kiedy rozpoczęła się moja praca z Zagłębiem Sosnowiec, zakończyłem współpracę z Polsatem. Nie widzę w tym żadnego problemu. Sto procent czasu pochłania mi teraz Zagłębie i proszę, aby nikt się tym nie martwił. Dla mnie to było duże doświadczenie, móc oglądać mecze w obecności znakomitych trenerów, którzy wielokrotnie przeprowadzali analizy. Słuchać ich wskazówek. To naprawdę cenne doświadczenie.

Przejdźmy do kadry. Wiadomo już, że bramkarz Jakub Szumski zostaje w Zagłębiu, ale obrońca Sebastian Kopeć nie znalazł uznania w oczach trenera.
Uznaliśmy wspólnie ze sztabem, że na dziś szukamy innego zawodnika. Rzeczywiście trudno też ocenić piłkarza po jednym sparingu, w meczu ze Sławkowem. Są jednak inni zawodnicy na tej pozycji. Jest czterech piłkarzy, którzy będą rywalizować o miejsce w pierwszej jedenastce na środku obrony. Dlatego Sebastian Kopeć dla swojego dobra będzie grał w innym klubie.

Jakub Arak od nowego sezonu będzie grał w Ruchu Chorzów, Adrian Paluchowski ma szukać sobie nowego klubu. Z napastników został tylko Michał Fidziukiewicz, który zmaga się z kontuzją. Sytuacja, mówiąc lekko, nieciekawa.
Przed moim przyjazdem do Sosnowca na papierze w rubryce napastnicy widniały nazwiska Araka i Fidziukiewicza. Odejście Kuby trochę nam skomplikowało sprawę. Uważam jednak, że dla niego jest to awans sportowy. To zawodnik, któremu kibicuję i życzę, aby się realizował, bo zasługuje na grę w Ekstraklasie. Z kolei jeszcze bardziej sprawę komplikuje nam kontuzja Fidziukiewicza. Na pewno potrzebujemy zawodnika do rywalizacji. Na dziś Adrian Paluchowski wciąż jest naszym piłkarzem i to on będzie grał w najbliższych sparingach. Co dalej? Trudno powiedzieć. Jesteśmy na etapie rozmów.

Chorwacki napastnik Tin Matić, nowy nabytek Legii Warszawa, wielki talent. Nieoficjalnie wiadomo, że ma zostać wypożyczony do Zagłębia.
To na razie spekulacje prasowe. Nie wiem jeszcze, jak się te sprawy potoczą.

Ilu trener będzie potrzebował napastników w drużynie w trakcie sezonu?
Chciałbym dwóch zawodników na daną pozycję, aby była rywalizacja bezpośrednia. Trzech bramkarzy i dwudziestu zawodników z pola – to jest kadra, jaka powinna być w Zagłębiu. Plus oczywiście zdolni juniorzy, młodzieżowcy, którzy będą w orbicie zainteresowania, ale będą trenować w drugim zespole czy w juniorach.

Można wywnioskować, że Zagłębie będzie grało jednym napastnikiem.
Zobaczymy. Może być tak, że będziemy grali jednym, a czasem dwoma, w zależności od sytuacji. A może być nawet tak, że trzema. Być może dla kogoś z grupy zawodników, którzy dzisiaj ustawiani są z boku boiska, jak np. Robert Bartczak, będziemy szukać pozycji optymalnych. Na dzisiaj chciałbym, żeby wszyscy byli zdrowi i zdolni do treningów, wtedy będziemy mądrzejsi.

Jakuba Araka już nie ma. Z wieku młodzieżowca wyrośli Wojciech Fabisiak i Konrad Budek. Jedynym młodzieżowcem, który pozostał i gwarantuje odpowiedni poziom jest wspomniany przez trenera Robert Bartczak. Dalej trudno powiedzieć o jakimś innym zawodniku, że swoją grą może coś wnieś do pierwszej drużyny, a wiadomo, jakie są wymogi formalne w I lidze, jeśli chodzi o młodych piłkarzy.
Moja w tym rola, aby tym młodzieżowcom, którzy są, pomóc. Znaleźć zawodnika, który da jakość tej drużynie. Oczywiście oni nie dostaną za darmo miejsca w składzie. Ale nie wierzę, żeby nie byli pazerni na to, aby grać. Przecież to jest ich przyszłość.

Tomasz Nowak, pierwszy poważny transfer Zagłębia w tym oknie.
Wydaje mi się, że Tomka nie trzeba przedstawiać. Rozegrał prawie 150 meczów na najwyższym szczeblu. Ma bardzo dobre podanie prostopadłe, lubi grać kombinacyjnie i na pewno będzie naszym sporym wzmocnieniem. Jestem przekonany, że tak doświadczony zawodnik spokojnie wejdzie do drużyny i będzie robił to, co do niego należy.

Kiedy planujecie dopiąć skład?
Chciałbym już na obóz 4 lipca do Wodzisławia Śląskiego jechać z taką grupą, która będzie naszą kadrą. Od tego właśnie obozu już powoli myśleć o tym, co będzie w Pucharze Polski, a później w lidze.

Puchar Polski z jednej strony przyniósł w ubiegłym sezonie chwałę temu klubowi, ale dojście do półfinału tych rozgrywek mocno odbiło się później na wiosennej formie piłkarzy.
Szansa, jaka otworzyła się przed Zagłębiem w tamtej edycji Pucharu Polski, była ogromna. Oczywiście to odbiło się po części na tym, że początek rundy wiosennej w lidze nie był taki, jaki sobie wymarzono. To już historia. Nie można w żaden sposób kalkulować. Trzeba grać i patrzeć na najbliższy mecz, jaki się ma do rozegrania, a nie na to, co było. Jedne i drugie rozgrywki są dla nas ważne po to aby grać, ogrywać się i łapać doświadczenie.

Nie zapytam wprost, czy drużyna będzie walczyła o awans, ale zapytam o to czy uda się poprawić trzecią pozycję z poprzedniego sezonu.
Nie rozmawiamy nawet na ten temat, nie chcemy na siłę pompować balona. Chcemy przede wszystkim spokojnie pracować, szykować zespół i koncentrować się na każdym kolejnym meczu. Na realizacji tego, co sobie założymy, na grze, na bronieniu, atakowaniu i wyniku. Natomiast co będzie po dwóch kolejkach, pięciu, dziesięciu, szesnastu czy trzydziestu, czas pokaże.

Kto zatem będzie się bił o awans?
Pierwsza liga będzie w tym sezonie bardzo mocna. Spadkowicze z Ekstraklasy, czyli Górnik Zabrze czy Podbeskidzie na pewno pod względem sportowym i marketingowym podniosą poziom tych rozgrywek. GKS Katowice mocno się zbroi. Są kluby, które od lat grają bardzo solidnie, jak Drutex-Bytovia czy Chrobry. Beniaminkowie, którzy zawsze na fali takiej euforii ten pierwszy sezon mają bardzo dobry.

Czego zatem życzyć panu przed startem sezonu?
Najlepiej zdrowia. Końskiego zdrowia.

Rozmawiał Przemysław Rączka

Inne artykuły o: I Liga | Zagłębie Sosnowiec

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli