Ireneusz MAMROT: Dziękuję za wasze życzenia. Jest szansa, że zimą nikogo nie stracimy

Autor wpisu: 8 stycznia 2017 12:32

Ireneusz Mamrot, trener najdłużej w Polsce nieprzerwanie prowadzący jeden klub na szczeblu centralnym, w rozmowie z Futbolfejs.pl. O zimowym okienku transferowym, dwumiesięcznych przygotowaniach do pierwszoligowej wiosny, o tym, czemu akurat dla Chrobrego pierwsze kolejki wiosny będą najważniejsze i niewygasającym entuzjazmie po sześciu już latach pracy w Głogowie.

FUTBOLFEJS.PL: Chrobry w poniedziałek zaczyna zajęcia. Pańska pierwsza myśl przed prawdziwym startem piłkarskiego roku?
IRENEUSZ MAMROT: Że fajne życzenia nam złożyliście (czego życzyliśmy m.in. Chrobremu – przeczytajcie TUTAJ) i że póki co jestem zadowolony, bo mają szansę się spełnić. Na razie nie tracimy nikogo z podstawowych zawodników kadry, dzięki czemu ten najbliższy czas będzie działał tylko na naszą korzyść.

No tak, wyjaśnijmy, że życzyliśmy panu i drużynie, by ominęło was okienko transferowe, jeśli chodzi o odejścia piłkarzy, bo to w Chrobrym było dotychczas pańską zmorą. I podtrzymujemy! Tyle że ono się… dopiero otworzyło.
Oczywiście, jakieś zagrożenie jest i będzie. Nie ma się co czarować – jeśli piłkarz dostaje propozycję z wyższej klasy rozgrywkowej, czyli w naszym przypadku z ekstraklasy, albo z wyraźnie mocniejszego klubu, który o tę ekstraklasę walczy, bo jest w ścisłej czołówce tabeli, ciężko go zatrzymywać. Nie ma jak zaradzić takim sytuacjom. Ale ja cieszę się z tego, że na dziś sytuacja jest taka, że piłkarze przynajmniej mają wpisane sensowne kwoty odstępnego. To już jest właśnie poziom transferu do klubu ekstraklasy. Poprzednio, co mnie najbardziej bolało, zdarzało się, że te kwoty były bardzo niskie i w ten sposób traciliśmy piłkarzy w łatwy sposób. To się tej zimy nie powtórzy.

Na razie daliście wolną rękę bodaj pięciu piłkarzom (Szymański, Rozwandowicz, Hudyma, Murawski, Kościelniak), ale to nie byli kluczowi dla was gracze.
Tak, zdecydowaliśmy się dać wolną rękę kilku zawodnikom, którzy mniej grali. Nie mogę na tych chłopaków złego słowa powiedzieć, ale po prostu lepiej dla nich będzie, jeśli znajdą sobie kluby, w których będą mieli szansę na grę w większym wymiarze czasowym. Tylko to może wpłynąć na ich rozwój.

Na razie pozyskaliście jednego piłkarza – to obrońca Ariel Wawszczyk. Czego pan po nim się spodziewa?
To piłkarz, którego dobrze znam, bo już wcześniej był na moim „celowniku”, jeśli można tak powiedzieć – gdy grał w Błękitnych. No, ale oferta z Podbeskidzia była dla niego w pewnym momencie bardziej atrakcyjną. Tam jednak nie był w stanie wywalczyć sobie takiej pozycji, jakiej się spodziewał. Teraz przychodzi do nas i mam nadzieję, że będzie bardzo pożyteczny i fajnie się wkomponuje w nasz zespół. Ma dobre warunki fizyczne i mi się w nim podoba to, że nie boi się grać piłką. Dlatego liczę na niego także przy układaniu gry ofensywnej.

Będziecie szukać także innych wzmocnień?
Tak, postaramy się poszukać piłkarzy, którzy poprawią naszą jakość. Na pewno chcemy znaleźć bramkarza, środkowego obrońcę i jednego młodzieżowca. Myślę, że w sumie z czterech nowych piłkarzy będziemy chcieli wstawić do kadry wiosennej. Ale niczego nie będziemy robić „na szybko”. Tak zdarzyło się choćby latem, gdy odeszło sporo piłkarzy z podstawowego składu, a było za mało czasu, by uważnie oceniać tych, których chcieliśmy pozyskać. Teraz będzie inaczej. Selekcję przeprowadzimy starannie, bez pośpiechu, by mieć pewność, że dobieramy takich piłkarzy, którzy realnie wniosą coś pozytywnego do drużyny.

Piotr GRUSZKA: Nigdy bym sobie wybaczył, gdybym nie skorzystał z oferty Chojniczanki – czytaj TUTAJ

Zaczynacie już w poniedziałek przygotowania. Dwa miesiące jeszcze do ligi. Szmat czasu.
Tak, ale sporo jest do zrobienia. Zaczniemy od tygodnia wprowadzającego, potem będzie mocno. Zresztą popracujemy oczywiście nie tylko nad motoryka, ale i nad taktyką. Jest kilka pomysłów, które zamierzamy wprowadzić do naszej gry. To na szczęście nie jest ta sytuacja, gdy traciliśmy dwóch stoperów w jednym okienku transferowym i trzeba było łatać. Teraz mamy szansę przepracować spokojnie to, co chcemy, pracować nad poprawianiem elementów, które już stosujemy. Bo jesienią mogłem być niezadowolony z liczby punktów, jaką zdobyliśmy, ale nie z samej gry zespołu. Aczkolwiek przyznaję – te zimowe pierwszoligowe przygotowania są troszeczkę… długie.

Trudno pewnie uciec od znużenia?
Gdzieś tam ono się w pewnym momencie pojawia, szczególnie przy dwóch zajęciach dziennie. Tę monotonię przerwałby obóz…

Nie macie zaplanowanego?
Przez 6 lat, jakie jestem w Chrobrym, tylko raz mogliśmy sobie pozwolić, by pojechać na obóz… Pieniążków gdzieś tam zawsze na to brakuje. Żyjemy, tu w Głogowie, bardzo oszczędnie. A ja rozumiem, jak ważna jest płynność finansowa klubu i nie chcę stawiać takich spraw na siłę. Jeśli wiem, że z powodu wydania pieniędzy na przykład na obóz, zabraknie nam potem na wzmocnienia – bo przecież pozyskanie zawodnika to nie tylko kwestia samego transferu, ale potem jeszcze utrzymania, to jednak dziś muszę postawić na wzmocnienie drużyny. Choć oczywiście, kilkudniowy obóz to kapitalna sprawa. Grupa jest razem, integruje się, ja także mam możliwość poznania piłkarzy z nowej strony, z której ich nie poznam, jak tylko przychodzą na trening i wracają do domu.

Niby każdy musi być przygotowany na początek marca, ale w waszym przypadku to hasło nabiera szczególnego znaczenia. Dwa pierwsze mecze u siebie to Znicz i Wisła Puławy. Piekielnie ważne z punktu widzenia walki o obronę pierwszej ligi.
Nie tylko Znicz i Wisła, terminarz tak się układa, że w ogóle pierwszych sześć, siedem kolejek będzie dla nas absolutnie kluczowych. Na razie jesteśmy w tej szczęśliwej sytuacji, że wszystko zależy tylko od nas. Nie musimy się oglądać na rywali, o ile właśnie tych kilka pierwszych meczów, w których mierzymy się z tymi, którym musimy uciekać, rozstrzygniemy na swoją korzyść. Jeśli tak nie będzie, sami siebie postawimy w trudnej sytuacji na finiszu sezonu.

Adam BUCZEK: nie jestem „strażakiem”, jestem trenerem, który w Puławach podjął się konkretnego zadania – czytaj TUTAJ

13 grudnia mięło sześć lat pańskiej pracy z Chrobrym.
A przy okazji to były moje… urodziny.

Podpisał pan kontrakt w urodziny? Fajny prezent.
A najlepsze było to, że działacze Chrobrego umawiając się ze mną na 13 grudnia nie zdawali sobie sprawy, że to dzień moich urodzin. Zorientowali się w ostatniej chwili, gdy trzeba było przygotować dokumenty. I zachowali się wtedy bardzo sympatycznie, dostałem klubowy szalik i prezenty. Tym łatwiej zapadło w pamięć.

Za każdym razem, gdy człowiek uzmysłowi sobie, w jak trudnych warunkach przychodzi panu tu pracować, człowiek dziwi się, skąd bierze pan takie pokłady entuzjazmu…
Był może jeden trudny moment… Ale odpowiadając – w sumie sam do końca nie potrafię wyjaśnić, skąd się to bierze, choć jestem o to często pytany. Ten entuzjazm do pracy po prostu człowiek musi mieć w sobie. Czuję też dziś duże wsparcie ze strony szefów klubu i ze strony kibiców. To niesamowicie ważne. I wydaje mi się, że z tym Chrobrym możemy jeszcze zrobić coś fajnego. Mam to szczęście, że mogłem pracować w coraz wyższych klasach rozgrywkowych nie dzięki temu, że przechodziłem do klubów, które grały wyżej, tylko dzięki temu, że mój klub awansował coraz wyżej. To niesamowicie inspirujące. Może dlatego wydaje mi się, że tego Chrobrego stać na ten jeszcze jeden krok do przodu. Czuję, że da się coś tutaj jeszcze ugrać. Jak nie dziś, to jutro.

Rozmawiał Marcin Kalita

sklep vitasport.pl
forBET

Inne artykuły o: Chrobry Głogów | I Liga | Polecane

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli